Slide toggle

Witaj w Wirtualnej Akademii Szycia

Autor: Klaudia

Kurs Konstrukcji i szycia toreb edycja I – Gablota Chwały!

Pierwsza Edycja Kursu Konstrukcji i Szycia Toreb Online dobiegła końca. Uczestnicy wykonali kawał dobrej roboty, pokonali własne słabości i wspięli się na wyżyny. Poniżej znajdziesz prace kursantów wraz z linkami do ich miejsc w sieci.

Żaklina Maziarz
(Niebylejakie)

Kamila Kmiecik

Ewelina Kabut
(EveBag)

Agnieszka Bobola
(Bolinka)

Aga Szatańska
(Smile szyje i maluje)

Katarzyna Garlak

(T.tam)

Edyta Pellowska
(Perełki Pelki)

Anna Flak
(Aneq)

Agnieszka Paskart Zawadzka

Anna Wirkus
(NataLove)

Alicja Święty – Pośpiech

Paulina Biskupska
(MałaZu)

Ewa Kasperska Kita
(Pracownia krawiecka Ewa Kita)

Monika Sawicka
(ZiZiu)

Edyta Kuczkowska – Solecka

Joanna Grabek
(Igłą pisane)

Tasha ES
(Tasha)

Wiola Małecka
(Pracownia Wioli)

Agata Gierszewska
(Wyczarowane)

Marta Masłyk
(Ile Wlezie)

Ewa Żabicka
(Rzekotka)

Anna Tomaszewska
(ThinkPink – Dream Your Bag)

Eliza Fuławka

Chcesz robić konstrukcje i szyć jak moje dziewczyny? Klikaj guzik poniżej i zobacz co zyskasz dzięki kursowi Konstrukcji i Szycia Toreb Online!

Centrum zarządzania Wszechświatem – planowanie

Gdyby istniał termin “Planeroholiczka” albo “Planeroświrka” to na bank przylgnął by do mnie. Od zawsze lubiłam mieć wszystko zaplanowane, rozpisane i przewidywalne. Nie oznacza to absolutnie, że jestem nudziarą. Po prostu stosuję w planowaniu kilka zasad, które pozwalają mi na “spontan”. Były czasy, że to telefon był moim centrum dowodzenia. Jednak szybko zrezygnowałam z prowadzenia w nim plannera po tym, jak któregoś dnia zamiast terminów rehabilitacji Zośki zobaczyłam terminy paznokci i brwi. Jak się domyślasz przeżyłam wtedy mały zawał. Na szczęście wszystko udało się odkręcić.

Po co planować? Dla kogo jest planowanie?

Nie wyobrażam sobie sytuacji, że wstaję i nie wiem co będę robić. Nie wiem czy wynika to z mojego adhd czy z czegoś innego, ale no nie ma opcji, żebym chociaż zarysu dnia nie miała. Nie cierpię marnowania czasu (a w dalszym ciągu go marnuję!). Ale nie myśl sobie, że Łapa to ma zaplanowane absolutnie wszystko co do minuty. Nie nie nie! Opowiem Ci o tym trochę niżej.
W swoim planerze planuję i życie prywatne i zawodowe (tak, zdecydowanie mój planner pęka w szwach!). I tak jak w planach prywatnych pozwalam sobie na luz , tak w zawodowych nigdy. Tutaj wszystko musi się spinać ze względu na ilość zadań, spotkań, telefonów i maili.

Planowanie jest dla Ciebie, jeżeli chcesz wycisnąć każdą minutę życia, jeżeli chcesz mieć kontrolę nad tym co robisz i chcesz przestać marnować czas.

Co i jak planować? Złote zasady planowania

Jeżeli chodzi o życie prywatne to na początku każdego miesiąca zawsze priorytetem jest rehabilitacja Zośki. Od niej zaczynam planowanie miesiąca (czasem dwóch). Później wpisuję dyżury męża (pracuje w szpitalu). I te dwie rzeczy to dla mnie świętość. Jeżeli mamy zaplanowane inne wizyty u lekarzy to również je wpisuję, imprezy rodzinne czy wesela. I to są rzeczy, które lądują w rozpisce miesięcznej, a później są przenoszone na karty poszczególnych dni.

Świetnym rozwiązaniem jest też co tygodniowe planowanie posiłków. Ze względu na tryb życia, który prowadzimy nie mamy czasu na codzienne wycieczki do marketów. Dlatego posiłki planujemy raz w tygodniu i następnego dnia jedziemy na zakupy. Problem z głowy 😉

Harmonogram sprzątania – ło jak okrutnie śmiałam się z tych co to odkurzanie planują. Wszystko oczywiście do czasu. Kiedy wyniosłam się z pracownią z domu i zaczęłam pracować pełne 8h pojawił się problem z tym, że właściwie nie było kiedy sprzątać, a wszystkiego w sobotę się nie ogarnie. Dlatego rozpiska, kiedy sprzątamy gruntownie łazienkę, kiedy kuchnię itd ratuje życie. Jedyne co nam odpadło to odkurzanie, za którym żadne z nas nie przepadało. Kupiliśmy po długim zastanawianiu irobota i problem z głowy. Jesteśmy w pracy a wracamy do czystego mieszkania 😉 przy dwóch biegających futerkach i dziecku ma to znaczenie. Słyszałam, że roboty overmaxa też są bardzo dobre. Jak szukasz i czujesz potrzebę – nie wahaj się, kupuj!

Finanse – planuję zawsze pod koniec miesiąca na kolejny. Rozpisuje wszystkie płatności wraz z datami. To daje mi pogląd na to, ile można odłożyć, a ile możemy poszaleć 😉

Oprócz tego możesz robić różne listy: zawartość zamrażarki, stan przypraw, lista książek, lista filmów. Pomysłów jest mnóstwo.

 

W życiu zawodowym planuję trochę inaczej. Zaczynam od tego, że wpisuję wszystkie live’y, wystapienia itd. Później rozpisuję szycie (tylko nr zamówienia). Posty na bloga czy do social mediów planuję zwykle z tygodniowym wyprzedzeniem, jeżeli to cykl to czasami i na 2 miesiące z góry. Wpisuję również zadania poboczne – jak projektowanie, wprowadzenie nowego modelu do sprzedaży, odpowiedzi na ważne maile. Jeżeli chodzi o finanse firmy to biznesplan mam rozpisany na 5 lat. na najbliższy rok jest rozpisany szczegółowo. Ten rodzaj planowania omawiam też w module biznesowym w swoim KURSIE. Do zestawień miesięcznych mam dostęp z poziomu aplikacji do księgowania. Tak jak pisałam – tutaj nie ma miejsca na spontan. Gdy wypadną dodatkowe nieprzewidziane rzeczy przesuwam inne i dopasowuję do grafiku. Zawsze zostawiam sobie bufor czasowy. Nigdy nie wpisuję zleceń na styk, nie uginam się pod prośbami “a nie dałoby rady szybciej?”. Ręczę za swoją jakość, a ona nigdy nie idzie w parze z pośpiechem. Każdy dzień zaczynam od zrobienia 3 rzeczy, które absolutnie muszą być wykonane. Resztę robię wg planu, ale nic się nie stanie jak zrobię je dzień czy dwa później.

Jak widzisz jest tego sporo. Dlatego wciąż szukam plannera idealnego. Zapewne skończy się na tym, że stworzę swój 😀 Ale teraz pokażę Ci kilka, które miałam przyjemność testować

Katecom

Pierwszy mój planner był prowadzony w najzwyklejszym zeszycie z marketu. Chciałam sprawdzić czy to w ogóle dla mnie. Szybko się okazało, że tak i wtedy kupiłam zeszyt w kropki od Katecom. Zamówiony na allegro, przyszedł szybko. To po prostu zeszyt w kropki do całkowitego zaaranżowania. Jak widać poniżej, kocham bazgrać malować, robić tabelki, listy itd. Więc na początek sprawdził się idealnie. Jednak żyjąc w takim zawrotnym tempie, czasami potrzebowałam gotowego rozwiązania, gdzie po prostu wpisałabym informacje i z głowy. Planner ten polecam na początek przygody z planowaniem. Papier ma całkiem przyzwoitą grubość i dobrze się po nim pisze, chociaż nie daje rady z mocnymi pigmentami brushpenów.

W mojej ocenie daje 3/5.

Planer Pełen Czasu

Jego chyba nie muszę przedstawiać. Jak go nie znasz, koniecznie kliknij w nazwę powyżej i o nim poczytaj. Jak dla mnie planner prawie idealny. Moje prawie wynika tylko i wyłącznie z osobistych preferencji. Planer ma format B5. Mieści się do każdej standardowej torebki kobiecej i nie jest ciężki. Łączy to czego mi brakowało w Katecom – wygodę z kropkami. Jak zobaczysz poniżej, ma gotową rozkładówkę miesiąca w absolutnie minimalistycznym stylu – bez zbędnych ozdobników i tabelek – to możesz zrobić sama. Jako jedyny z plannerów ma numerowane strony, co w plannerze szytym bądź klejonym znacznie ułatwia życie. Idąc dalej – ma spis treści. Na początku uważałam, że jest zbyteczny, ale szybko zrozumiałam jego funkcję. Wpisane strony, na której mam wymiary produktów czy plan webinaru znacznie przyspieszało codzienną pracę. Reszta podobnie jak w Katecom to kropki do samodzielnego planowania. W sklepie u Oli można zamówić także wygodne szablony i pdf dotyczący planowania. Co do minusów – to planner szyty więc nie ma możliwości przekładania stron, co mnie bardzo uwiera. Szczególnie wtedy kiedy robię notatki ze szkolenia  a za chwile potrzebuję zapisać coś innego ważnego. No i objętość stron. W dwa miesiące zapisałam 80 stron. Czyli planner wystarczy mi na 3-4 miesiące. Zdecydowanie wolałabym, aby móc dokupować do niego wkład. W każdym razie jest bardzo na plus!

W mojej ocenie 4,5/5.

MissPlaner

Z tym planerem miałam do czynienia na samym początku planowania i teraz wróciłam do niego w wersji mniejszej. To co mnie do niego przekonuje to piękna okładka z ekoskóry i ringi w środku. Wygląda elegancko i pozwala na wymianę kartek, co dla mnie jest bardzo ważne. Jedyne co mi przeszkadza to wielkie logo na froncie. Można je dać na tył plannera, co zrobiła inna firma, ale o tym za chwilę. Na minus jest również zapięcie, które przy bardziej opasłym plannerze po prostu się odpina i słabo trzyma. Po otwarciu plannera zobaczymy po lewej stronie przekładki. Mega wygodne rozwiązanie na trzymanie paragonów czy wizytówek czy nawet luźnych notatek. Na plus jest również piękna kolorowa okładka na wstępie, szkoda tylko, że jakość druku jest mocno średnia. Później mamy kalendarz skrócony. W swoim zestawie dostałam tez kalendarz na 2017 rok, co było mega dziwne, skoro mamy 2018. za to brak na 2019. Celuje, że trafił mi się jakiś stary zestaw. W miss plannerze znajdziemy mnóstwo różnych list: ważne wydarzenia, menu na tydzień, plan tygodnia, rutynowe czynności w tygodniu, miesięczne zestawienie finansowe, cele na dany miesiąc, podsumowanie miesiąca, lista projektów, do zrobienia kiedyś, pomysły i inspiracje z miejscem na zdjęcia. Mnóstwo najróżniejszych opcji. W opcji A5 pamiętam, że były jeszcze wishlisty. Dla mnie to trochę za dużo. Gdyby była możliwość wybrania tych list jako opcji to super – w zestawie to totalne marnowanie papieru. Niektóre ze stron po prostu wyjęłam.

W zestawie miałam również piękne przekładki. Są mi one niezbędne do oddzielenia planowania finansów, Loli i Akademii, szkoleń i działań na swoich grupach. Przy tych zakładkach niezbędny jest wkład z kropkami (bądź taki, w którym mogę swobodnie pisać) i tu mega zaskoczenie. Jakość wkładu bullet jest prześwietna. Czuć od razu różnicę między kartkami dziennymi plannera, a tymi do bullet. Za to naprawdę wielki plus!

A no i rozpiska dzienna – piękna, minimalistyczna i nawet w formacie a6 wystarczająca. Wszystkie opcje okładek, wkładów i rozmiarów znajdziesz klikając w nazwę powyżej.

Moja ocena : 4/5.

 

Lady planer

Jestem absolutną fanką personalizacji. Jeżeli potrzebujesz czegoś skrojonego na swoją miarę, a nie interesują Cię gotowe rozwiązania to leć w ciemno po Lady planner. Zamawiałam u nich notes, który miał służyć do wpisywania zamówień. Ostatecznie jest moim zeszytem projektowym, w którym rysuje i robię dokumentację techniczną wykroju na brudno. Mój notatnik ma 450 stron i jest cały w kropki. I tu pierwszy zgrzyt – kropki są od siebie za daleko. Nie pamiętam już czy tę odległość też można personalizować, więc tak naprawdę nie wiem czy nawaliłam ja czy projektant ;D Papier jest bardzo przyzwoitej grubości, ale mocniej napigmentowane zakreślacze przebijały na drugą stronę.

Okładkę projektowałam sama, łącznie z hasłem, które motywuje mnie od dawna. Projektowałam również wnętrze i układ kieszonki.

Przed sekundą byłam na stronie i sprawdzałam ofertę kalendarzy. Wyczuwam, że pójdzie zamówienie bo jestem go bardzo ciekawa. Także na pewno będzie update tego postu.

Moja ocena: 4/5.

 

 

Projekt Planner

Kolejna ciekawa opcja na rynku planowania. Mój planner otrzymałam w formacie a6 – czyli wygodnie torebkowym. Od razu w oczy rzuca się świetnej jakości okładka, która dzięki temu, że logowanie ma z tyłu, została przeze mnie spersonalizowana logo mojej firmy. W środku znajdziemy 5 przekładek tematycznych – Kalendarz, planer, notatki, finanse kontakty. Oczywiście ze względu na mnogość opcji, planner można dopasować do siebie. Ja dobrałam również wkład do planowania postów w social mediach. Sama jakość papieru jest mocno średnia. Miejsca na planowanie jest bardzo mało i to ostatecznie zdecydowało, że po 2 tygodniach planner poszedł w odstawkę. Podoba mi się za to minimalistyczny styl, w jakim jest stworzony planner. Nie ma zbędnych listy czy ozdobników, co daje możliwość własnych aranżacji. Aaa i plus za fantastyczne, mocno trzymające zapięcie.

Moja ocena : 3/5

 

 

Why now

To zdecydowanie firma, która od początku pokazuje na co stawia. Nie ma właściwie żadnej możliwości personalizacji, ale widać za to, że planner jest przemyślany. Szata graficzna jest absolutnie przepiękna, a jakość papieru dobra. Sama okładka też prezentuje się pięknie. Why now w swojej ofercie posiada daily planer i blog planer. Jestem zwolenniczką posiadania jednego centrum dowodzenia wszechświatem, więc dla mnie ta opcja odpada. Odstrasza także rozmiar – oba są w formacie B5. Planuje się bardzo wygodnie, ale trzeba mocno dostosowywać rozmiary torebki, w której mają być noszone.

Blog planner służy do obsługi bloga i social mediów. Oprócz świetnie zaprojektowanej strony do planowania postu posiada też m.in. stronę ze statystykami. Naprawdę bardzo przemyślany i trafiony projekt.

Daily planer również jest mocno przemyślany. Znajdziemy w nim: rozkład miesiąca, który nie ma dat, rozkład dzienny, gdzie znajdują się takie informacje jak posiłki czy ilość wypitej wody (mega pomysł!) i oczywiście najróżniejsze listy, jak seriale, filmy, plany podróży, listy zakupowe itd. To jedyne gotowe rozwiązanie, które przypadło mi do gustu.

Moja ocena: 4/5.

 

Na dziś to tyle. Przede mną pewnie jeszcze setki plannerów do przetestowania. A może Ty znasz jakiś, który powinnam wypróbować?

 

Tutorial na kosmetyczkę – wszywanie taśmy z zamkiem

Witaj! W odpowiedzi na Waszą prośbę napisałam tutorial na prostą kosmetyczkę, w którym dowiesz się również, jak wszywać taśmę suwakową szyjąc jednocześnie obie warstwy : wewnętrzną i zewnętrzną.

 

Krok 1

Skrój IDENTYCZNE części z tkaniny zewnętrznej i podszewkowej. Długość taśmy suwakowej to długość krawędzi, na której będziesz wszywać zamek +4 cm.

 

Krok 2

Ułóż kolejno: wierzch materiału jak na zdjęciu. Na nim połóż taśmę suwakową ząbkami do dołu, a na niej podszewkę tak, aby prawa strona materiału zewnętrznego i prawa strona podszewki stykały się. Wszystko możesz połączyć szpilkami.

 

 

Krok 3

Zszyj wszystko razem. Nie zapomnij o ryglu początkowym i końcowym!

 

Krok 4

Po obróceniu na prawą stronę, wystębnuj wzdłuż taśmy suwakowej. Nie zapomnij o ryglu początkowym i końcowym!

Krok 5

Te same czynności powtórz dla drugiej strony kosmetyczki. Podszewkę umieść „od spodu” (obie części podszewki stykają się prawymi stronami), a materiał zewnętrzny „na wierzchu” (obie części zewnętrzne stykają się prawymi stronami. Wykonaj przeszycie i stębnowanie pamiętając o ryglach początkowym i końcowym.

Krok 6

Teraz zszyjemy naszą kosmetyczkę. W tym celu łączymy części podszewkowe razem i części zewnętrzne razem. Zszywając pamiętaj o zostawienie otworu na wywrócenie w spodniej części podszewki. Rogi natnij pod katem 45 st, aby po wywróceniu pięknie się układały.

Krok 7

Wywróć kosmetyczkę na prawą stronę przez otwór pozostawiony w podszewce. Dobrze wypchaj rogi! Otwór zaszyj szwem ręcznym krytym.

 

Kosmetyczka gotowa!

Wykorzystanie wizerunku postaci i osób znanych w rękodziele

Zdaję sobie sprawę, że tym wpisem wsadzam kij w mrowisko, ale uważam, że warto o tym mówić i uświadamiać. W dzisiejszym artykule przeczytasz o tym, jak i kiedy można LEGALNIE wykorzystać wizerunek postaci z bajki, a także wizerunki osób znanych.

 

Wizerunki postaci z bajek

Wielu rękodzielników zakładając swoje biznesy ma wizję szycia pięknych ubranek dziecięcych z postacią z bajki, która aktualnie jest na topie. Ochoczo kupują po kilkanaście mb tkaniny czy dzianiny zadrukowanej daną postacią i szyją na sprzedaż. Ile osób wie, że bez odpowiedniej licencji jest to nielegalne? Okazuje się, że prawie nikt. Nawet hurtownicy nie zdają sobie sprawy z tego, że drukując takie materiały bez licencji dopuszczają się kradzieży.

Wszystko to o czym napisałam reguluje ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. „o prawie autorskim i prawach pokrewnych”. Dowiemy się z niej także, że naruszenie przepisów ustawy grozi karą grzywny i karą pozbawienia wolności do lat 2.

Jak zatem szyć z tych materiałów legalnie?

Trzeba postarać się o licencje. Aby taką otrzymać należy skontaktować się z osobą lub instytucją, która takie prawa posiada. I tak odpowiednio licencję dla postaci typu Myszka Minnie, Myszka Mickey, postaci z Krainy lodu, Star Wars itd. posiada Disney. Żeby móc szyć na sprzedaż z takich tkanin, należy się do nich zwrócić i oczywiście zapłacić. Ceny niestety odstraszają. A skąd to wiem? Bo chciałam wypuścić limitowaną wersję nerek z wizerunkiem Lorda Vadera. Napisałam do Disneya. Opisałam dokładnie jak nerka będzie wyglądała i że będzie to tylko 10 sztuk. Nie ma zmiłuj. Otrzymałam cenę. Nerki nie powstały, a ja śpię spokojnie.

Jest jeszcze jeden kruczek. Jeżeli dana postać jest zarejestrowana w Urzędzie Patentowym jako znak towarowy czy wzór przemysłowy – wówczas dodatkowo trzeba będzie uzyskać licencję na korzystanie z odpowiedniego prawa własności przemysłowej (np. Kubuś Puchatek).

Jak bronią się sprzedawcy materiałów? Wystarczy przejrzeć ich ofertę. Jeżeli sprzedawca jest w porządku i spełnia obowiązek informacyjny, który ciąży na przedsiębiorcach, poinformuje o tym, że dana tkanina jest na licencji. Co to oznacza dla osoby szyjącej? A no to, że sprzedawca jest w posiadaniu takiej licencji i informuje, że trzeba takową posiadać, jeżeli chcemy szyć na sprzedaż.  Ale uwaga! Kupując tkaninę na licencji, prawo do wykorzystywania wzoru nie przechodzi automatycznie na kupującego! Wtedy otrzymujemy informację, że bez pozwolenia autora wzoru, nie możemy szyć z niego na sprzedaż.

Wizerunek osoby znanej

Tutaj również nie jest kolorowo, bo okazuje się, że aby szyć na sprzedaż z tkanin, na których nadrukowano wizerunek postaci takich jak m.in. Marilyn Monroe, Albert Einstein,  Marlon Brando czy James Dean również trzeba posiadać pozwolenie. Jak je uzyskać skoro większość kultowych gwiazd, z których wizerunkiem chcemy tworzyć torby czy plecaki nie żyje? Prawem do wizerunku osób zmarłych dysponuje – zgodnie z przepisami – małżonek zmarłego, który może udzielić zgody na wykorzystanie jego wizerunku. Jeżeli zmarła osoba powszechnie znana nie miała żony lub męża, albo jeżeli oni także już nie żyją, zgody na uzycie wizerunku mogą udzielić kolejno: dzieci, rodzice, rodzeństwo oraz zstępni rodzeństwa. Prawem do wizerunku osoby zmarłej rozporządzać może również konkretna instytucja lub grupa ludzi. I tak jest w przypadku wizerunku np. Alberta Einsteina. Abu nabyć prawo do  wykorzystania wizerunku uczonego, należy zwrócić się do Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Ale to nie koniec drogi. Bo na Uniwersytecie zostaniecie pokierowani dalej. Komercyjnym wykorzystaniem wizerunku Einsteina zajmuje się agencja Green Light, która na swojej stronie posiada oficjalny wzór pisma, które należy wystosować.

Droga trudna i wyboista, ale całkowicie do przejścia. Widzimy przecież reklamy w tv z udziałem tych postaci. I nie – duże stacje filmowe nie mają w tym względzie łatwiej 😉 Musza przejść dokładnie taką samą drogę, jaką ma do przejścia przedsiębiorca w Polsce.

 

Podsumowanie

Aby sprzedawać produkty szyte z materiałów z wizerunkiem osób znanych czy też z postaciami z bajek trzeba posiadać odpowiednią licencję. W przeciwnym razie ryzykujemy otrzymaniem kary grzywny, a nawet pójściem do więzienia.

Szczęśliwa w Biznesie – kurs “Sekrety uwagi klienta” recenzja

Jak dobrze wiesz, Akademia powstała m.in. po to, aby pokazać Ci, że można prowadzić firmę w sposób profesjonalny, a przy okazji budżetowy. Nieodłącznym elementem biznesu jest sprzedaż. Wielu z nas pewnie zadaje sobie pytania:

  • Jak się wyróżnić?
  • Jak przyciągnąć klienta?
  • Jak go przy sobie zatrzymać?

Również ja nieustannie się nad tym zastanawiam. Rynek zmienia się tak dynamicznie i czasami nieprzewidywalnie, że ciężko za nim nadążyć. Ale są pewne kwestie, które nie zmieniają się od milionów lat. I o nich właśnie uczy Dagna Banaś.

Szczęśliwa w biznesie – lekarz uczy marketingu

Na grupę Dagny, tak jak i na inne biznesowe, wpadłam zupełnym przypadkiem przeglądając któregoś dnia Facebooka. Weszłam, porozglądałam się, przywitałam i obserwowałam. Byłam raczej średnio aktywnym członkiem. Bardzo podobają mi się posty cykliczne, szczególnie prośby do złotej rybki – odpowiedzi potrafią mocno zainspirować. Ale nie o tym chciałam Ci dzisiaj opowiedzieć.

Kurs Sekrety Uwagi Klienta – 6 filmów i totalny Mind Blow!

Też pierwotnie pochodzę z branży medycznej (jestem położną), też miałam na studiach anatomię, neurologię, neurobiologię itp. Ale wprowadzić te elementy do biznesu… Przyznam, że jako mama średnio lubię kursy z głosem. Zdecydowanie wolę czytać, bo mogę to robić nie budząc Zosi.

Do kursu o Sekretach Uwagi Klienta zasiadłam któregoś popołudnia, kiedy robiłam próbniki. Włączyłam pierwszy filmik, potem drugi… i spędziłam popołudnie z Dagną, rozpływając się nad genialnością rozwiązań, które podaje!

Jak wygląda kurs w środku?

Kurs składa się z 6 filmików omawiających w wyczerpujący sposób jak zdobyć i zatrzymać przy sobie klienta. Do każdego filmiku dodana jest krótka notatka podsumowująca, a na końcu checklista, która ułatwia w późniejszym czasie tworzenie grafik i postów w social media.

Jakie kurs spowodował zmiany?

A no dzieje się. Przede wszystkim zrobiłam kilka zdjęć zgodnie z zasadami, które w kursie przedstawia Dagna. Okazało się, że ma totalną rację. Zasięgi postów były niemal dwukrotnie większe niż wcześniej, a w ciągu 3 dni na FanPage’u przybyło 42 fanów.

Zdecydowałam się również na zmianę wizytówki. Czekam właśnie na przesyłkę. Na pewno będę się nimi chwalić, bo są tak proste i tak spójne z moją marką, że chyba nigdy wcześniej bym na to nie wpadła 😀

Podsumowując

Kurs jest krótki, treściwy – czyli taki jak lubię. Zawiera dużo przykładów popartych konkretnymi wynikami i praktycznie na tacy podaje gotowe rozwiązania.

Wszystkie produkty Dagny możecie zobaczyć klikając guzik na końcu wpisu 😉

Kosmetyczka kostka- tutorial

Dzisiaj na bloga wlatuje tutorial, jak uszyć kosmetyczkę kostkę. Nauka tej prostej konstrukcji pozwoli Ci w przyszłości stworzyć również torebkę. Zapraszam do lektury.

 

KONSTRUKCJA

 

Spróbuj wyobrazić sobie kosmetyczkę i części z których się składa. Mamy przód i tył (dokładnie takie same), część z suwakiem i dno.
Pomyśl jakie wymiary ma mieć Twoja kosmetyczka.
Ja wymyśliłam sobie kosmetyczkę gigant o wymiarach 30 cm x 20 cm.
Skoro powyższe wymiary to wymiary “na gotowo” będzie mi potrzebny 1cm zapasu na szwy. Zatem wymiary do krojenia to 32 cm x 22 cm (dodajemy po jednym centymetrze zapasu z każdej strony).
Teraz czas zmierzyć obwód. Na gotowo obwód naszej kosmetyczki to 30 + 20+30+20 = 100 cm (suma wszystkich boków).
Wiemy, że jedną część obwodu będzie stanowiła listwa z suwakiem, a drugą dno. Wymysliłam, że podzielę sobie obwód dokładnie na pół. Czyli listwa z suwakiem będzie miała 50 cm “na gotowo” i spód również będzie miał 50 cm “na gotowo”. Końce tych części będziemy łączyć, więc znowu trzeba dodać zapas na szew. Zatem skroimy 2x obłożenie suwaka o długości 52 cm (po 1 cm zapasu z każdej strony) oraz 1x dno o długości 52 cm.
Szerokość mojej kosmetyczki na gotowo to 15 cm.

Dzięki kalkulatorowi, który powstał we współpracy z Piotrem z Innego Wymiaru Szycia, możecie wpisując szerokosć kosmetyczki “na gotowo” oraz szerokość taśmy suwakowej (standardowo to 3 cm) otrzymać szerokość obłożenia zamka już z zapasami na szew.

Tutaj link do kalkulatora:

 

http://kalkulatorszycia.pl/oblozenie-zamka/

 

Mamy już wymiary. Teraz czas na krojenie.

 

KROJENIE

 

Z tkaniny zewnętrznej (w moim przypadku poliester wodoodporny) kroimy:
1 x przód

1 x tył

2x obłożenie taśmy suwakowej

1 x spód

 

Z tkaniny wewnętrznej – podszewki (w moim przypadku tkanina bawełniana pościelowa) kroimy:

1 x przód

1x tył

2x obłożenie taśmy suwakowej

1x spód

 

Dodatkowo docinamy odpowiedni długą taśmę suwakową (długość taka jak obłożeń – u mnie 52 cm) oraz dodajemy 1 lub dwa suwaki.

 

SZYJEMY CZĘŚĆ ZEWNĘTRZNĄ

Zanim przystąpiłam do krojenia, nahaftowałam sobie napis i obrazek. Puszczając wodzę fantazji możesz ozdobić swoją kosmetyczkę tak, jak tylko Ci się zamarzy.

 

Krok 1

Każdą z wykrojonych części podkleiłam flizeliną o garmaturze 35 (cienka). Nada to kosmetyczce odrobinę sztywności, ale jednocześnie będzie ona nadal plastyczna. Jako usztywnienie możesz również użyć wilgofilu czy cameli. Kosmetyczka będzie wtedy sztywniejsza.

 


Części podszewkowe zostały również podklejone. Dzieki temu podszewka piękniej się układa.

 

Krok 2

 

 

Przyszywamy przygotowane wczesniej obłożenia suwaka. Na taśmie suwakowej zwróconej prawą stroną do góry układamy materiał zewnętrzny w taki sposób, aby prawa strona suwaka dotykała prawej strony materiału. Szpilkujemy. I zszywamy.

 

 

 

 

 

 

Krok 3

Tę samą czynność powtarzamy dla drugiej strony

 

 

Krok 4

Obłożenia przyszyte. Teraz pięknie wystębnujemy koło zamka. Do tego celu używam mojej ulubionej stopki z prowadnikiem krawędziowym. Tę czynność powtarzamy dla obu stron.

 

 

 

 

 

Krok 5

 Teraz połączymy dno torebki i listwę z taśmą suwakową. W tym celu składamy kawałki materiału tak, aby stykały się prawymi stronami.
Brzegi przeszywamy w odległosci 1 cm.

 

 

 

Tak wygląda gotowa szerokość naszej kosmetyczki:

 

 

Krok 6

Stębnujemy w miejscu łączenia dna i listwy z suwakiem.

 

 

 

Krok 7

Na przedniej i tylnej ściance kosmetyczki, dokładnie w połowie długości każdego boku robimy nacinek. To samo robimy na listwie z suwakiem i na dnie

 

 

 

 

Krok 8

 

Będziemy teraz łączyć przednią ścianę kosmetyczki z listwą suwakową i dnem. W tym celu odnajdujemy nacinki i odpowiednio je łączymy. Całość szpilkujemy,

 

 

 

Krok 9

Przyszywamy przód kosmetyczki. Szczególną uwagę zwracamy na rogi. Gdy zbliżymy się do krawędzi wykonujemy tzw obrót na igle (igła zostaje w materiale, podnosimy stopkę, obracamy materiał, opuszczamy stopkę i szyjemy dalej).

PS. Jeżeli kosmetyczka z rogami to dla Ciebie zbyt duże wyzwanie, możesz je zaokrąglić – będzie szyło się łatwiej.

 

 

 

 

Krok 10

Przycinamy rogi pod kątem 45 stopni. Dzięki temu będą piękne po odwróceniu kosmetyczki na prawą stronę.

 

 

 

 

Krok 11

Stębnujemy wokół krawędzi. Dzięki temu kosmetyczka będzie lepiej trzymała kształt.

 

 

 

Krok 12

Powtarzajac kroki od 8 do 11 przyszywamy tył kosmetyczki i również stębnujemy wzdłuż krawędzi.

Zewnętrzna część kosmetyczki gotowa!

 

 

 

 

SZYJEMY PODSZEWKĘ

Krok 13

 

Zaczynamy odszywanie podszewki. Obia obłożenia suwaka zaginamy na 1 cm i zaprasowujemy.

 

 

Krok 14

 

Powtarzamy kroki od 5 do 10 (nie stębnujemy krawędzi)

 

Krok 15

Wkładamy podszewkę do środka kosmetyczki tak, aby obie części (zewnętrzna i wewnętrzna) stykały się lewymi stronami.

 

Krok 16

Szpilkujemy podszewkę do części zewnętrznej.

 

Krok 17

 

Za pomocą szwu ręcznego krytego łaczymy podszewkę z częścią zewnętrzną.

 

 

 

 

Kosmetyczka gotowa!

PS. Jeżeli podoba Ci się ten wpis, koniecznie podziel się nim na facebooku!

Napownica PRYM Love – jak używać?

Napownica PRYM Love – jak używać, jakie ma końcówki?

W życiu każdego kaletnika przychodzi taki czas, że trzeba sięgnąć po narzędzia dodatkowe, które wzbogacą i pozwolą wyróżnić i udoskonalić nasze dzieła. Jednym z takich narzędzi jest napownica. Jako pierwszy tego typu sprzęt wybrałam napownicę firmy Prym w wersji Love. Dlaczego? O tym przekonasz się czytając dalej.

 

Tanie rozwiązanie domowe

Napownica Prym Love jest przede wszystkim łatwo dostępna i to pozwala cieszyć się jej popularnością. Jej design jest przyjemny dla oka, a sama napownica przyjemnie leży w dłoni. Kupując napownicę otrzymujemy również końcówki do robienia dziurek oraz  końcówki do nabijania nap plastikowych i przyrząd, który te końcówki pozwala nam rozmontować. Wszystkie te końcówki opisałam poniżej.

Koszt napownicy to około 50 zł. Ma ona również swój tańszy odpowiednik: Prym Vario. Czym się różnią? Tylko i wyłacznie kolorem rączek i zawartością zestawu (Vario nie posiada końcówek so montowania nap plastikowych).

 

Chwyt marketingowy motorem sprzedaży

Bardzo długo szukałam oferty hurtowej firmy Prym i okazało się, że… nie mogę znaleźć. Kiedy szyje się dużo niestety ceny powalają.

Kolejną praktyką, która nie przypadła mi do gustu jest brak możliwości kupienia samych końcówek do napownicy, bez konieczności kupowania produktów dedykowanych. Większość dodatków typu napy, nity kupuję hurtowo i płacenie dodatkowo za produkty, które i tak będą leżeć jest dla mnie marnowaniem pieniędzy. Natomiast jest to świetne rozwiązanie dla osób, które szyją tylko dla siebie i nie potrzebują nap czy nitów nie wiadomo ile.

I ostatnia rzecz, która chyba przedsiębiorców boli najbardziej: brak lub bardzo mała kompatybilność końcówek z produktami innych firm. Tutaj niestety męczę się strasznie, gdyż posiadam np. końcówkę do nabijania nitów, ale nity mam kupione w hurcie. Niby rozmiarowo takie same jak nity Pryma, ale jednak nie nabijają się już tak dobrze i muszę mocno kombinować.

Końcówki do napownicy

Na zdjęciu widzicie końcówkę do nabijania nap plastikowych. Jest kompatybilna z napami firmowymi Pryma. Ale tutaj miła niespodzianka: nabijemy nią nie tylko zwykłe okrągłe napy, ale także te w kształcie serca czy gwiazdki.

Końcówki wyjątkowo można kupić osobno.

Koszt to ok 10 zł.

Kolejna końcówka potrzebna jest do robienia dziurek. W ofercie prym znajdziemy końcówkę do robienia dziurek o wielkości 3mm, 4 mm, 8 mm. Jest to końcówka dodawana do zestawu z napownicą Prym Love i Prym Vario.

Można kupić taki zestaw osobno (koszt ok 16 zł).

Te dwie szaro-czarne końcówki służą do nabijania nitów. Wokół swoich głów posiadają miękką czarną gumkę, która ma za zadanie chronić nit podczas nabijania.

Tę końcówkę nabędziemy już tylko w zestawie z dedykowanymi nitami firmy Prym.

Koszt zestawu: ok 26 zł

Chcesz nabijać metalowe zapięcia? Nie ma problemu. Firma Prym w swojej ofercie posiada również takie. Rozmiary do wyboru: 12mm, 15 mm.

Sytuacja jak powyżej: końcówki dostępne są tylko w zestawie.

Koszt zestawu to ok 26 zł.

Firma Prym posiada w swojej ofercie również końcówki do nabijania:

  • springów do jerseyu (8 mm, 10 mm)
  • oczek kaletniczych (4 mm, 5mm, 7mm, 8mm)

Ponadto można dokupić oczka kaletnicze o średnicy 11mm z dedykowaną praską pod młotek oraz produkty do ręcznego przyszywania.

Jak zakładać końcówki?

Nic bardziej prostego! Wystarczy postępować zgodnie z rysunkową instrukcją załączoną do każdego zestawu i nie sposób się pomylić.

Końcówki zakładamy w miejsca czerwonych otworów (zdjęcie poniżej) i możemy działać.

Z przykrością jednak zauważam, że końcówki czasami wchodzą zbyt luźno i podczas użytkowania wypadają.

Podsumowując

Napownica Prym Love to świetne rozwiązanie dla domowych krawcowych i osób, które są na początku swojej szyciowej drogi lub też używają napownicy sporadycznie.

Zdecydowanie na plus:

  • dostępność
  • mnogość końcówek
  • łatwo dostępne produkty dedykowane

Zdecydowanie na minus:

  • ograniczenie pola manewru – przez to, że napownica jest w formie szczypcowej, mamy ograniczone pole manewru – ciężko jest nabić napę czy nit sporo oddalony od brzegu materiału
  • średnia kompatybilność lub jej brak z produktami innych firm

Artur Jabłoński – Jak pisać, żeby czytali – recenzja fiszek

Artur Jabłoński – copywriter, marketingowiec, artysta.

O Arturze usłyszałam pierwszy raz robiąc jeden z kursów. Któryś z kursantów wspomniał, że robi darmowy webinar o ustawianiu reklamy na FB. Pomyślałam “a kliknę”. I tak chciałam się nauczyć porządnie ustawiać reklamy, bo moje dotychczasowe działania na tym polu nie przynosiły rezultatów albo przynosiły marne. Na webinar ostatecznie nie trafiłam (Zośka miała swoje plany), ale zdążyłam poszperać w sieci. Rezultaty tego, na co się natknęłam, możesz podziwiać poniżej.

 

Moja ulubiona zakładka blogowa

Jest taka zakładka (a przynajmniej być powinna) na każdej stronie, którą klikam zawsze i czytam od deski do deski. To zakładka “O mnie”. Gdy trafiłam na stronę Artura (www.arturjablonski.com) tam właśnie skierowałam swoje pierwsze kroki. Od razu widać było, że wie na czym pisanie polega. Opis czytało się bardzo przyjemnie, zawierał dokładnie takie informacje, które mnie interesowały. Bez zbędnego lania wody.
Dowiedziałam się z niego, że Artur to profesjonalista, który ma za sobą współpracę z wieloma znanymi firmami. Ba! Szkoli i pisze publikacje.

Nie pozostało mi nic innego jak googlować dalej.

Tak trafiłam na książkę

Kontynując swoje poszukiwania trafiłam na książkę, którą Artur wydał 13 listopada 2017 roku. Jak się nazywa? Bardzo prosto i trafnie: Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Czy my rękodzielnicy marzymy o czymś więcej?

Najbardziej ucieszył mnie fakt, że książka jest dostępna również w wersji elektronicznej – nie to, żebym nie kochała zapachu książek, ale najczęściej czytam kiedy mała śpi, a niestety budzi ją szelest kartek.

 

Fiszki.pl – mięsko na 38 kartach

Googlując dalej trafiłam na portal www.fiszki.pl . Jak strzała pomknęłam do kategorii Kompetencje XXI wieku i tam znalazłam skondensowaną na 38 kartach wiedzę z książki Artura. Brzmi świetnie? Wygląda jeszcze lepiej.

Zamówiłam (wraz z kilkoma innymi, których recenzje również tutaj przeczytacie). Do domu przyszło zgrabne pudełeczko wypełnione po brzegi styropianowymi cyferkami. Rozpakowałam i moim oczom ukazały się zgrabne pudełeczka, nie większe niż mój telefon. Rozmiar idealny, torebkowy. Mało tego, jeżeli zapomnisz fiszek z domu nic się nie stanie. Kupując je dostajesz również wersję elektroniczną. Co to oznacza? A no tyle, że możesz się kształcić wszędzie! Nudna podróż tramwajem czy autobusem? Czekanie w kolejce po bułki? Ta dam! Wyciągasz i czytasz!

Jak pisałam wyżej, zestaw zawiera 38 kart zadrukowanych z obu stron. Karty zawierają nie tylko same informacje, ale również ćwiczenia i nazwy przydatnych aplikacji. Opisują między innymi jak ludzie czytają, na jakie elementy ludzkie oko zwraca największą uwagę itd. Jest również garść porad dotyczących formatowania tekstu : tytuły, długość akapitu, czy kolor czcionki.

Do fiszek wracam bardzo często. Szczególnie teraz, kiedy poważniej traktuję pisanie i to, aby Wam się dobrze czytało.

 

Gdzie kupić fiszki?

Poniżej zamieszczam link do fiszek. Cena jest bardzo przystępna, więc jeżeli chcesz pigułkę wiedzy o pisaniu to klikaj i kupuj 😉

http://bit.ly/2DaJyVB