Slide toggle

Witaj w Wirtualnej Akademii Szycia

Autor: Klaudia

Stacja parowa czy żelazko? Co wybrać?

Wiele krawcowych, decydując się na zainwestowanie w sprzęt, staje przed wyborem : lepsza stacja parowa czy żelazko?
Odpowiadam : zależy.

Na warsztat wzięłam dwa cudowne sprzęty : generator pary Philips GC7015/20 i żelazko Philips GC3925/30.

Wybór padł na tę firmę zupełnie przypadkowo. Generalnie od zawsze byłam wierna firmie Tefal, ale około roku wstecz kupiłam mega wypasiony model ich żelazka i bardzo się zawiodłam.

Później postawiłam na stację parową i wybór całkiem przypadkiem padł na Philipsa.

Poniżej znajdziesz filmik, w którym krótko o nich mówię:

Poniżej znajdziesz porównanie parametrów obu sprzętów:

  Generator pary Żelazko
Ciśnienie pary (bar) 4,5
Czas nagrzewania (min) 2
Dodatkowe uderzenie pary (g/min) 170 180
Pionowy wyrzut pary Nie Tak
Pojemność zbiornika (ml) 1700 300
Regulacja strumienia pary Tak Automatyczna
Wytwarzanie pary (g/min) 110 45
Wytwornica pary Tak
Blokada kapania Tak
Spryskiwacz Tak
Długość węża parowego 1,6
Moc (W) 2400 2500
Rodzaj stopy SteamGlide SteamGlide Plus
Zabezpieczenia Przed osadzaniem się kamienia Przed osadzaniem się kamienia
Rodzaj żelazka Parowe
Wyświetlacz LCD Nie
Długość przewodu sieciowego 1,8
Przełącznik zmiany napięcia Nie
Automatyczne wyłączenie Nie Tak
Automatyczny dobór temperatury Tak Tak
Funkcja samoczyszczenia Tak Tak
Funkcje dodatkowe Przypomnienie o usuwaniu kamienia, możliwość używania wody kranowej Lampka kontrolna, schowek na przewód, antypoślizgowy uchwyt, wskaźnik automatycznego wyłącznika, zamykany otwór wlewowy zbiornika, wskaźnik gotowości pary
System antywapienny Tak Tak

Tabelkę pobrałam ze strony sklepu Media Expert. Tam też kupowałam swoje sprzęty.

Według mnie oba sprzęty są równie dobre. Generator pary wygrywa tylko w teście rozprasowywania zagnieceń. Za to np przy prasowaniu tkanin z włókien lnianych poręczniejsze jest żelazko (materiały, które zawierają włókna lniane powinno prasować się na mokro).

Ciekawa jestem Twojej opinii. Używasz żelazka czy stacji parowej?

Podziel się opinią TUTAJ.

Lady Planer – Planer skrojony na twoją miarę

O planerach pisałam na blogu całkiem niedawno (TUTAJ) i zapowiadałam, że będę testować jeszcze jeden. Dojechał, wymęczyłam go okropnie i spieszę z recenzją.
Mowa o Kalendarzu od Lady Planer.
Firma od razu zwróciła moją uwagę, ponieważ stawia na całkowitą personalizację, a ja to uwielbiam. Uwielbiam przedmioty skrojone na miarę potrzeb i otwartość w stosunku do klienta. A tej otwartości nie brakło podczas zamawiania mojego kalendarza, gdyż oczywiście w trakcie koncepcja mi się zmieniła. Na szczęście tylko co do rozmiaru.

 

Rozmiar

Składając zamówienie na stronie, zaczynamy od decyzji odnośnie rozmiaru. Do wyboru mamy rozmiar B6, A5 i B5. Ja zdecydowałam się na A5 i muszę powiedzieć, że jest dzięki temu sporo miejsca na notatki, a notuję sporo. Z racji tego, że za chwile zobaczysz piękne zdjęcie mojego planera, opiszę tutaj też krok 5 przy zamawianiu: wybór okładki. Do wyboru jest 15 różnych okładek. Ale jeżeli masz życzenie podesłać swój plik, to też nie ma problemu. Ja zdecydowałam się na wzór z kolekcji Rose Marble z własnym cytatem. Dodałam również srebrne narożniki (to z kroku 6).

 

Orientacja i kombinacja

W kroku drugim decydujesz jaki układ w środku ma mieć Twój kalendarz. Do wyboru masz dwa rodzaje układów miesiąca : tabela lub lista i 6 wzorów układu tygodnia: każdy dzień na osobnej stronie, każdy dzień osobno + skrócony tydzień, każdy dzień osobno + weekendy na jednej stronie, tydzień na dwóch stronach, dwa dni na stronie, dwa dni na stronie + skrócony tydzień.
Ja zdecydowałam się na tabelaryczny układ miesiąca i wersję środka: każdy dzień na osobnej stronie + weekendy na jednej stronie.


Jak widzisz każda strona kalendarza ma opisany dzień, miesiąc, dzień tygodnia. Znajduje się na niej również miejsce na harmonogram, cele i notatki. Podział idealny.

 

Dowolna data rozpoczęcia

Wypełniając formularz po zakupie podajesz datę rozpoczęcia kalendarza. Świetna opcja jeżeli chcesz zamówić go np na prezent lub jeżeli wiesz, kiedy skończy się Twój poprzedni kalendarz.

 

Strona tytułowa

Do wyboru masz 3 wersje strony tytułowej : gładką, z tabelką z informacjami i tabelka już wypełniona Twoimi danymi. Z racji tego, że lubię bazgrać wybrałam opcję środkową. Jako gratis do kalendarza otrzymałam m.in. zakładki indeksujące, które na tej stronie się znajdują.

 

Jak widzisz wyżej wewnętrzną wklejkę wybrałam w kropeczki. W kroku 7 przy personalizacji wybierasz jeden wzór spośród 10 propozycji. W kolejnym (czyli 8) kroku wybierasz kolor kieszonki i jej rozmieszczenie. Możesz umieścić ją na przedniej lub tylnej okładce. Do wyboru jest 7 kolorów.

 

Ważne daty

Mega opcja, która totalnie mnie zaskoczyła. W formularzu po zakupie Kalendarza można poprosić o wydrukowanie ważnych dla nas dat. Warto przygotować wcześniej taką listę. Wtedy jest gwarancja, że na czas zadzwonisz do cioci Heli z Pcimia dolnego z życzeniami na urodziny. Ja wpisałam m.in. moje urodziny. Kiedyś nie do pomyślenia było dla mnie o nich zapomnieć. Teraz mi się to zdarza. Mało tego nigdy nie pamiętam ile mam lat i zawsze liczę od daty urodzenia 😀

 

Moduły dodatkowe

No a tutaj dopiero można poszaleć. Krok 10 to opcje dodatkowe, które można umieścić w swoim kalendarzu. Wybrac można spośród 16 propozycji: Postanowienia na rok 2019, Postanowienia na rok 2020, Planer budżetu rocznego, Miesięczna check-lista, Roczny kalendarzyk menstruacji, Książki do przeczytania, Filmy do obejrzenia, Miejsca do odwiedzenia, Marzenia do spełnienia, Planer podróży z mini-mapką, Pomysły na prezenty dla bliskich, Planer organizacji przyjęcia, Lista zakupów krótko- i długoterminowych, Lista rzeczy pożyczonych komuś i od kogoś, Check-lista samochodowa, Gotowe oświadczenie o stłuczce drogowej do wyrwania i uzupełnienia.
Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ostatnia propozycja – takie banalne rozwiązanie, a ile ułatwia przy stłuczce.

KONKURS

Lady Planer najbardziej przypadł mi do gustu ze względu na możliwość zmian jakie mogę wprowadzić. Myślę, że Wam również się spodoba. Dlatego ogłaszam konkurs! Nagrodą jest 15% zniżki na zakup swojego wymarzonego planera lub notesu. 
Co trzeba zrobić?
Wystarczy pod postem na Facebooku napisać odpowiedź na pytanie : jaki format i jakie karty powinien zawierać idealny planer krawcowej? 
Odpowiedź, która najbardziej nam się spodoba, wygra zniżkę!
Konkurs trwa od 4.09.2018 do 11.09.2018 roku. Zwycięzcę podamy 12.09.2018 na Fp Akademii!
Do dzieła!

Tutorial na dwustronny plecakoworek dla przedszkolaka

Jakiś czas temu napisała do mnie przyjaciółka z prośbą, czy nie uszyłabym dla niej workoplecaka bo jej córeczka potrzebuje do przedszkola. Młoda dama ma 2,5 roku, więc wymiary też musiały być odpowiednie. Z racji tego, że ostatnio kupiłam sporo pięknych dziecięcych wzorów TUTAJ to nie do końca było możliwym się zdecydować na jeden konkretny.
Dlatego moi drodzy : poniżej znajdziecie tutorial na dwustronny plecakoworek dla młodziaka-przedszkolaka!

Lista zakupów

Do uszycia workoplecaka będziemy potrzebować:

  • 4 kawałków materiału o wymiarach 32 cm x 28 cm – u mnie mopsiki TAKIE i TAKIE
  • Dwa kawałki sznurków – długość jest zależna od Ciebie – sznurki znajdziesz TUTAJ.
  • 4 końcówki do sznurka – Możesz wybrać TUTAJ.
  • 4 oczka – ja wybrałam te 10 mm – TUTAJ
  • 4 kwadraciki z flizeliny – TUTAJ

 

Tworzenie workoplecaka zaczynamy od podklejenia miejsc, gdzie będziemy nabijać oczka. Najlepiej do tego użyć flizeliny.

 

Kiedy wszystko mamy już podklejone, zabieramy się za szycie. Bierzemy dwa prostokąty materiału (ten sam wzór) i składamy tak, aby dotykały się prawymi stronami.

Następnie od góry zaznaczamy dwie kreski : pierwszą w odległości 1,5 cm od górnej krawędzi, drugą w odległości 3 cm od krawędzi. Wyznaczają one miejsce, gdzie będzie przechodził sznurek.

Szyjemy! Dojeżdżamy do kreski i ryglujemy. Dalsze szycie rozpoczynamy poniżej drugiej kreski. Obszywamy materiały dookoła. Z drugiej strony również zostawiamy 1,5 cm otwór na sznurek.

Rogi ścinamy pod kątem.

Te same czynności powtarzamy z drugim materiałem, z tym wyjątkiem, że nie zaznaczamy już miejsc na sznurek, a w dnie zostawiamy otwór na wywinięcie plecaka.

Oba worki mamy uszyte! Wkładamy teraz jeden w drugi tak, aby ich prawe strony się stykały.

Będziemy łączyć ze sobą obie warstwy. Klipsowanie czy szpilkowanie zawsze zaczynamy od boków. Idealnie równiutko muszą się na siebie nakładać.

Szyjemy dookoła nie zostawiając żadnych otworów.

Mamy to! Przez pozostawiony wcześniej otwór wywracamy worek na prawą stronę. Pięknie wypychamy rogi. Otwór zaszywamy szwem ręcznym krytym. Wkładamy jedną warstwę w drugą, tak aby utworzyła worek.

rrem

rrem

Będziemy teraz stębnować wokół wlotu plecaka i jednocześnie robić tunel na sznurek. Odległość stębnowania od górnej krawędzi wynosi 3 cm.

 

Mamy to ! Teraz bierzemy się za dziurki. Do ich zrobienia nie potrzebujesz specjalistycznego sprzętu. Możesz odrysować od oczka i wyciąć dziurkę nożyczkami, ale pokażę Ci sprzęt, w który warto się zaopatrzyć. Przedstawiam wybijaki i młotek! Wybijaki kupisz TUTAJ , a będą w markecie możesz dobrać mały młotek 😉 Przykładasz wybijak, walisz młotkiem i masz piękne dziurki <3 Dziurkę robimy przez wszystkie warstwy w dolnych rogach plecaka.

Przyszedł czas na zamontowanie oczek. Do zamontowania swoich używam praski kaletniczej z odpowiednimi muldami. Można również użyć napownicy z końcówkami do oczek lub załączonego w zestawie do oczek zgniatacza.
Jedno oczko zakładamy na ściankę zewnętrzną i przylegającą do niej wewnętrzną. To samo robimy z drugiej strony. W efekcie założymy 4 oczka.

 

Kolejne urządzenie to hmmm “przeciągaczka?”. Nie wiem jak to nazwać. Kosztowała mnie grosze, a dzięki temu nie męczę się z agrafkami podczas przeciągania sznurków w tunelu.

Jeżeli używasz sznurków z włókien sztucznych – przypal je. Zabezpieczysz je w ten sposób przed strzępieniem.

Przeciągamy sznurki przez tunel.

Teraz przewlekamy je przez oczka i zakładamy końcówki.

Plecak gotowy! Chcesz zmienić stronę? Odczep sznurki, wywróć na drugą stronę, zaczep sznurki i ciesz się zupełnie innym plecakiem!

 

 

 

Kurs Konstrukcji i szycia toreb edycja I – Gablota Chwały!

Pierwsza Edycja Kursu Konstrukcji i Szycia Toreb Online dobiegła końca. Uczestnicy wykonali kawał dobrej roboty, pokonali własne słabości i wspięli się na wyżyny. Poniżej znajdziesz prace kursantów wraz z linkami do ich miejsc w sieci.

Żaklina Maziarz
(Niebylejakie)

Kamila Kmiecik

Ewelina Kabut
(EveBag)

Agnieszka Bobola
(Bolinka)

Aga Szatańska
(Smile szyje i maluje)

Katarzyna Garlak

(T.tam)

Edyta Pellowska
(Perełki Pelki)

Anna Flak
(Aneq)

Agnieszka Paskart Zawadzka

Anna Wirkus
(NataLove)

Alicja Święty – Pośpiech

Paulina Biskupska
(MałaZu)

Ewa Kasperska Kita
(Pracownia krawiecka Ewa Kita)

Monika Sawicka
(ZiZiu)

Edyta Kuczkowska – Solecka

Joanna Grabek
(Igłą pisane)

Tasha ES
(Tasha)

Wiola Małecka
(Pracownia Wioli)

Agata Gierszewska
(Wyczarowane)

Marta Masłyk
(Ile Wlezie)

Ewa Żabicka
(Rzekotka)

Anna Tomaszewska
(ThinkPink – Dream Your Bag)

Eliza Fuławka

Chcesz robić konstrukcje i szyć jak moje dziewczyny? Klikaj guzik poniżej i zobacz co zyskasz dzięki kursowi Konstrukcji i Szycia Toreb Online!

Centrum zarządzania Wszechświatem – planowanie

Gdyby istniał termin “Planeroholiczka” albo “Planeroświrka” to na bank przylgnął by do mnie. Od zawsze lubiłam mieć wszystko zaplanowane, rozpisane i przewidywalne. Nie oznacza to absolutnie, że jestem nudziarą. Po prostu stosuję w planowaniu kilka zasad, które pozwalają mi na “spontan”. Były czasy, że to telefon był moim centrum dowodzenia. Jednak szybko zrezygnowałam z prowadzenia w nim plannera po tym, jak któregoś dnia zamiast terminów rehabilitacji Zośki zobaczyłam terminy paznokci i brwi. Jak się domyślasz przeżyłam wtedy mały zawał. Na szczęście wszystko udało się odkręcić.

Po co planować? Dla kogo jest planowanie?

Nie wyobrażam sobie sytuacji, że wstaję i nie wiem co będę robić. Nie wiem czy wynika to z mojego adhd czy z czegoś innego, ale no nie ma opcji, żebym chociaż zarysu dnia nie miała. Nie cierpię marnowania czasu (a w dalszym ciągu go marnuję!). Ale nie myśl sobie, że Łapa to ma zaplanowane absolutnie wszystko co do minuty. Nie nie nie! Opowiem Ci o tym trochę niżej.
W swoim planerze planuję i życie prywatne i zawodowe (tak, zdecydowanie mój planner pęka w szwach!). I tak jak w planach prywatnych pozwalam sobie na luz , tak w zawodowych nigdy. Tutaj wszystko musi się spinać ze względu na ilość zadań, spotkań, telefonów i maili.

Planowanie jest dla Ciebie, jeżeli chcesz wycisnąć każdą minutę życia, jeżeli chcesz mieć kontrolę nad tym co robisz i chcesz przestać marnować czas.

Co i jak planować? Złote zasady planowania

Jeżeli chodzi o życie prywatne to na początku każdego miesiąca zawsze priorytetem jest rehabilitacja Zośki. Od niej zaczynam planowanie miesiąca (czasem dwóch). Później wpisuję dyżury męża (pracuje w szpitalu). I te dwie rzeczy to dla mnie świętość. Jeżeli mamy zaplanowane inne wizyty u lekarzy to również je wpisuję, imprezy rodzinne czy wesela. I to są rzeczy, które lądują w rozpisce miesięcznej, a później są przenoszone na karty poszczególnych dni.

Świetnym rozwiązaniem jest też co tygodniowe planowanie posiłków. Ze względu na tryb życia, który prowadzimy nie mamy czasu na codzienne wycieczki do marketów. Dlatego posiłki planujemy raz w tygodniu i następnego dnia jedziemy na zakupy. Problem z głowy 😉

Harmonogram sprzątania – ło jak okrutnie śmiałam się z tych co to odkurzanie planują. Wszystko oczywiście do czasu. Kiedy wyniosłam się z pracownią z domu i zaczęłam pracować pełne 8h pojawił się problem z tym, że właściwie nie było kiedy sprzątać, a wszystkiego w sobotę się nie ogarnie. Dlatego rozpiska, kiedy sprzątamy gruntownie łazienkę, kiedy kuchnię itd ratuje życie. Jedyne co nam odpadło to odkurzanie, za którym żadne z nas nie przepadało. Kupiliśmy po długim zastanawianiu irobota i problem z głowy. Jesteśmy w pracy a wracamy do czystego mieszkania 😉 przy dwóch biegających futerkach i dziecku ma to znaczenie. Słyszałam, że roboty overmaxa też są bardzo dobre. Jak szukasz i czujesz potrzebę – nie wahaj się, kupuj!

Finanse – planuję zawsze pod koniec miesiąca na kolejny. Rozpisuje wszystkie płatności wraz z datami. To daje mi pogląd na to, ile można odłożyć, a ile możemy poszaleć 😉

Oprócz tego możesz robić różne listy: zawartość zamrażarki, stan przypraw, lista książek, lista filmów. Pomysłów jest mnóstwo.

 

W życiu zawodowym planuję trochę inaczej. Zaczynam od tego, że wpisuję wszystkie live’y, wystapienia itd. Później rozpisuję szycie (tylko nr zamówienia). Posty na bloga czy do social mediów planuję zwykle z tygodniowym wyprzedzeniem, jeżeli to cykl to czasami i na 2 miesiące z góry. Wpisuję również zadania poboczne – jak projektowanie, wprowadzenie nowego modelu do sprzedaży, odpowiedzi na ważne maile. Jeżeli chodzi o finanse firmy to biznesplan mam rozpisany na 5 lat. na najbliższy rok jest rozpisany szczegółowo. Ten rodzaj planowania omawiam też w module biznesowym w swoim KURSIE. Do zestawień miesięcznych mam dostęp z poziomu aplikacji do księgowania. Tak jak pisałam – tutaj nie ma miejsca na spontan. Gdy wypadną dodatkowe nieprzewidziane rzeczy przesuwam inne i dopasowuję do grafiku. Zawsze zostawiam sobie bufor czasowy. Nigdy nie wpisuję zleceń na styk, nie uginam się pod prośbami “a nie dałoby rady szybciej?”. Ręczę za swoją jakość, a ona nigdy nie idzie w parze z pośpiechem. Każdy dzień zaczynam od zrobienia 3 rzeczy, które absolutnie muszą być wykonane. Resztę robię wg planu, ale nic się nie stanie jak zrobię je dzień czy dwa później.

Jak widzisz jest tego sporo. Dlatego wciąż szukam plannera idealnego. Zapewne skończy się na tym, że stworzę swój 😀 Ale teraz pokażę Ci kilka, które miałam przyjemność testować

Katecom

Pierwszy mój planner był prowadzony w najzwyklejszym zeszycie z marketu. Chciałam sprawdzić czy to w ogóle dla mnie. Szybko się okazało, że tak i wtedy kupiłam zeszyt w kropki od Katecom. Zamówiony na allegro, przyszedł szybko. To po prostu zeszyt w kropki do całkowitego zaaranżowania. Jak widać poniżej, kocham bazgrać malować, robić tabelki, listy itd. Więc na początek sprawdził się idealnie. Jednak żyjąc w takim zawrotnym tempie, czasami potrzebowałam gotowego rozwiązania, gdzie po prostu wpisałabym informacje i z głowy. Planner ten polecam na początek przygody z planowaniem. Papier ma całkiem przyzwoitą grubość i dobrze się po nim pisze, chociaż nie daje rady z mocnymi pigmentami brushpenów.

W mojej ocenie daje 3/5.

Planer Pełen Czasu

Jego chyba nie muszę przedstawiać. Jak go nie znasz, koniecznie kliknij w nazwę powyżej i o nim poczytaj. Jak dla mnie planner prawie idealny. Moje prawie wynika tylko i wyłącznie z osobistych preferencji. Planer ma format B5. Mieści się do każdej standardowej torebki kobiecej i nie jest ciężki. Łączy to czego mi brakowało w Katecom – wygodę z kropkami. Jak zobaczysz poniżej, ma gotową rozkładówkę miesiąca w absolutnie minimalistycznym stylu – bez zbędnych ozdobników i tabelek – to możesz zrobić sama. Jako jedyny z plannerów ma numerowane strony, co w plannerze szytym bądź klejonym znacznie ułatwia życie. Idąc dalej – ma spis treści. Na początku uważałam, że jest zbyteczny, ale szybko zrozumiałam jego funkcję. Wpisane strony, na której mam wymiary produktów czy plan webinaru znacznie przyspieszało codzienną pracę. Reszta podobnie jak w Katecom to kropki do samodzielnego planowania. W sklepie u Oli można zamówić także wygodne szablony i pdf dotyczący planowania. Co do minusów – to planner szyty więc nie ma możliwości przekładania stron, co mnie bardzo uwiera. Szczególnie wtedy kiedy robię notatki ze szkolenia  a za chwile potrzebuję zapisać coś innego ważnego. No i objętość stron. W dwa miesiące zapisałam 80 stron. Czyli planner wystarczy mi na 3-4 miesiące. Zdecydowanie wolałabym, aby móc dokupować do niego wkład. W każdym razie jest bardzo na plus!

W mojej ocenie 4,5/5.

MissPlaner

Z tym planerem miałam do czynienia na samym początku planowania i teraz wróciłam do niego w wersji mniejszej. To co mnie do niego przekonuje to piękna okładka z ekoskóry i ringi w środku. Wygląda elegancko i pozwala na wymianę kartek, co dla mnie jest bardzo ważne. Jedyne co mi przeszkadza to wielkie logo na froncie. Można je dać na tył plannera, co zrobiła inna firma, ale o tym za chwilę. Na minus jest również zapięcie, które przy bardziej opasłym plannerze po prostu się odpina i słabo trzyma. Po otwarciu plannera zobaczymy po lewej stronie przekładki. Mega wygodne rozwiązanie na trzymanie paragonów czy wizytówek czy nawet luźnych notatek. Na plus jest również piękna kolorowa okładka na wstępie, szkoda tylko, że jakość druku jest mocno średnia. Później mamy kalendarz skrócony. W swoim zestawie dostałam tez kalendarz na 2017 rok, co było mega dziwne, skoro mamy 2018. za to brak na 2019. Celuje, że trafił mi się jakiś stary zestaw. W miss plannerze znajdziemy mnóstwo różnych list: ważne wydarzenia, menu na tydzień, plan tygodnia, rutynowe czynności w tygodniu, miesięczne zestawienie finansowe, cele na dany miesiąc, podsumowanie miesiąca, lista projektów, do zrobienia kiedyś, pomysły i inspiracje z miejscem na zdjęcia. Mnóstwo najróżniejszych opcji. W opcji A5 pamiętam, że były jeszcze wishlisty. Dla mnie to trochę za dużo. Gdyby była możliwość wybrania tych list jako opcji to super – w zestawie to totalne marnowanie papieru. Niektóre ze stron po prostu wyjęłam.

W zestawie miałam również piękne przekładki. Są mi one niezbędne do oddzielenia planowania finansów, Loli i Akademii, szkoleń i działań na swoich grupach. Przy tych zakładkach niezbędny jest wkład z kropkami (bądź taki, w którym mogę swobodnie pisać) i tu mega zaskoczenie. Jakość wkładu bullet jest prześwietna. Czuć od razu różnicę między kartkami dziennymi plannera, a tymi do bullet. Za to naprawdę wielki plus!

A no i rozpiska dzienna – piękna, minimalistyczna i nawet w formacie a6 wystarczająca. Wszystkie opcje okładek, wkładów i rozmiarów znajdziesz klikając w nazwę powyżej.

Moja ocena : 4/5.

 

Lady planer

Jestem absolutną fanką personalizacji. Jeżeli potrzebujesz czegoś skrojonego na swoją miarę, a nie interesują Cię gotowe rozwiązania to leć w ciemno po Lady planner. Zamawiałam u nich notes, który miał służyć do wpisywania zamówień. Ostatecznie jest moim zeszytem projektowym, w którym rysuje i robię dokumentację techniczną wykroju na brudno. Mój notatnik ma 450 stron i jest cały w kropki. I tu pierwszy zgrzyt – kropki są od siebie za daleko. Nie pamiętam już czy tę odległość też można personalizować, więc tak naprawdę nie wiem czy nawaliłam ja czy projektant ;D Papier jest bardzo przyzwoitej grubości, ale mocniej napigmentowane zakreślacze przebijały na drugą stronę.

Okładkę projektowałam sama, łącznie z hasłem, które motywuje mnie od dawna. Projektowałam również wnętrze i układ kieszonki.

Przed sekundą byłam na stronie i sprawdzałam ofertę kalendarzy. Wyczuwam, że pójdzie zamówienie bo jestem go bardzo ciekawa. Także na pewno będzie update tego postu.

Moja ocena: 4/5.

 

 

Projekt Planner

Kolejna ciekawa opcja na rynku planowania. Mój planner otrzymałam w formacie a6 – czyli wygodnie torebkowym. Od razu w oczy rzuca się świetnej jakości okładka, która dzięki temu, że logowanie ma z tyłu, została przeze mnie spersonalizowana logo mojej firmy. W środku znajdziemy 5 przekładek tematycznych – Kalendarz, planer, notatki, finanse kontakty. Oczywiście ze względu na mnogość opcji, planner można dopasować do siebie. Ja dobrałam również wkład do planowania postów w social mediach. Sama jakość papieru jest mocno średnia. Miejsca na planowanie jest bardzo mało i to ostatecznie zdecydowało, że po 2 tygodniach planner poszedł w odstawkę. Podoba mi się za to minimalistyczny styl, w jakim jest stworzony planner. Nie ma zbędnych listy czy ozdobników, co daje możliwość własnych aranżacji. Aaa i plus za fantastyczne, mocno trzymające zapięcie.

Moja ocena : 3/5

 

 

Why now

To zdecydowanie firma, która od początku pokazuje na co stawia. Nie ma właściwie żadnej możliwości personalizacji, ale widać za to, że planner jest przemyślany. Szata graficzna jest absolutnie przepiękna, a jakość papieru dobra. Sama okładka też prezentuje się pięknie. Why now w swojej ofercie posiada daily planer i blog planer. Jestem zwolenniczką posiadania jednego centrum dowodzenia wszechświatem, więc dla mnie ta opcja odpada. Odstrasza także rozmiar – oba są w formacie B5. Planuje się bardzo wygodnie, ale trzeba mocno dostosowywać rozmiary torebki, w której mają być noszone.

Blog planner służy do obsługi bloga i social mediów. Oprócz świetnie zaprojektowanej strony do planowania postu posiada też m.in. stronę ze statystykami. Naprawdę bardzo przemyślany i trafiony projekt.

Daily planer również jest mocno przemyślany. Znajdziemy w nim: rozkład miesiąca, który nie ma dat, rozkład dzienny, gdzie znajdują się takie informacje jak posiłki czy ilość wypitej wody (mega pomysł!) i oczywiście najróżniejsze listy, jak seriale, filmy, plany podróży, listy zakupowe itd. To jedyne gotowe rozwiązanie, które przypadło mi do gustu.

Moja ocena: 4/5.

 

Na dziś to tyle. Przede mną pewnie jeszcze setki plannerów do przetestowania. A może Ty znasz jakiś, który powinnam wypróbować?

 

Tutorial na kosmetyczkę – wszywanie taśmy z zamkiem

Witaj! W odpowiedzi na Waszą prośbę napisałam tutorial na prostą kosmetyczkę, w którym dowiesz się również, jak wszywać taśmę suwakową szyjąc jednocześnie obie warstwy : wewnętrzną i zewnętrzną.

 

Krok 1

Skrój IDENTYCZNE części z tkaniny zewnętrznej i podszewkowej. Długość taśmy suwakowej to długość krawędzi, na której będziesz wszywać zamek +4 cm.

 

Krok 2

Ułóż kolejno: wierzch materiału jak na zdjęciu. Na nim połóż taśmę suwakową ząbkami do dołu, a na niej podszewkę tak, aby prawa strona materiału zewnętrznego i prawa strona podszewki stykały się. Wszystko możesz połączyć szpilkami.

 

 

Krok 3

Zszyj wszystko razem. Nie zapomnij o ryglu początkowym i końcowym!

 

Krok 4

Po obróceniu na prawą stronę, wystębnuj wzdłuż taśmy suwakowej. Nie zapomnij o ryglu początkowym i końcowym!

Krok 5

Te same czynności powtórz dla drugiej strony kosmetyczki. Podszewkę umieść „od spodu” (obie części podszewki stykają się prawymi stronami), a materiał zewnętrzny „na wierzchu” (obie części zewnętrzne stykają się prawymi stronami. Wykonaj przeszycie i stębnowanie pamiętając o ryglach początkowym i końcowym.

Krok 6

Teraz zszyjemy naszą kosmetyczkę. W tym celu łączymy części podszewkowe razem i części zewnętrzne razem. Zszywając pamiętaj o zostawienie otworu na wywrócenie w spodniej części podszewki. Rogi natnij pod katem 45 st, aby po wywróceniu pięknie się układały.

Krok 7

Wywróć kosmetyczkę na prawą stronę przez otwór pozostawiony w podszewce. Dobrze wypchaj rogi! Otwór zaszyj szwem ręcznym krytym.

 

Kosmetyczka gotowa!

Wykorzystanie wizerunku postaci i osób znanych w rękodziele

Zdaję sobie sprawę, że tym wpisem wsadzam kij w mrowisko, ale uważam, że warto o tym mówić i uświadamiać. W dzisiejszym artykule przeczytasz o tym, jak i kiedy można LEGALNIE wykorzystać wizerunek postaci z bajki, a także wizerunki osób znanych.

 

Wizerunki postaci z bajek

Wielu rękodzielników zakładając swoje biznesy ma wizję szycia pięknych ubranek dziecięcych z postacią z bajki, która aktualnie jest na topie. Ochoczo kupują po kilkanaście mb tkaniny czy dzianiny zadrukowanej daną postacią i szyją na sprzedaż. Ile osób wie, że bez odpowiedniej licencji jest to nielegalne? Okazuje się, że prawie nikt. Nawet hurtownicy nie zdają sobie sprawy z tego, że drukując takie materiały bez licencji dopuszczają się kradzieży.

Wszystko to o czym napisałam reguluje ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. „o prawie autorskim i prawach pokrewnych”. Dowiemy się z niej także, że naruszenie przepisów ustawy grozi karą grzywny i karą pozbawienia wolności do lat 2.

Jak zatem szyć z tych materiałów legalnie?

Trzeba postarać się o licencje. Aby taką otrzymać należy skontaktować się z osobą lub instytucją, która takie prawa posiada. I tak odpowiednio licencję dla postaci typu Myszka Minnie, Myszka Mickey, postaci z Krainy lodu, Star Wars itd. posiada Disney. Żeby móc szyć na sprzedaż z takich tkanin, należy się do nich zwrócić i oczywiście zapłacić. Ceny niestety odstraszają. A skąd to wiem? Bo chciałam wypuścić limitowaną wersję nerek z wizerunkiem Lorda Vadera. Napisałam do Disneya. Opisałam dokładnie jak nerka będzie wyglądała i że będzie to tylko 10 sztuk. Nie ma zmiłuj. Otrzymałam cenę. Nerki nie powstały, a ja śpię spokojnie.

Jest jeszcze jeden kruczek. Jeżeli dana postać jest zarejestrowana w Urzędzie Patentowym jako znak towarowy czy wzór przemysłowy – wówczas dodatkowo trzeba będzie uzyskać licencję na korzystanie z odpowiedniego prawa własności przemysłowej (np. Kubuś Puchatek).

Jak bronią się sprzedawcy materiałów? Wystarczy przejrzeć ich ofertę. Jeżeli sprzedawca jest w porządku i spełnia obowiązek informacyjny, który ciąży na przedsiębiorcach, poinformuje o tym, że dana tkanina jest na licencji. Co to oznacza dla osoby szyjącej? A no to, że sprzedawca jest w posiadaniu takiej licencji i informuje, że trzeba takową posiadać, jeżeli chcemy szyć na sprzedaż.  Ale uwaga! Kupując tkaninę na licencji, prawo do wykorzystywania wzoru nie przechodzi automatycznie na kupującego! Wtedy otrzymujemy informację, że bez pozwolenia autora wzoru, nie możemy szyć z niego na sprzedaż.

Wizerunek osoby znanej

Tutaj również nie jest kolorowo, bo okazuje się, że aby szyć na sprzedaż z tkanin, na których nadrukowano wizerunek postaci takich jak m.in. Marilyn Monroe, Albert Einstein,  Marlon Brando czy James Dean również trzeba posiadać pozwolenie. Jak je uzyskać skoro większość kultowych gwiazd, z których wizerunkiem chcemy tworzyć torby czy plecaki nie żyje? Prawem do wizerunku osób zmarłych dysponuje – zgodnie z przepisami – małżonek zmarłego, który może udzielić zgody na wykorzystanie jego wizerunku. Jeżeli zmarła osoba powszechnie znana nie miała żony lub męża, albo jeżeli oni także już nie żyją, zgody na uzycie wizerunku mogą udzielić kolejno: dzieci, rodzice, rodzeństwo oraz zstępni rodzeństwa. Prawem do wizerunku osoby zmarłej rozporządzać może również konkretna instytucja lub grupa ludzi. I tak jest w przypadku wizerunku np. Alberta Einsteina. Abu nabyć prawo do  wykorzystania wizerunku uczonego, należy zwrócić się do Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Ale to nie koniec drogi. Bo na Uniwersytecie zostaniecie pokierowani dalej. Komercyjnym wykorzystaniem wizerunku Einsteina zajmuje się agencja Green Light, która na swojej stronie posiada oficjalny wzór pisma, które należy wystosować.

Droga trudna i wyboista, ale całkowicie do przejścia. Widzimy przecież reklamy w tv z udziałem tych postaci. I nie – duże stacje filmowe nie mają w tym względzie łatwiej 😉 Musza przejść dokładnie taką samą drogę, jaką ma do przejścia przedsiębiorca w Polsce.

 

Podsumowanie

Aby sprzedawać produkty szyte z materiałów z wizerunkiem osób znanych czy też z postaciami z bajek trzeba posiadać odpowiednią licencję. W przeciwnym razie ryzykujemy otrzymaniem kary grzywny, a nawet pójściem do więzienia.

Szczęśliwa w Biznesie – kurs “Sekrety uwagi klienta” recenzja

Jak dobrze wiesz, Akademia powstała m.in. po to, aby pokazać Ci, że można prowadzić firmę w sposób profesjonalny, a przy okazji budżetowy. Nieodłącznym elementem biznesu jest sprzedaż. Wielu z nas pewnie zadaje sobie pytania:

  • Jak się wyróżnić?
  • Jak przyciągnąć klienta?
  • Jak go przy sobie zatrzymać?

Również ja nieustannie się nad tym zastanawiam. Rynek zmienia się tak dynamicznie i czasami nieprzewidywalnie, że ciężko za nim nadążyć. Ale są pewne kwestie, które nie zmieniają się od milionów lat. I o nich właśnie uczy Dagna Banaś.

Szczęśliwa w biznesie – lekarz uczy marketingu

Na grupę Dagny, tak jak i na inne biznesowe, wpadłam zupełnym przypadkiem przeglądając któregoś dnia Facebooka. Weszłam, porozglądałam się, przywitałam i obserwowałam. Byłam raczej średnio aktywnym członkiem. Bardzo podobają mi się posty cykliczne, szczególnie prośby do złotej rybki – odpowiedzi potrafią mocno zainspirować. Ale nie o tym chciałam Ci dzisiaj opowiedzieć.

Kurs Sekrety Uwagi Klienta – 6 filmów i totalny Mind Blow!

Też pierwotnie pochodzę z branży medycznej (jestem położną), też miałam na studiach anatomię, neurologię, neurobiologię itp. Ale wprowadzić te elementy do biznesu… Przyznam, że jako mama średnio lubię kursy z głosem. Zdecydowanie wolę czytać, bo mogę to robić nie budząc Zosi.

Do kursu o Sekretach Uwagi Klienta zasiadłam któregoś popołudnia, kiedy robiłam próbniki. Włączyłam pierwszy filmik, potem drugi… i spędziłam popołudnie z Dagną, rozpływając się nad genialnością rozwiązań, które podaje!

Jak wygląda kurs w środku?

Kurs składa się z 6 filmików omawiających w wyczerpujący sposób jak zdobyć i zatrzymać przy sobie klienta. Do każdego filmiku dodana jest krótka notatka podsumowująca, a na końcu checklista, która ułatwia w późniejszym czasie tworzenie grafik i postów w social media.

Jakie kurs spowodował zmiany?

A no dzieje się. Przede wszystkim zrobiłam kilka zdjęć zgodnie z zasadami, które w kursie przedstawia Dagna. Okazało się, że ma totalną rację. Zasięgi postów były niemal dwukrotnie większe niż wcześniej, a w ciągu 3 dni na FanPage’u przybyło 42 fanów.

Zdecydowałam się również na zmianę wizytówki. Czekam właśnie na przesyłkę. Na pewno będę się nimi chwalić, bo są tak proste i tak spójne z moją marką, że chyba nigdy wcześniej bym na to nie wpadła 😀

Podsumowując

Kurs jest krótki, treściwy – czyli taki jak lubię. Zawiera dużo przykładów popartych konkretnymi wynikami i praktycznie na tacy podaje gotowe rozwiązania.

Wszystkie produkty Dagny możecie zobaczyć klikając guzik na końcu wpisu 😉

Kosmetyczka kostka- tutorial

Dzisiaj na bloga wlatuje tutorial, jak uszyć kosmetyczkę kostkę. Nauka tej prostej konstrukcji pozwoli Ci w przyszłości stworzyć również torebkę. Zapraszam do lektury.

 

KONSTRUKCJA

 

Spróbuj wyobrazić sobie kosmetyczkę i części z których się składa. Mamy przód i tył (dokładnie takie same), część z suwakiem i dno.
Pomyśl jakie wymiary ma mieć Twoja kosmetyczka.
Ja wymyśliłam sobie kosmetyczkę gigant o wymiarach 30 cm x 20 cm.
Skoro powyższe wymiary to wymiary “na gotowo” będzie mi potrzebny 1cm zapasu na szwy. Zatem wymiary do krojenia to 32 cm x 22 cm (dodajemy po jednym centymetrze zapasu z każdej strony).
Teraz czas zmierzyć obwód. Na gotowo obwód naszej kosmetyczki to 30 + 20+30+20 = 100 cm (suma wszystkich boków).
Wiemy, że jedną część obwodu będzie stanowiła listwa z suwakiem, a drugą dno. Wymysliłam, że podzielę sobie obwód dokładnie na pół. Czyli listwa z suwakiem będzie miała 50 cm “na gotowo” i spód również będzie miał 50 cm “na gotowo”. Końce tych części będziemy łączyć, więc znowu trzeba dodać zapas na szew. Zatem skroimy 2x obłożenie suwaka o długości 52 cm (po 1 cm zapasu z każdej strony) oraz 1x dno o długości 52 cm.
Szerokość mojej kosmetyczki na gotowo to 15 cm.

Dzięki kalkulatorowi, który powstał we współpracy z Piotrem z Innego Wymiaru Szycia, możecie wpisując szerokosć kosmetyczki “na gotowo” oraz szerokość taśmy suwakowej (standardowo to 3 cm) otrzymać szerokość obłożenia zamka już z zapasami na szew.

Tutaj link do kalkulatora:

 

http://kalkulatorszycia.pl/oblozenie-zamka/

 

Mamy już wymiary. Teraz czas na krojenie.

 

KROJENIE

 

Z tkaniny zewnętrznej (w moim przypadku poliester wodoodporny) kroimy:
1 x przód

1 x tył

2x obłożenie taśmy suwakowej

1 x spód

 

Z tkaniny wewnętrznej – podszewki (w moim przypadku tkanina bawełniana pościelowa) kroimy:

1 x przód

1x tył

2x obłożenie taśmy suwakowej

1x spód

 

Dodatkowo docinamy odpowiedni długą taśmę suwakową (długość taka jak obłożeń – u mnie 52 cm) oraz dodajemy 1 lub dwa suwaki.

 

SZYJEMY CZĘŚĆ ZEWNĘTRZNĄ

Zanim przystąpiłam do krojenia, nahaftowałam sobie napis i obrazek. Puszczając wodzę fantazji możesz ozdobić swoją kosmetyczkę tak, jak tylko Ci się zamarzy.

 

Krok 1

Każdą z wykrojonych części podkleiłam flizeliną o garmaturze 35 (cienka). Nada to kosmetyczce odrobinę sztywności, ale jednocześnie będzie ona nadal plastyczna. Jako usztywnienie możesz również użyć wilgofilu czy cameli. Kosmetyczka będzie wtedy sztywniejsza.

 


Części podszewkowe zostały również podklejone. Dzieki temu podszewka piękniej się układa.

 

Krok 2

 

 

Przyszywamy przygotowane wczesniej obłożenia suwaka. Na taśmie suwakowej zwróconej prawą stroną do góry układamy materiał zewnętrzny w taki sposób, aby prawa strona suwaka dotykała prawej strony materiału. Szpilkujemy. I zszywamy.

 

 

 

 

 

 

Krok 3

Tę samą czynność powtarzamy dla drugiej strony

 

 

Krok 4

Obłożenia przyszyte. Teraz pięknie wystębnujemy koło zamka. Do tego celu używam mojej ulubionej stopki z prowadnikiem krawędziowym. Tę czynność powtarzamy dla obu stron.

 

 

 

 

 

Krok 5

 Teraz połączymy dno torebki i listwę z taśmą suwakową. W tym celu składamy kawałki materiału tak, aby stykały się prawymi stronami.
Brzegi przeszywamy w odległosci 1 cm.

 

 

 

Tak wygląda gotowa szerokość naszej kosmetyczki:

 

 

Krok 6

Stębnujemy w miejscu łączenia dna i listwy z suwakiem.

 

 

 

Krok 7

Na przedniej i tylnej ściance kosmetyczki, dokładnie w połowie długości każdego boku robimy nacinek. To samo robimy na listwie z suwakiem i na dnie

 

 

 

 

Krok 8

 

Będziemy teraz łączyć przednią ścianę kosmetyczki z listwą suwakową i dnem. W tym celu odnajdujemy nacinki i odpowiednio je łączymy. Całość szpilkujemy,

 

 

 

Krok 9

Przyszywamy przód kosmetyczki. Szczególną uwagę zwracamy na rogi. Gdy zbliżymy się do krawędzi wykonujemy tzw obrót na igle (igła zostaje w materiale, podnosimy stopkę, obracamy materiał, opuszczamy stopkę i szyjemy dalej).

PS. Jeżeli kosmetyczka z rogami to dla Ciebie zbyt duże wyzwanie, możesz je zaokrąglić – będzie szyło się łatwiej.

 

 

 

 

Krok 10

Przycinamy rogi pod kątem 45 stopni. Dzięki temu będą piękne po odwróceniu kosmetyczki na prawą stronę.

 

 

 

 

Krok 11

Stębnujemy wokół krawędzi. Dzięki temu kosmetyczka będzie lepiej trzymała kształt.

 

 

 

Krok 12

Powtarzajac kroki od 8 do 11 przyszywamy tył kosmetyczki i również stębnujemy wzdłuż krawędzi.

Zewnętrzna część kosmetyczki gotowa!

 

 

 

 

SZYJEMY PODSZEWKĘ

Krok 13

 

Zaczynamy odszywanie podszewki. Obia obłożenia suwaka zaginamy na 1 cm i zaprasowujemy.

 

 

Krok 14

 

Powtarzamy kroki od 5 do 10 (nie stębnujemy krawędzi)

 

Krok 15

Wkładamy podszewkę do środka kosmetyczki tak, aby obie części (zewnętrzna i wewnętrzna) stykały się lewymi stronami.

 

Krok 16

Szpilkujemy podszewkę do części zewnętrznej.

 

Krok 17

 

Za pomocą szwu ręcznego krytego łaczymy podszewkę z częścią zewnętrzną.

 

 

 

 

Kosmetyczka gotowa!

PS. Jeżeli podoba Ci się ten wpis, koniecznie podziel się nim na facebooku!

Napownica PRYM Love – jak używać?

Napownica PRYM Love – jak używać, jakie ma końcówki?

W życiu każdego kaletnika przychodzi taki czas, że trzeba sięgnąć po narzędzia dodatkowe, które wzbogacą i pozwolą wyróżnić i udoskonalić nasze dzieła. Jednym z takich narzędzi jest napownica. Jako pierwszy tego typu sprzęt wybrałam napownicę firmy Prym w wersji Love. Dlaczego? O tym przekonasz się czytając dalej.

 

Tanie rozwiązanie domowe

Napownica Prym Love jest przede wszystkim łatwo dostępna i to pozwala cieszyć się jej popularnością. Jej design jest przyjemny dla oka, a sama napownica przyjemnie leży w dłoni. Kupując napownicę otrzymujemy również końcówki do robienia dziurek oraz  końcówki do nabijania nap plastikowych i przyrząd, który te końcówki pozwala nam rozmontować. Wszystkie te końcówki opisałam poniżej.

Koszt napownicy to około 50 zł. Ma ona również swój tańszy odpowiednik: Prym Vario. Czym się różnią? Tylko i wyłacznie kolorem rączek i zawartością zestawu (Vario nie posiada końcówek so montowania nap plastikowych).

 

Chwyt marketingowy motorem sprzedaży

Bardzo długo szukałam oferty hurtowej firmy Prym i okazało się, że… nie mogę znaleźć. Kiedy szyje się dużo niestety ceny powalają.

Kolejną praktyką, która nie przypadła mi do gustu jest brak możliwości kupienia samych końcówek do napownicy, bez konieczności kupowania produktów dedykowanych. Większość dodatków typu napy, nity kupuję hurtowo i płacenie dodatkowo za produkty, które i tak będą leżeć jest dla mnie marnowaniem pieniędzy. Natomiast jest to świetne rozwiązanie dla osób, które szyją tylko dla siebie i nie potrzebują nap czy nitów nie wiadomo ile.

I ostatnia rzecz, która chyba przedsiębiorców boli najbardziej: brak lub bardzo mała kompatybilność końcówek z produktami innych firm. Tutaj niestety męczę się strasznie, gdyż posiadam np. końcówkę do nabijania nitów, ale nity mam kupione w hurcie. Niby rozmiarowo takie same jak nity Pryma, ale jednak nie nabijają się już tak dobrze i muszę mocno kombinować.

Końcówki do napownicy

Na zdjęciu widzicie końcówkę do nabijania nap plastikowych. Jest kompatybilna z napami firmowymi Pryma. Ale tutaj miła niespodzianka: nabijemy nią nie tylko zwykłe okrągłe napy, ale także te w kształcie serca czy gwiazdki.

Końcówki wyjątkowo można kupić osobno.

Koszt to ok 10 zł.

Kolejna końcówka potrzebna jest do robienia dziurek. W ofercie prym znajdziemy końcówkę do robienia dziurek o wielkości 3mm, 4 mm, 8 mm. Jest to końcówka dodawana do zestawu z napownicą Prym Love i Prym Vario.

Można kupić taki zestaw osobno (koszt ok 16 zł).

Te dwie szaro-czarne końcówki służą do nabijania nitów. Wokół swoich głów posiadają miękką czarną gumkę, która ma za zadanie chronić nit podczas nabijania.

Tę końcówkę nabędziemy już tylko w zestawie z dedykowanymi nitami firmy Prym.

Koszt zestawu: ok 26 zł

Chcesz nabijać metalowe zapięcia? Nie ma problemu. Firma Prym w swojej ofercie posiada również takie. Rozmiary do wyboru: 12mm, 15 mm.

Sytuacja jak powyżej: końcówki dostępne są tylko w zestawie.

Koszt zestawu to ok 26 zł.

Firma Prym posiada w swojej ofercie również końcówki do nabijania:

  • springów do jerseyu (8 mm, 10 mm)
  • oczek kaletniczych (4 mm, 5mm, 7mm, 8mm)

Ponadto można dokupić oczka kaletnicze o średnicy 11mm z dedykowaną praską pod młotek oraz produkty do ręcznego przyszywania.

Jak zakładać końcówki?

Nic bardziej prostego! Wystarczy postępować zgodnie z rysunkową instrukcją załączoną do każdego zestawu i nie sposób się pomylić.

Końcówki zakładamy w miejsca czerwonych otworów (zdjęcie poniżej) i możemy działać.

Z przykrością jednak zauważam, że końcówki czasami wchodzą zbyt luźno i podczas użytkowania wypadają.

Podsumowując

Napownica Prym Love to świetne rozwiązanie dla domowych krawcowych i osób, które są na początku swojej szyciowej drogi lub też używają napownicy sporadycznie.

Zdecydowanie na plus:

  • dostępność
  • mnogość końcówek
  • łatwo dostępne produkty dedykowane

Zdecydowanie na minus:

  • ograniczenie pola manewru – przez to, że napownica jest w formie szczypcowej, mamy ograniczone pole manewru – ciężko jest nabić napę czy nit sporo oddalony od brzegu materiału
  • średnia kompatybilność lub jej brak z produktami innych firm