Slide toggle

Witaj w Wirtualnej Akademii Szycia

Blog

Bufory czasowe – dostosowanie ilości pracy do swojego rytmu

Kiedy piszę ten tekst, mam około 1,5 tygodniowe opóźnienie w szyciu i około 3 tygodniowe jeżeli chodzi o materiały na Akademię.

Czy się tym przejmuje? Tak, przeplanowuję, dostosowuję ilość pracy do swojego tempa, planuję coraz więcej przerw.

Dlaczego? Bo zmienia się pora roku, biologia mojego organizmu, sytuacja życiowa. Bo zmieniam się ja.

Dostosowuję swój biznes i firmę do siebie.

Jak? Zapraszam do lektury 🙂

Aktualnie używam kilku planerów. Swojego, jako głównego i spinającego wszystkie i dwóch osobnych – planer szycia hurtowego oraz planer szycia na Lolę.

Kiedy planuję, uznaję opcję optymistyczną, czyli “jestem zdrowa i mogę pracować 8h dziennie”. Jednak życie tak nie wygląda.

Ostatnie miesiące ostro skopały mi tyłek, a zaawansowana już ciąża też zmusza do zmiany planów.

System planowania, który Ci tutaj opiszę to mój ulubiony system.

1. Na szycie detaliczne zostawiam tygodniowy bufor

Kiedy rozplanowuję szycie detaliczne (i nie ważne czy jest to szycie nerki, plecaka, czy torby na zamówienie) ZAWSZE zostawiam sobie zapas czasu. Na początku były to dwa dni, ale szybko zrozumiałam, że to za mało przy ilości obowiązków, które wykonuję. Dlatego teraz dokładam aż tydzień.

Pewnie sobie myślisz: tydzień na workoplecak? no bez jaj!

Tak kochana, ale w tym samym tygodniu napiszę stronę internetową, przygotuję newsletter, dogram materiały do kursu i odszyje 500 worków dla odbiorcy hurtowego. Mało tego, będę miała czas na zrobienie kursu czy przeczytanie książki, a także na odpoczynek z rodziną.

Jak to zrobię? Śledź akademię, bo wkrótce zaproszę Cię do darmowego MiniKursu produktywności.

2. Na szycie hurtowe zostawiam 2-4 tygodni

Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana, bo bufor jest zależny nie tylko od rodzaju skomplikowania zlecenia, ale również od terminarza zleceniodawcy. Jedna zasada nie podlega dyskusji: BUFOR DAJĘ ZAWSZE.

Nie ważne czy szyje ja, czy krawcowe i szwalnie, z którymi współpracuję. ZAWSZE mówię  tym, że mogę mieć poślizg. Wystarczy opóźnienie w dostawie materiałów, opóźnienie drukarni i wszystko się przesuwa.

Planując zlecenia hurtowe rozpisuję je na bardzo szczegółowe zadania – o tym opowiem Ci na darmowym webinarze w lipcu 😉

3. Choćbym miała mega słaby dzień, zawsze robię przynajmniej jedną rzecz, która pozwala mi zrobić krok do przodu.

Nigdy, naprawdę NIGDY nie jest tak, że mam dzień totalnie wolny. Na obecnym etapie rozwoju mojej firmy, nie mogę sobie pozwolić na całkowite wyłączenie i odcięcie się od pracy, gdyż jeszcze nie znalazłam osoby, która sprawnie by mnie zastąpiła. I nie dlatego, że nie szukam. A dlatego, że w każdym z tych 3 biznesów, które prowadzę, trzeba myśleć inaczej, a nie jestem jeszcze na takim etapie, żeby móc zatrudnić 3 odrębne osoby.

Dlatego mając nawet najgorszy dzień, staram się robić kroczek do przodu. Czasami jest to napisanie postu. Czasami obrobienie zdjęć, zrobienie grafik, zaplanowanie, przygotowanie do webinaru. Cokolwiek, co popchnie moją prace do przodu.

Oprócz planerów, a właściwie jednego planera i dwóch zeszytów, wspomagam się też aplikacją trello i listami zadań , które wkrótce będą miały swoją premierę na Akademii, a które znajdą się w mysteryboxie, który otrzymaja kursanci nowego kursu na Akademii. Ale o tym jeszcze za wcześnie 😉

 

A Ty? Zostawiasz bufory czasowe planując swoją pracę?

Tutorial na ToteBag z kominem

Od jakiegoś czasu, regularnie pojawiają się posty z prośbą o tutorial na torebkę z kominem.

Specjalnie dla Was przygotowałam taki. Torba wyszła mega pojemna i kiziaście przyjemna.

Do jej uszycia użyłam zamszu tapicerskiego,tkaniny bawełnianej jako podszewki, żakardu wodoodpornego na komin, dwóch pasków z taśmy nośnej polipropylenowej na uszy oraz dwóch kawałków paseczków z ekoskóry

Z zamszu i tkaniny bawełnianej wykroiłam po dwie części z lewego szablonu. Z żakardu wodoodpornego wykroiłam dwa prostokąty z prawego szablonu.

Jeżeli chcesz, żeby Twoja torebka była sztywna, użyj np wigofilu (skrój części z lewego szablonu).

Paski na uszy: 2 x 58 cm

Paski ściągające do komina: 2 x 110 cm

Zaczynamy szycie od stworzenia worka zewnętrznego torebki. W tym celu kładziemy na sobie dwie części z zamszu tak, aby stykały się prawymi stronami. Przeszywamy boki oraz dno na odległość zapasu.

Następnie będziemy zamykać “kwadraciki”.

W tym celu nakładamy na siebie szwy łączące ścianę oraz dno i przeszywamy. Tę samą czynność powtarzamy dla drugiej strony.

Worek zewnętrzny jest gotowy. Odkładamy go na bok.

Worek z podszewki szyje się dokładnie tak samo, jak worek zewnętrzny. Należy jednak zostawić w dnie otwór, przez który będziemy wywracać torebkę. Wielkość otworu powinna być taka, żeby swobodnie wchodziła dłoń.

Następnie będziemy przygotowywać cześć workową. Bierzemy jedną z części i po lewej stronie na bocznej krawędzi (40 cm) zaznaczamy środek.

Od tego środka odmierzamy w jedną i drugą stronę po 2 cm, a od miejsc przed chwilą zaznaczonych, kolejne 1,5 cm. Czyli mamy kreski w odległości 2 cm i 3,5 cm od środka.

Układamy na sobie obie części przeznaczone na komin tak, aby stykały się prawymi stronami i przeszywamy boki.

Szyjemy: od początku do pierwszej kreski. Od drugiej kreski przez trzecią (środek) do czwartej. I od piątej do końca.

Pomiędzy kreskami pierwszą a drugą oraz czwartą a piątą zostawiamy nie przeszyte.

Te same czynności powtarzamy dla drugiej strony.

Przypominam o ryglu początkowym i końcowym oraz o tym, że szyjemy po krótszym boku (40 cm).

Składamy komin na pół (u góry nie ma szwu łączącego części). Na zdjęciu widać, że pomogłam sobie żabkami. Tam gdzie widzisz żabki, zrobiłam sobie dookoła szew pomocniczy (na połowę zapasu), żeby lepiej mi się wszywało komin.

Układamy sobie komin na płasko i wygładzamy. Za chwilę zrobimy dwa przeszycia : utworzymy tunel z falbanką. Ważne żebyś na tym etapie znalazła otwory na sznurki i równo ułożyła komin.

Zlokalizuj górny brzeg dziurki. w tym miejscu zacznij szycie i prowadź krawędź równo dookoła komina.

Drugie przeszycie robimy na wysokości dolnego brzegu dziurki. Również dookoła.

Komin mamy gotowy!

Złóż worek zewnętrzny na pół tak, aby szwy boczne stykały się.

Zrób nacinki pomocnicze w miejscach złożenia (połowa górnej krawędzi torby) po jednej i po drugiej stronie.

Od każdego z nacinków odmierz w jedną i drugą stronę po 8 cm. To miejsca, w które za chwile wszyjesz uszy torby.

Jak wyżej : przyłóż taśmę paskową w miejsca wcześniej wyznaczone i przymocuj ją szyjąc na połowę zapasu.

WAŻNE: jeżeli wykorzystujesz taśmę nośną polipropylenową, przypal jej końcówki zapalniczką przed rozpoczęciem szycia.

Teraz bierzemy się za łączenie wszystkiego w całość. Cześć zewnętrzna torby powinna być wywinięta na lewą stronę. Do środka wkładamy komin tak, aby krawędź z miejscem na tunel znajdowała się w środku worka. Przypinamy w miejscach szwów bocznych.

Wywracamy worek podszewkowy na prawą stronę i wkładamy w komin. Od góry mamy warstwy: zewnętrzną, kominową, podszewkową. Podszewka jest zwrócona swoją prawą stroną do prawej strony worka zewnętrznego. Łapiemy żabkami (szpilkami) dookoła i przeszywamy na odległość zapasu.

Odnajdujemy otwór w dnie podszewki. Wkładamy rękę i łapiąc za dno worka zewnętrznego, przewracamy torebkę na prawą stronę.

Zanim zaszyjesz otwór po wywróceniu, włóż rękę do torebki jeszcze raz i wypchnij wszystkie rogi, a także przejedź ręką po szwach.

Jeżeli dobrze ułożyłaś szwy przy zamykaniu kwadratów na początku tutorialu to tak właśnie powinny się mijać 😉

Ostatnim szyciem jakie wykonamy, będzie przestębnowanie brzegów torebki. W tym celu wepchnij komin do środka torebki. W miejscu szwu na górnej krawędzi torebki jest sporo warstw. Żeby ładnie je wyciągnąć pomogłam sobie żabkami. Przeszyj dookoła na odległość zapasu na szew.

Teraz wystarczy wciągnąć sznurki w tunel, zawiązać na końcach i ściągnąć. Zobacz jaka piękna falbanka powstała 🙂

Torba gotowa!

Wszystkie Kursy Łapy

W jednej z wiadomości, które od Was dostaje, otrzymałam zapytanie o listę kursów, które robiłam. Pomyślałam sobie – czemu nie. Może przy okazji odświeżę sobie wiadomości z tych, które robiłam na samym początku.

Joanna Glogaza – Jak założyć własną markę odzieżową?

To pierwszy kurs, który robiłam. Brałam udział w pierwszej edycji i byłam nastawiona bardzo pozytywnie. Kurs jest bardzo obszerny, ale niestety skierowany głównie do projektantów. Pomaga zweryfikować pomysł, omawia postawy planowania kolekcji, komunikację w social mediach, budowanie listy mailingowej – jednym słowem takie vademecum na start.

Uczestnicy wymieniają się doświadczeniami, kontaktami itd. Jedyne co mnie zraziło to totalne lekceważenie procesów produkcji przez prowadzącą – np. świadome pomijanie procesu dekatyzacji, co jak wiecie ma spore znaczenie szczególnie przy produkcji odzieży.

Kurs znajdziecie tutaj: Jak założyć własną markę odzieżową? 

Ola Gościniak – Jestem Interaktywna

Na Ole trafiłam zupełnie przypadkiem, nie pamiętam już nawet jak. Nie wiedziałam wtedy absolutnie nic o pisaniu stron internetowych, hostingach i wszystkich tych informatycznych terminach. Nic, zero totalne.
Śmiało mogę powiedzieć, że przeprowadziła mnie za rękę przez większość wordpressowych zawiłości. W dalszym ciągu nie jestem informatykiem, ale sprawnie obsługuję swoje strony i potrafię je napisać od podstaw.

Na chwilę obecna nad stronami czuwa Sylwia Stain z 13 design.

Poniżej lista kursów, które kupiłam u Oli:

Kamil Bełz

To jeden z tych gości, którzy irytują niesamowicie jeżeli masz zamknięty umysł. Jeżeli nie umiesz wyjść ze strefy komfortu, postawić przed sobą wyzwania zmiany myślenia – nie kupuj jego szkoleń.

Generalnie nie lubię social mediów Kamila, jego reklam, nawet chyba sposobu bycia. Ale szkolenia robi dobre. Dające do myślenia. Zarówno te biznesowe jak i te prowadzące do rozwoju osobistego.

Lista Kursów, które przerobiłam:
– Fundamenty sukcesu
– Psychologia pieniądza
– Social Media GO!
– Szczęście mimo wszystko
– Skuteczne osiąganie celu
– Sztuka zarządzania czasem
– Wiara czyli pewność siebie
– Jak poradzić sobie z hejtem
– Środowisko sukcesu
– Zarabiaj na pasji
– Związek idealny

Akademy.pl

Czasami robię również kursy, które autorzy umieszczają na ogólnych platformach kursowych.

Na Akademy.pl zrobiłam kurs Mirosława Skwarka – FB Marketing – najsilniejsze strategie.

Mega obszerny kurs zawierający 42 filmy wideo. Mega skondensowana dawka wiedzy.

strefakursow.pl

Kolejna platforma, z której korzystałam. Tym razem w zakresie szkoleń z obsługi programów do tworzenia grafiki i obróbki zdjęć.

Kursy, które zrobiłam:
– Kurs Fotografii Produktowej
– Kurs Photoshop dla Fotografa
– Kurs Lightroom – rewolucja w fotografii

udemy.com

Na tę platformę trafiłam chyba z reklamy z facebooka. Pamiętam, że byłam już tak zmęczona odpowiadaniem na te same pytania (a wszystkie odpowiedzi na stronie!), że pomyślałam o bocie!

oczywiście na jednym szkoleniu się nie skończyło 😉

Kursy, które kupiłam:
– Facebook Bot Expert
– Sprzedaż w social mediach
– Neurolingwistyczne programowanie
– Asertywność: jak radzić sobie z krytyką

Dagna Banaś – Szczęśliwa w biznesie

Uwielbiałam energię Dagny i to w jaki sposób prowadziła swoje webinary i kursy. Kiedy dostałam newsletter, że jeden z biznesowych etapów w jej życiu dobiegł końca, byłam zaskoczona i zasmucona.

Dzięki Dagnie pokochałam neuromarketing i przepadłam. U Dagny zrobiłam kursy: Sekrety uwagi klienta, Sprytny kobiecy marketing oraz mam dostęp do dwóch webinarów Jak wybrać zdjęcie do reklamy i Jak zdobywać klientów.

Zawsze rzeczowe, zawsze konkretne i bez wodolejstwa. Bardzo żałuję, że zakończyła działalność.

Dominika Dzikowska – Kobieca fotoszkoła

Dzikowska sprawiła, że zaczęłam lubić tę część biznesu. Zdjęcia sprawiały mi wiele kłopotu. Pierwszy kurs jaki zrobiłam u Dominiki to Kurs Fotografii Online, w którym Dominika pokazała, jak robić piękne zdjęcia telefonem. Wtedy sprzedałam lustrzankę i zaczęłam robić zdjęcia telefonem. Szukałam własnego stylu, pracowałam nad kompozycją, nauczyłam się szukać światła.

Kolejny kurs zrobiłam już typowo na aparaty – Techniczne podstawy fotografii. Wtedy idąc za radą dziewczyn z grupy Kobiecej Fotoszkoły kupiłam bezlusterkowca Olympusa. I to był strzał w dziesiątkę.

Joanna Ceplin

Zrobiłam u Joanny jeden kurs – Turbolista mailingowa. Robiłam go zaraz na początku swojej działalności. Pamiętam, że mi się nie podobał, bo były tam sztywne reguły, które nie koniecznie były zgodne z tym co wyznaję. W końcu swoją listę stworzyłam na swój własny sposób – mega autentyczny i bez ukrytych zamiarów.

Marta Krasnodębska

U Marty robiłam jeden kurs dotyczący reklamy, na który składało się kilka mniejszych kursów: Strony lądowania, blog i strona DIVI, Strategia cen, Elementy i styl marki, Układ strony lądowania, Jak rozhulać reklamę na FB w 7 dni, Success Funnels.

Marta ma niesamowitą energię, ale nie przepadam za jej webinarami i materiałami. Może dlatego, że bardzo lubię skondensowaną dawkę wiedzy, bez opowieści, konkrety. Marta ma ogromną wiedzę, ale nie przemawia do mnie sposób w jaki ją przekazuje. A szkoda, bo jest dobra 😉

Artur Jabłoński

Artura obserwowałam jakiś czas zanim zdecydowałam się na zakup jego kursu Skuteczna Reklama na Facebooku. Kurs bardo merytoryczny, informacje zwięzłe, konkretne i podane w bardzo przystępny sposób.

Nie miałam pojęcia o ustawianiu reklam, ale po kursie u Artura byłam w stanie sama ustawić swoje reklamy. Polecam.

Alicja Rudnicka – Szpilki po godzinach

U Alicji robiłam 6-miesięczny kurs biznesowy. Kurs zawiera podstawy biznesowe takie jak weryfikacja pomysłu, marketing społeczny, social media itp. Na samym początku drogi byłabym nim zachwycona bo daje solidne podstawy biznesu. Jednak robiłam go już prowadząc firmę i mając spore pojęcie o biznesie i w zasadzie pomógł mi tylko ugruntować wiedzę.

Więcej kursów nie pamiętam, ale przeliczając powyższą ilość… Zrobiłam 34 kursy w 2 lata! Szalona liczba i zabójcza ilość pracy!
Ale potrzebowałam ich, żeby nie tylko się nauczyć, ale zrozumieć czego i jakich kursów mogę potrzebować w przyszłości.

Czym wysyłać swoje paczki?

Kiedy zaczynamy działać w sieci, sprzedajemy swoje produkty, tworzymy markę, szukamy jak najtańszej możliwości wysyłki swoich paczek do klientów.

W tym artykule przedstawię Ci i porównam możliwości.

Na sam początek – pośrednik.

Kiedy zaczynałam prowadzić firmę w 2017 roku, szukałam firm kurierskich, które wg rankingów były ulubionymi klientów.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się o ilościach minimalnych, opłacie paliwowej itp opłatach.

Oczywiście nie była to żadna nowość, po prostu byłam zielona.

Dzięki wujkowi wyszukiwarce szybko wpadłam na tzw pośredników. To firmy, które świadczą usługi zamawiania przewozu paczek bez żadnej umowy czy deklarowania ilości wysyłanych miesięcznie paczek.

Idealne rozwiązanie na początek.

Którego pośrednika wybrać?

Odpowiedź nie będzie jednoznaczna. Wszystko zależy między innymi od tego, z ilu firm kurierskich chcesz korzystać oraz jakie integracje są Ci potrzebne (np kompatybilnosć z woocommerce).

Ja od prawie dwóch lat jestem wierna Furgonetce. Lubię ich panel bo jest przejrzysty i intuicyjny, a na dodatek mogę system furgonetki zintegrować z własną stroną internetową. Mało tego mam również aplikację na telefon, w której mogę podejrzeć gdzie aktualnie znajdują się paczki, które nadałam. Płatność za paczki mogę uiścić przelewem lub doładować konto (mega wygodna opcja, kiedy paczki ma nadawać ktoś inny niż ja).

Ostatnio również napisałam do supportu. Paczek wysyłam sporo i zapytałam czy w związku z tym mogę negocjować ceny. Oczywiście nie było problemu i dzięki temu mogę zaproponować niższe ceny przesyłek dla swoich klientów.

Przez jakiś czas korzystałam również z Sendit. Panel bardzo podobny do tego z furgonetki. Długo nie wiedziałam dlaczego nie bardzo chce z niego korzystać (takie uczucie, że nie bo nie). Teraz wiem, że chodziło o… kolor. Jakby głupio to nie brzmiało, po prostu czułam dyskomfort. A skoro ceny porównywalne to zmieniłam sendit na furgonetkę.

Całkiem inaczej sprawa ma się przy wysyłaniu paczek za granicę. Tutaj nie wysyłam przez furgonetkę, bo zwyczajnie ceny są zbyt wysokie.

Jakiś czas temu odkryłam portal : taniejniebedzie.pl i w 90% przez niego wysyłam paczki zagraniczne.

Są jednak destynacje (jak np. USA, Australia) gdzie nie tylko koszt paczki ma znaczenie, ale również jej bezpieczeństwo. Tutaj korzystam z latajacepaczki.pl
Nie są to tanie wysyłki, ale docierają w ciągu kilku dni.

A Ty jak wysyłasz swoje paczki?

Galeria Chwały – Edycja II

Kurs Konstrukcji i Szycia Toreb online to ogromnie obszerny moduł teoretyczny, 19 konstrukcji w module praktycznym i wiedza biznesowa w module biznesowym.

To setki godzin, które dziewczyny spędziły przy maszynach, przy telefonach/komputerach konsultując swoje wątpliwości w grupie wsparcia.

To ogrom pracy, który trzeba nagrodzić oklaskami!

Zapraszam Was do obejrzenia fenomenalnych prac kursantek II edycji Kursu Konstrukcji i Szycia Toreb online!

Basia Drost – BD Drost Bag

Agnieszka Borzym – Made by BB

Karolina Gan – Natalie – Handmade

Maria Garda – Garda Bag 4U

Ela Turek – Te projekty – torebki tworzone z pasją

Monika Trzebińska – Pracownia Monite

Agnieszka Gawin

Kasia Pelc – KaTaszka – Twoja nowa ulubiona torebka

Monika Kadłubowska – ZOYA Bags

Masz ochotę na przygodę z konstrukcją i szyciem toreb?
Kliknij i zobacz, co zawierają poszczególne warianty:

Inwentaryzacja w zakładzie krawieckim

Mamy 6:00 29.12.2018 kiedy tworzę ten wpis.
Dzień wcześniej do 23:00 podpowiadałam koleżankom, jak zrobić inwentaryzację, jak liczyć, co liczyć itd. Faktem jest, że wszyscy wiedzą, że trzeba inwentaryzację zrobić, ale nie do końca można znaleźć informacje jak i po co.
W tym artykule podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami.

Po co robić inwentaryzację?

Odpowiedzi są dwie : dla siebie i dla urzędu. Zobowiązuje nas bowiem do tego ustawa. Ale pocieszam od razu – bardziej przekichane mają zakłady będące na pełnej księgowości (zobacz, już jest jakiś plus :)).

Remanent robimy po to, aby wykazać ewentualne rozbieżności pomiędzy stanem faktycznym (tym co masz w pracowni), a stanem fakturowym (tym co w papierach). Jest on też niezbędny do prawidłowego zamknięcia roku obrotowego i daje Ci jasną informację o tym, w jakiej kondycji jest Twoja firma.

Spis przedmiotów

Od tego zaczynamy inwentaryzację i to jest najważniejsze. Stan ilościowy musimy podać na dzień 31.12. Wyceny dokonujemy w ciągu 14 dni od podania tego staniu, ale o tym za chwilkę.

Materiały

Chyba największa nasza bolączka, bo jak to wszystko liczyć?

Kiedy pierwszy raz robiłam inwentaryzację liczyłam wszystko co do centymetra. Nie znałam wtedy pojęć “ścinki użytkowe” i “ścinki nieużytkowe”. Zamknęłam sklep na 2 tygodnie i w efekcie byłam stratna.

Mierzymy każdy kawałek materiału, który ma pełne pół metra na szerokość belki i więcej. Jeżeli coś ma mniej to jest to ścinek użytkowy (lub nie, w zależności od tego, co szyjesz).

Przykład: Kupiłam 5 mb ekoskóry czerwonej. Wycięłam na brzegu koło o średnicy 23 cm. Do spisu wpiszę, że mam na stanie 4,5 mb ekoskóry czerwonej. A pozostałe 27 cm z resztkami po kole to ścinek użytkowy.

Teraz rozumiesz?

Mało tego nie musisz tworzyć pozycji : ekoskóra czerwona, ekoskóra, czarna, ekoskóra zielona itd (ja tak właśnie zrobiłam rok temu :D). Jeżeli te ekoskóry są z jednej półki cenowej (czyli każda jest w cenie np. 30 zł/mb) to wpisujesz zbiorczą pozycję : Ekoskóry gładkie i sumujesz liczbę metrów wszystkich.

Co powinien zawierać taki zapis?

Nazwę przedmiotu (ekoskóra gładka), ilość (4,5), jednostka (mb), cena jednostkowa(30 zł),  Razem – ilość * cena

Ważną informacją jest to, że ilość ścinków użytkowych liczymy i podajemy w kilogramach. Warto zatem sprawdzić sobie ile waż np. 1 mb ekoskóry gładkiej i potem korzystając z matematycznych proporcji policzyć cenę kilograma.

Przykład:

1 mb ekoskóry gładkiej waży 250 g

z tej proporcji wiemy, że na 1 kg przypada 4mb ekoskóry

cena 1 mb ekoskóry to 42 zł.

cena 1 kg ekoskóry to 4*42 = 168 zł

Przyszedł czas na ścinki nieużytkowe. To takie ścinki,które nie pozwolą nam na wykrojenie ani jednego elementu z asortymentu, który szyjemy. Je również podaje się w kilogramach.

Wszystko rozwijalne

Mam tutaj na myśli taśmy suwakowe, nośne, nici itp.

Wyobrażasz sobie mieć 19 kolorów taśmy nośnej w rolkach po 50 mb i z każdej coś jest odcięte? A potem to wszystko rozwijać, mierzyć i zwijać?

Ja też nie. Tutaj z pomocą przychodzi nam waga. Warto odciąć np. 10 mb taśmy i ją zważyć. Potem kładziemy wszystkie rolki i wiemy ile metrów mamy na stanie.

Przykład:
10 mb taśmy nośnej waży 125 g

Wszystkie nasze rolki ważą razem 5 kg – 5000 g

Na podstawie proporcji wiemy, że mamy na stanie 400 mb taśmy.

Cena za 1 mb taśmy to średnio 1 zł. Czyli wartość naszych taśm to 400 zł.

W analogiczny sposób liczymy taśmy suwakowe.

Co do nici sprawa może mieć się podobnie, ale napoczętej szpulki nici nie musimy wykazywać. Jeżeli jednak chcesz to uczynić, zobacz ile waży cała szpulka.

Przykład:

Duża szpulka nici waży 100g. W nawoju mamy 1000 m .

Wszystkie moje nici ważą razem 15 kg (co w moim przypadku jest bardzo prawdopodobne :D)

Zatem korzystając z proporcji wiemy, że mamy na stanie 15000 metrów nici.

Cena za szpulę 1000 m to 3 zł.

I znowu korzystamy z proporcji. Robiąc obliczenia dowiemy się, że nasze nici są warte 45 zł.

Okucia itp

Jeżeli chodzi o nity, napy, guziki, ćwieki, pukle itp asortyment, który potocznie nazywam drobnicą to wszystko również jest ważone. Sprawdzamy ile waży 10 sztuk nitów i potem na podstawie proporcji wyliczamy ile faktycznie ich jest.

Karabińczyki, okucia, zapięcia, chwosty, ramki itp. liczymy już ręcznie.

Produkty fizyczne, z komisu, w trakcie szycia

Jeżeli na stanie masz produkty, które Ci nie zeszły, a dodatkowo jesteś w trakcie szycia czegoś, a jeszcze wysyłasz swoje produkty do sklepu na zasadzie komisu – to wszystko również musisz wykazać.

A żeby sprawa nie była za łatwa to cena takiego produktu to cena materiałów, które zostały użyte do jego wytworzenia. Nie liczysz swojej stawki godzinowej, swojej marży, podatków itd. To ma być cena “gołych” materiałów.

Porównanie z fakturami

Na samym końcu robi się porównanie z fakturami zakupowymi. Dzięki temu wiesz czy masz jakieś braki na magazynie lub czy są gdzieś jakieś nadwyżki.

Jak już przebrniesz przez ten punkt wystarczy podpisać i cieszyć się wolnością! 😀

Spisu możesz dokonać w zwykłym arkuszu Excela. Powinien on zawierać datę sporządzenia spisu, wszystkie pozycje zgodnie z opisem, jaki podałam powyżej, łączną wartość inwentaryzacji , a na samym końcu podpisy osób sporządzających inwentaryzację oraz pieczątkę firmy.

 

Mam nadzieję, że tym wpisem trochę rozjaśniłam Ci kwestię spisu. Nie taki diabeł straszny jak go malują.

Lista 5 rzeczy, które robię w grudniu

Grudzień jest miesiącem podsumowań, postanowień i generalnie czujemy, że pewne rzeczy należy uporządkować. Nie inaczej jest w moim przypadku. W tym wpisie opowiem Ci o tym, co robię w grudniu w swoim biznesie, aby wejść w Nowy Rok ze spokojną głową.

1. Pierdyliard newsletterów – czyli sprzątanie na poczcie

Aktualnie mam 6 skrzynek mailowych, z czego dwie są biznesowe. Dziennie na te dwie (plus wiadomości na FB) spływa ponad 400 wiadomości, na które odpisuje. Do tego dołóż newslettery i mamy katastrofę. Zawsze w grudniu siadam i robię porządek w listach newsletterowych. Zostawiam i wpisuję do planera (O takiego) tylko te, które mają dla mnie wartość. Newslettery czytam raz w tygodniu – to dla mnie taka gazeta. Nie poranna, ale tygodnik. Bardzo nie lubię newsletterów, które przysyłane są kilka razy dziennie i jedyna treść jaka z nich bije to KUP KUP KUP! Dlatego z takich od razu się wypisuję.

Lubię za to takie, które informują mnie o webinarach, nowych kursach, nowych artykułach na blogach, które śledzę.

2. Wiadomości na poczcie i Fanpage’ach

Pod koniec roku robię również przegląd wiadomości w skrzynkach i na Fanpage’ach. Usuwam te, które uważam za załatwione, przedawnione, a resztę grupuję w foldery. Dzięki temu mam czyste skrzynki i poczucie, że wszystko jest jak należy.

Nie robię tego na bieżąco, gdyż niektóre projekty opracowujemy nawet 9-10 miesięcy. Dopiero jak są zakończone lądują w odpowiednim folderze. Kontakty, które nawiązałam przy ich realizacji wpisuję do plannera i sprawę zamykam.

Na Fanpage’ach wiadomości oznaczam jako gotowe i automatycznie przenoszę do innego folderu.

Metody czystej poczty nauczyłam się od Jasona Hunta, ale o tym będzie w innym wpisie.

3. Zdjęcia na komputerze i w telefonie

Kolejne miejsce,gdzie panuje absolutny chaos to zdjęcia. Jakby ktoś ukradł mój telefon to załamałby się ilością zdjęć, a przede wszystkim rodzajami zdjęć. Otóż są w nim tylko ich 3 rodzaje : dziecko, koty, torebki. W ilości 3 tys. Do tego zrzuty ekranu, zapisane zdjęcia i jest katastrofa. Zatem przeglądam zdjęcia i przenoszę do folderu : do wywołania lub usuwam. Mój telefon to lubi!

Na komputerze za to mam tylko i wyłącznie zdjęcia produktowe. Usuwam te, które są nie obrobione. Resztę segreguję w odpowiednie foldery i zmieniam nazwy (SEO, SEO i jeszcze raz SEO!).

4. Treści na prywatnym profilu na Facebooku

Jakiś czas temu byłam zmuszona się pogodzić z faktem, że mój prywatny profil na FB stał się publiczny. Dlatego raz w roku robię wielkie sprzątanie – przeglądam posty, zdjęcia i oznaczenia i usuwam te, które mi nie pasują.

5. Posty i przynależność do grup na FB

W rekordowym czasie byłam członkiem 900! grup! Szaleństwo! Możesz sobie wyobrazić, jak wyglądał mój wall. Jeden wielki śmietnik. Od jakiegoś czasu korzystam aktywnie z opcji nie wyświetlania treści na bieżąco dodawanych do grup, a zaglądam wtedy, kiedy chcę się czymś podzielić lub czegoś szukam. Nie mniej jednak zawsze pod koniec roku robię przegląd grup, do których należę i z niektórych się usuwam. Tak samo sprawa wygląda ze stronami, które lubię.

Wszystkie wartościowe treści wpisuję w formie list do plannera.

A Ty jakie porządki biznesowe robisz w grudniu?

Hafciarka dla początkujących

Na swoją Lolę mam milion pomysłów. Jednym z nich jest haftowanie. Już raz kupiłam hafciarkę. Wydałam 6 tys i niestety zostałam bez pomocy sprzedawcy. A nie wiedziałam wtedy nic o haftowaniu. W zdobyciu wiedzy pomógł mi mój kolega (aj law ju Maciuś <3); pomógł mi ją również ustawić. Jednak byłam już tak wkurzona i zniechęcona, że odpuściłam i maszynę sprzedałam.

Po prawie 2 latach temat powrócił. Tym razem stwierdziłam, że nie będę przepłacać i kupię hafciarkę z niższej półki cenowej.

Nie zawiodłam się.

Poniżej opis hafciarki i mojej pierwszej styczności z marką Brother.

Zaskakująco dobre początki

O marce Brother nie wiedziałam prawie nic. Maszyny sprawiały wrażenie plastikowych zabaweczek, a przy szyciu toreb ważne są porządne metalowe bebechy i moc pod stopą. W ogóle mało mi się rzucały w oczy.

Hafciarkę wybierałam kierując się kryterium cenowym w moim ukochanym maszynowym sklepie MaszynyDousa.

Ostatecznie wybrałam model Brother M240 ED bez dedykowanego programu, bo dopiero mam zamiar wygospodarować czas na uczenie się projektowania wzorów.

Zwróciłam uwagę na to, że maszyna ma 10 rodzajów czcionek. Na wzory Disneya nie zwróciłam uwagi, ale o tym za chwilę.

Zamówiłam, zapłaciłam i czekałam na przesyłkę.

 

Maszyna przyszła planowo. W wielkim kartonie, chociaż pan kurier chyba nie do końca ogarnął naklejkę z kieliszkiem na paczce, bo jak pierd… nią w podłogę tak mi się słabo zrobiło.

Od razu przystąpiłam do oględzin. W paczce miałam pakiet startowy nici Madeira, flizelinę wydzieralną do haftu, nożyczki, igły i milion innych rzeczy, które pozwoliły zacząć mi haftować od razu!
Na podłodze! (na drugie mam Cierpliwość ;))
I od razu, od strzału haft wyszedł pięknie. Bez kręcenia, ustawiania itd. Pyk i jest! I to na jucie!

Licencja Disneya

Kto mnie śledzi ten wie, że starałam się o licencję na jedną z postaci Disneya, ale cena wywaliła mnie z butów. Kupując hafciarkę ww nabyłam od razu licencję na postacie Disneya (umieszczone w maszynie) na użytek prywatny. I super, bo nie zamierzam wprowadzać ich do oferty, a moja córka jest wniebowzięta <3 Torebka zrobiła furorę i właścicielka również jest zadowolona.

 

No dobra, małe próbki na jucie, potem twarda ekoskóra. Czas był, żeby przetestować jej wytrzymałość.

Postanowiłam wyhaftować 3 wymagające wzory na jucie – ilość wkłuć powyżej 10 tys i trudny materiał. Jakość haftu bardzo wysoka, ale… maszyna się zgrzała. Obawiam się, że przy haftowaniu 8h dziennie po prostu zaraz byłaby biedna zamęczona.

Poniżej owe hafty:

 

Hafciarka posiada również port USB, z którego korzystałam. Bez problemu widzi hafty, wgrywa i działa. Trochę ograniczające jest pole haftu – 10×10 cm, ale od tak kompaktowego sprzętu nie ma co wymagać wielkości metrażowych.

 

Podsumowując : jestem pozytywnie zaskoczona stosunkiem jakości do ceny. Hafciarka kosztowała 2960 zł brutto i uważam, ze jest idealna na start. Wtedy, kiedy będzie pracowała 2-3h dziennie i będzie czyszczona i oliwiona odpowiednio, pohaftuje długie lata.

Poniżej opis maszyny ze sklepu maszyny Dousa:

Hafciarka Brother M240ED to hafciarka która wyposażona jest we wszystkie standardowe funkcje oraz zaawansowane dodatki potrzebne do haftowania. W pamięci wewnętrznej znajduje się 125 wzorów haftów (w tym 45 wzorów Disneya) oraz 10 krojów pisma, jednak dzięki wbudowanemu portowi USB można korzystać z nieograniczonej liczby możliwości. Standardowe pole haftu, to 100x100mm, ale opcjonalnie można je powiększyć do 170x100mm. Zastosowanie czytelnego wyświetlacza 3,7″ pozwala na wygodną obsługę panelu, a funkcje jak czujnik zrywu nici, LEDowe oświetlenie pola pracy, pozycjonowanie igły czy automatyczne obcinanie nici sprawiają, że praca z hafciarką jest łatwa i przyjemna.

 

 

NAJWAŻNIEJSZE FUNKCJE HAFCIARKI:

  • hafciarka 1-igłowa
  • maksymalne pole haftu – 170×100 mm (standardowe 100 x 100 mm)
  • maksymalna prędkość haftu – 400 ściegów na minutę
  • menu w języku polskim
  • 125 wzorów haftów (w tym 45 wzorów Disneya) + możliwości kombinacji wzorów ramek
  • wbudowany alfabet
  • wbudowane 10 czcionek
  • możliwość edycji haftów z poziomu dotykowego panelu (m.in. zmiana wielkości haftu +20/10%, obrót haftu, odbicie lustrzane, pozycjonowanie, kopiowanie, obrys haftu)
  • możliwość łączenia ze sobą wzorów oraz wzorów z napisami
  • wyszywanie monogramów literowych
  • obsługiwane formaty haftów – .dst, .pes
  • wbudowany szpulownik
  • wbudowany automatyczny nawlekacz igły
  • wbudowany czujnik zerwania nici
  • oświetlenie – LED 1-punktowy
  • automatyczne obcinanie nici
  • ekran dotykowy LCD
  • regulacja naprężenia nici górnej
  • manualny obcinacz nitek
  • wbudowany port USB
  • możliwość zmiany gęstości ściegów (przy literach i obrysach)
  • automatyczne zatrzymanie hafciarki przy wymaganej zmianie koloru nici
  • możliwość zmiany koloru poszczególnych elementów w hafcie
  • możliwość rozpoczęcia haftu od dowolnej części wzoru
  • stabilne ramię haftujące

 

WYPOSAŻENIE HAFCIARKI:

  • stopka do haftowania Q
  • rozpruwacz
  • 4 szpulki z pierścieniami (wstępnie nawinięte) + szpulka w maszynie
  • zestaw igieł
  • pędzelek do czyszczenia
  • nożyczki
  • 2x śrubokręt
  • uchwyty szpulki (duży, średni, mały)
  • wkładka szpulki z nicią
  • sitka na bębenek
  • tamborek 100x100mm
  • torba na akcesoria
  • instrukcja obsługi w języku polskim + skrócona instrukcja
  • przewodnik projektowania haftów
  • pokrywa ochronna

 

Macie doświadczenie z marką Brother? Jakie są Wasze doświadczenia?

W 2019 roku planuję otworzyć stacjonarną szkołę szycia i ciągle zastanawiam się nad wyposażeniem.

Będę wdzięczna za opinie.

 

PS. Ani Maszyny Brother ani Maszyny Dousa nie są sponsorami Akademii. Polecam i recenzuję, ponieważ uważam, że są warte uwagi 😉

 

 

Jak nawlekać maszynę przemysłową?

Tak jak Ty teraz, tak ja kiedyś kupiłam swoją pierwszą maszynę przemysłową. Nie dostałam do niej instrukcji, ale znalazłam takową na internecie. I co? I jajo! Prawie nic w niej nie było, a samo nawleczenie górnej nitki było etapem, którego nie mogłam pokonać.

Dlatego dzisiaj podzielę się z Tobą tą wiedzą. Zaoszczędzi Ci trochę czasu. Do dzieła 😉

Krok 1

Nałóż szpulę na szpikulec na stojaku maszyny i poprowadź nitkę od tyłu do przodu przez oczko w stojaku.

Krok 2

Przechodzimy teraz do płetwy (w końcu szyjemy na rekinkach, nie? :D). Zobaczysz na niej 3 otwory. Przewlecz nitkę przez każdy z nich od prawej do lewej strony. Jezeli kiedykolwiek będziesz mieć problem z naprężeniem nitki górnej zacznij od zredukowania liczby przewlekanych oczek z 3 do 2. Czasami to pomaga.

 

Krok 3

Teraz przeciągniemy nitkę przez oczka przy naprężaczu górnym nitki górnej. Zasada podobna jak wcześniej – od prawej do lewej , następnie między talerzykami naprężacza i w dół przez oczko.

Krok 4

Teraz przeciągniemy nitkę przez naprężacz dolny nitki górnej. Bardzo ważna rzecz: Nitkę przeciągamy wtedy, kiedy talerzyki naprężacza są rozchylone! W tym celu unieś stopkę maszyny. Dalej przekładamy nitkę przez czarny pizdryk, tak aby przechodziła od dołu do góry. Ciągniemy ją w dół pod drucik, do góry przez oczko prowadnika i fru… do szarpaka.

Krok 5

Przeciągamy nitkę przez oczko szarpaka – od prawej do lewej.

Na tym etapie nawleczona nitka powinna biec tak jak na zdjęciu poniżej.

Krok 6

Przeciągamy nitkę w dół przez oczka prowadników i trafiamy wreszcie w okolice igły. Przeciągamy nitkę przez drucik przy igielnicy, przez oczko od przodu do tyłu i przez oczko igły od lewej do prawej.

Nitkę przeciągamy pod stopką do tyłu i gotowe.

 

Jeżeli wolisz wersję filmową nawlekania i chcesz się dowiedzieć czym Łapa wiąże włosy to zapraszam na youtuba o TUTAJ.

 

 

Hejt – jak nie dać się zjeść

Czwartek, 4 października 2018 r.

Przychodzę do pracy na 9. Nie wiem jaki jest dzień tygodnia. Dowiem się tego ok 15, jak pogadam z Izą. Mówię, że przygotuje szablon na piątek, a Iza na to : no, na jutro.

Pracy jest sporo. I bardzo dobrze. Klienci wracają, ciągle pojawiają się nowi. Interesują się też duże firmy. Przez to wiem, że nie wyjdę stąd do 18.

Siadam, otwieram laptopa. Skrzynka pęka w szwach, facebook wybucha, telefon krzyczy, że się przegrzewa.

Dzień jak każdy inny.

Ale dzisiaj jest jakoś inaczej. Każde krytyczne słowa bolą 10 razy bardziej, każdy hejt pali jak diabli. W akcie desperacji wpisuje w google: jak radzić sobie z hejtem. I scroluję.

I nagle doznaję olśnienia. Budzyńska kiedyś miała webinar na ten temat!

Klik klik do sklepu, kupiłam, słucham szyjąc kolejną torebkę.

Tak własnie wyglądał mój poranek

Im więcej chcesz zdziałać, tym większa fala krytyki, zawiści, hejtu. Takie wyciągnęłam ostatnio wnioski. Ale zapomniałam o tym, że przecież pojawia się znacznie więcej tych dobrych opinii. Czemu więc ciągle skupiam się na tych złych?

Tu właśnie z pomocą przyszła Ola i jej webinar. Mimo, że nie lubie dżingli i nie do końca nadajemy z Olą na tych samych internetowych falach, to lubię jej słuchać. Bo w swoim temacie jest ekspertką, a w temacie prowadzenia biznesu ma znacznie większe doświadczenie niż ja. A cenię sobie rady praktyków.

Kochanie, jedziemy kupić słoik

Tak powiedziałam do mojego męża, jak zadzwonił po pracy czy mam ochotę wyskoczyć coś zjeść. Ola niejednokrotnie mówiła o swoim słoiku. U mnie to będzie słoik na doła. Pierwsze karteczki z małymi sukcesami już w nim siedzą.

Po co mi to? Bo jestem taka jak my wszystkie. Czasami wątpię czy dam radę, czasami rzuciłabym wszystkim i uciekła do lasu, a słoik ma mnie sprowadzić na ziemię.

Przekaz jest taki : Łapa, ogarnij tyłek, robisz dużo dobrego! Potykasz się, ale wstajesz i zasuwasz dalej!

Kartkomotywator

No dobra. Ale co na tych kartkach pisać.

Ano małe i duże sukcesy. A to, że przestałam objadać się przed snem słodyczami. A to, że zmniejszyłam ilość spożywanej pepsi do litra tygodniowo (tak tak, dalej walczę z nałogiem), to, że mój Kursz Szycia Toreb kupiło w I edycji aż 146 osób (a Akademia miała wtedy dokładnie 5 miesięcy!), to że coraz więcej osób chce współpracować i razem robimy zajebiste rzeczy!

Wszystko to składa się na sukces. Na radość. Na dobro. I zmienia się w paliwo do petardy, którą mam wiadomo gdzie 😉

Wszystko to sprawia, że czuje flooooow i robie to co robię.

Także Budzyńska : podpisz umowę z kimś od słoików. Byle ładnych.

 

No i na sam już koniec: jak nie wiesz jak radzić sobie z hejtem – nie tylko tym od innych, ale też z tym wrednym głosem w głowie, który mówisz, że nie dasz rady, to kupuj webinar Pani Swojego Czasu. Słuchawki w uszy i zacznij działać.

 

PS. To nie jest post sponsorowany. Kupiłam. Posłuchałam i polecam 😉

PS2. Podziel się koniecznie swoimi sposobami na radzenie sobie z hejtem. Może kupię więcej słoików 🙂