Slide toggle

Witaj w Wirtualnej Akademii Szycia

Blog

Czym wysyłać swoje paczki?

Kiedy zaczynamy działać w sieci, sprzedajemy swoje produkty, tworzymy markę, szukamy jak najtańszej możliwości wysyłki swoich paczek do klientów.

W tym artykule przedstawię Ci i porównam możliwości.

Na sam początek – pośrednik.

Kiedy zaczynałam prowadzić firmę w 2017 roku, szukałam firm kurierskich, które wg rankingów były ulubionymi klientów.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się o ilościach minimalnych, opłacie paliwowej itp opłatach.

Oczywiście nie była to żadna nowość, po prostu byłam zielona.

Dzięki wujkowi wyszukiwarce szybko wpadłam na tzw pośredników. To firmy, które świadczą usługi zamawiania przewozu paczek bez żadnej umowy czy deklarowania ilości wysyłanych miesięcznie paczek.

Idealne rozwiązanie na początek.

Którego pośrednika wybrać?

Odpowiedź nie będzie jednoznaczna. Wszystko zależy między innymi od tego, z ilu firm kurierskich chcesz korzystać oraz jakie integracje są Ci potrzebne (np kompatybilnosć z woocommerce).

Ja od prawie dwóch lat jestem wierna Furgonetce. Lubię ich panel bo jest przejrzysty i intuicyjny, a na dodatek mogę system furgonetki zintegrować z własną stroną internetową. Mało tego mam również aplikację na telefon, w której mogę podejrzeć gdzie aktualnie znajdują się paczki, które nadałam. Płatność za paczki mogę uiścić przelewem lub doładować konto (mega wygodna opcja, kiedy paczki ma nadawać ktoś inny niż ja).

Ostatnio również napisałam do supportu. Paczek wysyłam sporo i zapytałam czy w związku z tym mogę negocjować ceny. Oczywiście nie było problemu i dzięki temu mogę zaproponować niższe ceny przesyłek dla swoich klientów.

Przez jakiś czas korzystałam również z Sendit. Panel bardzo podobny do tego z furgonetki. Długo nie wiedziałam dlaczego nie bardzo chce z niego korzystać (takie uczucie, że nie bo nie). Teraz wiem, że chodziło o… kolor. Jakby głupio to nie brzmiało, po prostu czułam dyskomfort. A skoro ceny porównywalne to zmieniłam sendit na furgonetkę.

Całkiem inaczej sprawa ma się przy wysyłaniu paczek za granicę. Tutaj nie wysyłam przez furgonetkę, bo zwyczajnie ceny są zbyt wysokie.

Jakiś czas temu odkryłam portal : taniejniebedzie.pl i w 90% przez niego wysyłam paczki zagraniczne.

Są jednak destynacje (jak np. USA, Australia) gdzie nie tylko koszt paczki ma znaczenie, ale również jej bezpieczeństwo. Tutaj korzystam z latajacepaczki.pl
Nie są to tanie wysyłki, ale docierają w ciągu kilku dni.

A Ty jak wysyłasz swoje paczki?

Galeria Chwały – Edycja II

Kurs Konstrukcji i Szycia Toreb online to ogromnie obszerny moduł teoretyczny, 19 konstrukcji w module praktycznym i wiedza biznesowa w module biznesowym.

To setki godzin, które dziewczyny spędziły przy maszynach, przy telefonach/komputerach konsultując swoje wątpliwości w grupie wsparcia.

To ogrom pracy, który trzeba nagrodzić oklaskami!

Zapraszam Was do obejrzenia fenomenalnych prac kursantek II edycji Kursu Konstrukcji i Szycia Toreb online!

Basia Drost – BD Drost Bag


Warning: preg_match(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 12 in /home/platne/serwer19942/public_html/wirtualnaakademiaszycia.pl/wp-content/plugins/js_composer/include/classes/shortcodes/vc-basic-grid.php on line 184

Agnieszka Borzym – Made by BB


Warning: preg_match(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 12 in /home/platne/serwer19942/public_html/wirtualnaakademiaszycia.pl/wp-content/plugins/js_composer/include/classes/shortcodes/vc-basic-grid.php on line 184

Karolina Gan – Natalie – Handmade


Warning: preg_match(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 12 in /home/platne/serwer19942/public_html/wirtualnaakademiaszycia.pl/wp-content/plugins/js_composer/include/classes/shortcodes/vc-basic-grid.php on line 184

Maria Garda – Garda Bag 4U


Warning: preg_match(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 12 in /home/platne/serwer19942/public_html/wirtualnaakademiaszycia.pl/wp-content/plugins/js_composer/include/classes/shortcodes/vc-basic-grid.php on line 184

Ela Turek – Te projekty – torebki tworzone z pasją


Warning: preg_match(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 12 in /home/platne/serwer19942/public_html/wirtualnaakademiaszycia.pl/wp-content/plugins/js_composer/include/classes/shortcodes/vc-basic-grid.php on line 184

Monika Trzebińska – Pracownia Monite


Warning: preg_match(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 12 in /home/platne/serwer19942/public_html/wirtualnaakademiaszycia.pl/wp-content/plugins/js_composer/include/classes/shortcodes/vc-basic-grid.php on line 184

Agnieszka Gawin


Warning: preg_match(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 12 in /home/platne/serwer19942/public_html/wirtualnaakademiaszycia.pl/wp-content/plugins/js_composer/include/classes/shortcodes/vc-basic-grid.php on line 184

Kasia Pelc – KaTaszka – Twoja nowa ulubiona torebka


Warning: preg_match(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 12 in /home/platne/serwer19942/public_html/wirtualnaakademiaszycia.pl/wp-content/plugins/js_composer/include/classes/shortcodes/vc-basic-grid.php on line 184

Monika Kadłubowska – ZOYA Bags


Warning: preg_match(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 12 in /home/platne/serwer19942/public_html/wirtualnaakademiaszycia.pl/wp-content/plugins/js_composer/include/classes/shortcodes/vc-basic-grid.php on line 184

Masz ochotę na przygodę z konstrukcją i szyciem toreb?
Kliknij i zobacz, co zawierają poszczególne warianty:

Inwentaryzacja w zakładzie krawieckim

Mamy 6:00 29.12.2018 kiedy tworzę ten wpis.
Dzień wcześniej do 23:00 podpowiadałam koleżankom, jak zrobić inwentaryzację, jak liczyć, co liczyć itd. Faktem jest, że wszyscy wiedzą, że trzeba inwentaryzację zrobić, ale nie do końca można znaleźć informacje jak i po co.
W tym artykule podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami.

Po co robić inwentaryzację?

Odpowiedzi są dwie : dla siebie i dla urzędu. Zobowiązuje nas bowiem do tego ustawa. Ale pocieszam od razu – bardziej przekichane mają zakłady będące na pełnej księgowości (zobacz, już jest jakiś plus :)).

Remanent robimy po to, aby wykazać ewentualne rozbieżności pomiędzy stanem faktycznym (tym co masz w pracowni), a stanem fakturowym (tym co w papierach). Jest on też niezbędny do prawidłowego zamknięcia roku obrotowego i daje Ci jasną informację o tym, w jakiej kondycji jest Twoja firma.

Spis przedmiotów

Od tego zaczynamy inwentaryzację i to jest najważniejsze. Stan ilościowy musimy podać na dzień 31.12. Wyceny dokonujemy w ciągu 14 dni od podania tego staniu, ale o tym za chwilkę.

Materiały

Chyba największa nasza bolączka, bo jak to wszystko liczyć?

Kiedy pierwszy raz robiłam inwentaryzację liczyłam wszystko co do centymetra. Nie znałam wtedy pojęć “ścinki użytkowe” i “ścinki nieużytkowe”. Zamknęłam sklep na 2 tygodnie i w efekcie byłam stratna.

Mierzymy każdy kawałek materiału, który ma pełne pół metra na szerokość belki i więcej. Jeżeli coś ma mniej to jest to ścinek użytkowy (lub nie, w zależności od tego, co szyjesz).

Przykład: Kupiłam 5 mb ekoskóry czerwonej. Wycięłam na brzegu koło o średnicy 23 cm. Do spisu wpiszę, że mam na stanie 4,5 mb ekoskóry czerwonej. A pozostałe 27 cm z resztkami po kole to ścinek użytkowy.

Teraz rozumiesz?

Mało tego nie musisz tworzyć pozycji : ekoskóra czerwona, ekoskóra, czarna, ekoskóra zielona itd (ja tak właśnie zrobiłam rok temu :D). Jeżeli te ekoskóry są z jednej półki cenowej (czyli każda jest w cenie np. 30 zł/mb) to wpisujesz zbiorczą pozycję : Ekoskóry gładkie i sumujesz liczbę metrów wszystkich.

Co powinien zawierać taki zapis?

Nazwę przedmiotu (ekoskóra gładka), ilość (4,5), jednostka (mb), cena jednostkowa(30 zł),  Razem – ilość * cena

Ważną informacją jest to, że ilość ścinków użytkowych liczymy i podajemy w kilogramach. Warto zatem sprawdzić sobie ile waż np. 1 mb ekoskóry gładkiej i potem korzystając z matematycznych proporcji policzyć cenę kilograma.

Przykład:

1 mb ekoskóry gładkiej waży 250 g

z tej proporcji wiemy, że na 1 kg przypada 4mb ekoskóry

cena 1 mb ekoskóry to 42 zł.

cena 1 kg ekoskóry to 4*42 = 168 zł

Przyszedł czas na ścinki nieużytkowe. To takie ścinki,które nie pozwolą nam na wykrojenie ani jednego elementu z asortymentu, który szyjemy. Je również podaje się w kilogramach.

Wszystko rozwijalne

Mam tutaj na myśli taśmy suwakowe, nośne, nici itp.

Wyobrażasz sobie mieć 19 kolorów taśmy nośnej w rolkach po 50 mb i z każdej coś jest odcięte? A potem to wszystko rozwijać, mierzyć i zwijać?

Ja też nie. Tutaj z pomocą przychodzi nam waga. Warto odciąć np. 10 mb taśmy i ją zważyć. Potem kładziemy wszystkie rolki i wiemy ile metrów mamy na stanie.

Przykład:
10 mb taśmy nośnej waży 125 g

Wszystkie nasze rolki ważą razem 5 kg – 5000 g

Na podstawie proporcji wiemy, że mamy na stanie 400 mb taśmy.

Cena za 1 mb taśmy to średnio 1 zł. Czyli wartość naszych taśm to 400 zł.

W analogiczny sposób liczymy taśmy suwakowe.

Co do nici sprawa może mieć się podobnie, ale napoczętej szpulki nici nie musimy wykazywać. Jeżeli jednak chcesz to uczynić, zobacz ile waży cała szpulka.

Przykład:

Duża szpulka nici waży 100g. W nawoju mamy 1000 m .

Wszystkie moje nici ważą razem 15 kg (co w moim przypadku jest bardzo prawdopodobne :D)

Zatem korzystając z proporcji wiemy, że mamy na stanie 15000 metrów nici.

Cena za szpulę 1000 m to 3 zł.

I znowu korzystamy z proporcji. Robiąc obliczenia dowiemy się, że nasze nici są warte 45 zł.

Okucia itp

Jeżeli chodzi o nity, napy, guziki, ćwieki, pukle itp asortyment, który potocznie nazywam drobnicą to wszystko również jest ważone. Sprawdzamy ile waży 10 sztuk nitów i potem na podstawie proporcji wyliczamy ile faktycznie ich jest.

Karabińczyki, okucia, zapięcia, chwosty, ramki itp. liczymy już ręcznie.

Produkty fizyczne, z komisu, w trakcie szycia

Jeżeli na stanie masz produkty, które Ci nie zeszły, a dodatkowo jesteś w trakcie szycia czegoś, a jeszcze wysyłasz swoje produkty do sklepu na zasadzie komisu – to wszystko również musisz wykazać.

A żeby sprawa nie była za łatwa to cena takiego produktu to cena materiałów, które zostały użyte do jego wytworzenia. Nie liczysz swojej stawki godzinowej, swojej marży, podatków itd. To ma być cena “gołych” materiałów.

Porównanie z fakturami

Na samym końcu robi się porównanie z fakturami zakupowymi. Dzięki temu wiesz czy masz jakieś braki na magazynie lub czy są gdzieś jakieś nadwyżki.

Jak już przebrniesz przez ten punkt wystarczy podpisać i cieszyć się wolnością! 😀

Spisu możesz dokonać w zwykłym arkuszu Excela. Powinien on zawierać datę sporządzenia spisu, wszystkie pozycje zgodnie z opisem, jaki podałam powyżej, łączną wartość inwentaryzacji , a na samym końcu podpisy osób sporządzających inwentaryzację oraz pieczątkę firmy.

 

Mam nadzieję, że tym wpisem trochę rozjaśniłam Ci kwestię spisu. Nie taki diabeł straszny jak go malują.

Lista 5 rzeczy, które robię w grudniu

Grudzień jest miesiącem podsumowań, postanowień i generalnie czujemy, że pewne rzeczy należy uporządkować. Nie inaczej jest w moim przypadku. W tym wpisie opowiem Ci o tym, co robię w grudniu w swoim biznesie, aby wejść w Nowy Rok ze spokojną głową.

1. Pierdyliard newsletterów – czyli sprzątanie na poczcie

Aktualnie mam 6 skrzynek mailowych, z czego dwie są biznesowe. Dziennie na te dwie (plus wiadomości na FB) spływa ponad 400 wiadomości, na które odpisuje. Do tego dołóż newslettery i mamy katastrofę. Zawsze w grudniu siadam i robię porządek w listach newsletterowych. Zostawiam i wpisuję do planera (O takiego) tylko te, które mają dla mnie wartość. Newslettery czytam raz w tygodniu – to dla mnie taka gazeta. Nie poranna, ale tygodnik. Bardzo nie lubię newsletterów, które przysyłane są kilka razy dziennie i jedyna treść jaka z nich bije to KUP KUP KUP! Dlatego z takich od razu się wypisuję.

Lubię za to takie, które informują mnie o webinarach, nowych kursach, nowych artykułach na blogach, które śledzę.

2. Wiadomości na poczcie i Fanpage’ach

Pod koniec roku robię również przegląd wiadomości w skrzynkach i na Fanpage’ach. Usuwam te, które uważam za załatwione, przedawnione, a resztę grupuję w foldery. Dzięki temu mam czyste skrzynki i poczucie, że wszystko jest jak należy.

Nie robię tego na bieżąco, gdyż niektóre projekty opracowujemy nawet 9-10 miesięcy. Dopiero jak są zakończone lądują w odpowiednim folderze. Kontakty, które nawiązałam przy ich realizacji wpisuję do plannera i sprawę zamykam.

Na Fanpage’ach wiadomości oznaczam jako gotowe i automatycznie przenoszę do innego folderu.

Metody czystej poczty nauczyłam się od Jasona Hunta, ale o tym będzie w innym wpisie.

3. Zdjęcia na komputerze i w telefonie

Kolejne miejsce,gdzie panuje absolutny chaos to zdjęcia. Jakby ktoś ukradł mój telefon to załamałby się ilością zdjęć, a przede wszystkim rodzajami zdjęć. Otóż są w nim tylko ich 3 rodzaje : dziecko, koty, torebki. W ilości 3 tys. Do tego zrzuty ekranu, zapisane zdjęcia i jest katastrofa. Zatem przeglądam zdjęcia i przenoszę do folderu : do wywołania lub usuwam. Mój telefon to lubi!

Na komputerze za to mam tylko i wyłącznie zdjęcia produktowe. Usuwam te, które są nie obrobione. Resztę segreguję w odpowiednie foldery i zmieniam nazwy (SEO, SEO i jeszcze raz SEO!).

4. Treści na prywatnym profilu na Facebooku

Jakiś czas temu byłam zmuszona się pogodzić z faktem, że mój prywatny profil na FB stał się publiczny. Dlatego raz w roku robię wielkie sprzątanie – przeglądam posty, zdjęcia i oznaczenia i usuwam te, które mi nie pasują.

5. Posty i przynależność do grup na FB

W rekordowym czasie byłam członkiem 900! grup! Szaleństwo! Możesz sobie wyobrazić, jak wyglądał mój wall. Jeden wielki śmietnik. Od jakiegoś czasu korzystam aktywnie z opcji nie wyświetlania treści na bieżąco dodawanych do grup, a zaglądam wtedy, kiedy chcę się czymś podzielić lub czegoś szukam. Nie mniej jednak zawsze pod koniec roku robię przegląd grup, do których należę i z niektórych się usuwam. Tak samo sprawa wygląda ze stronami, które lubię.

Wszystkie wartościowe treści wpisuję w formie list do plannera.

A Ty jakie porządki biznesowe robisz w grudniu?

Hafciarka dla początkujących

Na swoją Lolę mam milion pomysłów. Jednym z nich jest haftowanie. Już raz kupiłam hafciarkę. Wydałam 6 tys i niestety zostałam bez pomocy sprzedawcy. A nie wiedziałam wtedy nic o haftowaniu. W zdobyciu wiedzy pomógł mi mój kolega (aj law ju Maciuś <3); pomógł mi ją również ustawić. Jednak byłam już tak wkurzona i zniechęcona, że odpuściłam i maszynę sprzedałam.

Po prawie 2 latach temat powrócił. Tym razem stwierdziłam, że nie będę przepłacać i kupię hafciarkę z niższej półki cenowej.

Nie zawiodłam się.

Poniżej opis hafciarki i mojej pierwszej styczności z marką Brother.

Zaskakująco dobre początki

O marce Brother nie wiedziałam prawie nic. Maszyny sprawiały wrażenie plastikowych zabaweczek, a przy szyciu toreb ważne są porządne metalowe bebechy i moc pod stopą. W ogóle mało mi się rzucały w oczy.

Hafciarkę wybierałam kierując się kryterium cenowym w moim ukochanym maszynowym sklepie MaszynyDousa.

Ostatecznie wybrałam model Brother M240 ED bez dedykowanego programu, bo dopiero mam zamiar wygospodarować czas na uczenie się projektowania wzorów.

Zwróciłam uwagę na to, że maszyna ma 10 rodzajów czcionek. Na wzory Disneya nie zwróciłam uwagi, ale o tym za chwilę.

Zamówiłam, zapłaciłam i czekałam na przesyłkę.

 

Maszyna przyszła planowo. W wielkim kartonie, chociaż pan kurier chyba nie do końca ogarnął naklejkę z kieliszkiem na paczce, bo jak pierd… nią w podłogę tak mi się słabo zrobiło.

Od razu przystąpiłam do oględzin. W paczce miałam pakiet startowy nici Madeira, flizelinę wydzieralną do haftu, nożyczki, igły i milion innych rzeczy, które pozwoliły zacząć mi haftować od razu!
Na podłodze! (na drugie mam Cierpliwość ;))
I od razu, od strzału haft wyszedł pięknie. Bez kręcenia, ustawiania itd. Pyk i jest! I to na jucie!

Licencja Disneya

Kto mnie śledzi ten wie, że starałam się o licencję na jedną z postaci Disneya, ale cena wywaliła mnie z butów. Kupując hafciarkę ww nabyłam od razu licencję na postacie Disneya (umieszczone w maszynie) na użytek prywatny. I super, bo nie zamierzam wprowadzać ich do oferty, a moja córka jest wniebowzięta <3 Torebka zrobiła furorę i właścicielka również jest zadowolona.

 

No dobra, małe próbki na jucie, potem twarda ekoskóra. Czas był, żeby przetestować jej wytrzymałość.

Postanowiłam wyhaftować 3 wymagające wzory na jucie – ilość wkłuć powyżej 10 tys i trudny materiał. Jakość haftu bardzo wysoka, ale… maszyna się zgrzała. Obawiam się, że przy haftowaniu 8h dziennie po prostu zaraz byłaby biedna zamęczona.

Poniżej owe hafty:

 

Hafciarka posiada również port USB, z którego korzystałam. Bez problemu widzi hafty, wgrywa i działa. Trochę ograniczające jest pole haftu – 10×10 cm, ale od tak kompaktowego sprzętu nie ma co wymagać wielkości metrażowych.

 

Podsumowując : jestem pozytywnie zaskoczona stosunkiem jakości do ceny. Hafciarka kosztowała 2960 zł brutto i uważam, ze jest idealna na start. Wtedy, kiedy będzie pracowała 2-3h dziennie i będzie czyszczona i oliwiona odpowiednio, pohaftuje długie lata.

Poniżej opis maszyny ze sklepu maszyny Dousa:

Hafciarka Brother M240ED to hafciarka która wyposażona jest we wszystkie standardowe funkcje oraz zaawansowane dodatki potrzebne do haftowania. W pamięci wewnętrznej znajduje się 125 wzorów haftów (w tym 45 wzorów Disneya) oraz 10 krojów pisma, jednak dzięki wbudowanemu portowi USB można korzystać z nieograniczonej liczby możliwości. Standardowe pole haftu, to 100x100mm, ale opcjonalnie można je powiększyć do 170x100mm. Zastosowanie czytelnego wyświetlacza 3,7″ pozwala na wygodną obsługę panelu, a funkcje jak czujnik zrywu nici, LEDowe oświetlenie pola pracy, pozycjonowanie igły czy automatyczne obcinanie nici sprawiają, że praca z hafciarką jest łatwa i przyjemna.

 

 

NAJWAŻNIEJSZE FUNKCJE HAFCIARKI:

  • hafciarka 1-igłowa
  • maksymalne pole haftu – 170×100 mm (standardowe 100 x 100 mm)
  • maksymalna prędkość haftu – 400 ściegów na minutę
  • menu w języku polskim
  • 125 wzorów haftów (w tym 45 wzorów Disneya) + możliwości kombinacji wzorów ramek
  • wbudowany alfabet
  • wbudowane 10 czcionek
  • możliwość edycji haftów z poziomu dotykowego panelu (m.in. zmiana wielkości haftu +20/10%, obrót haftu, odbicie lustrzane, pozycjonowanie, kopiowanie, obrys haftu)
  • możliwość łączenia ze sobą wzorów oraz wzorów z napisami
  • wyszywanie monogramów literowych
  • obsługiwane formaty haftów – .dst, .pes
  • wbudowany szpulownik
  • wbudowany automatyczny nawlekacz igły
  • wbudowany czujnik zerwania nici
  • oświetlenie – LED 1-punktowy
  • automatyczne obcinanie nici
  • ekran dotykowy LCD
  • regulacja naprężenia nici górnej
  • manualny obcinacz nitek
  • wbudowany port USB
  • możliwość zmiany gęstości ściegów (przy literach i obrysach)
  • automatyczne zatrzymanie hafciarki przy wymaganej zmianie koloru nici
  • możliwość zmiany koloru poszczególnych elementów w hafcie
  • możliwość rozpoczęcia haftu od dowolnej części wzoru
  • stabilne ramię haftujące

 

WYPOSAŻENIE HAFCIARKI:

  • stopka do haftowania Q
  • rozpruwacz
  • 4 szpulki z pierścieniami (wstępnie nawinięte) + szpulka w maszynie
  • zestaw igieł
  • pędzelek do czyszczenia
  • nożyczki
  • 2x śrubokręt
  • uchwyty szpulki (duży, średni, mały)
  • wkładka szpulki z nicią
  • sitka na bębenek
  • tamborek 100x100mm
  • torba na akcesoria
  • instrukcja obsługi w języku polskim + skrócona instrukcja
  • przewodnik projektowania haftów
  • pokrywa ochronna

 

Macie doświadczenie z marką Brother? Jakie są Wasze doświadczenia?

W 2019 roku planuję otworzyć stacjonarną szkołę szycia i ciągle zastanawiam się nad wyposażeniem.

Będę wdzięczna za opinie.

 

PS. Ani Maszyny Brother ani Maszyny Dousa nie są sponsorami Akademii. Polecam i recenzuję, ponieważ uważam, że są warte uwagi 😉

 

 

Jak nawlekać maszynę przemysłową?

Tak jak Ty teraz, tak ja kiedyś kupiłam swoją pierwszą maszynę przemysłową. Nie dostałam do niej instrukcji, ale znalazłam takową na internecie. I co? I jajo! Prawie nic w niej nie było, a samo nawleczenie górnej nitki było etapem, którego nie mogłam pokonać.

Dlatego dzisiaj podzielę się z Tobą tą wiedzą. Zaoszczędzi Ci trochę czasu. Do dzieła 😉

Krok 1

Nałóż szpulę na szpikulec na stojaku maszyny i poprowadź nitkę od tyłu do przodu przez oczko w stojaku.

Krok 2

Przechodzimy teraz do płetwy (w końcu szyjemy na rekinkach, nie? :D). Zobaczysz na niej 3 otwory. Przewlecz nitkę przez każdy z nich od prawej do lewej strony. Jezeli kiedykolwiek będziesz mieć problem z naprężeniem nitki górnej zacznij od zredukowania liczby przewlekanych oczek z 3 do 2. Czasami to pomaga.

 

Krok 3

Teraz przeciągniemy nitkę przez oczka przy naprężaczu górnym nitki górnej. Zasada podobna jak wcześniej – od prawej do lewej , następnie między talerzykami naprężacza i w dół przez oczko.

Krok 4

Teraz przeciągniemy nitkę przez naprężacz dolny nitki górnej. Bardzo ważna rzecz: Nitkę przeciągamy wtedy, kiedy talerzyki naprężacza są rozchylone! W tym celu unieś stopkę maszyny. Dalej przekładamy nitkę przez czarny pizdryk, tak aby przechodziła od dołu do góry. Ciągniemy ją w dół pod drucik, do góry przez oczko prowadnika i fru… do szarpaka.

Krok 5

Przeciągamy nitkę przez oczko szarpaka – od prawej do lewej.

Na tym etapie nawleczona nitka powinna biec tak jak na zdjęciu poniżej.

Krok 6

Przeciągamy nitkę w dół przez oczka prowadników i trafiamy wreszcie w okolice igły. Przeciągamy nitkę przez drucik przy igielnicy, przez oczko od przodu do tyłu i przez oczko igły od lewej do prawej.

Nitkę przeciągamy pod stopką do tyłu i gotowe.

 

Jeżeli wolisz wersję filmową nawlekania i chcesz się dowiedzieć czym Łapa wiąże włosy to zapraszam na youtuba o TUTAJ.

 

 

Hejt – jak nie dać się zjeść

Czwartek, 4 października 2018 r.

Przychodzę do pracy na 9. Nie wiem jaki jest dzień tygodnia. Dowiem się tego ok 15, jak pogadam z Izą. Mówię, że przygotuje szablon na piątek, a Iza na to : no, na jutro.

Pracy jest sporo. I bardzo dobrze. Klienci wracają, ciągle pojawiają się nowi. Interesują się też duże firmy. Przez to wiem, że nie wyjdę stąd do 18.

Siadam, otwieram laptopa. Skrzynka pęka w szwach, facebook wybucha, telefon krzyczy, że się przegrzewa.

Dzień jak każdy inny.

Ale dzisiaj jest jakoś inaczej. Każde krytyczne słowa bolą 10 razy bardziej, każdy hejt pali jak diabli. W akcie desperacji wpisuje w google: jak radzić sobie z hejtem. I scroluję.

I nagle doznaję olśnienia. Budzyńska kiedyś miała webinar na ten temat!

Klik klik do sklepu, kupiłam, słucham szyjąc kolejną torebkę.

Tak własnie wyglądał mój poranek

Im więcej chcesz zdziałać, tym większa fala krytyki, zawiści, hejtu. Takie wyciągnęłam ostatnio wnioski. Ale zapomniałam o tym, że przecież pojawia się znacznie więcej tych dobrych opinii. Czemu więc ciągle skupiam się na tych złych?

Tu właśnie z pomocą przyszła Ola i jej webinar. Mimo, że nie lubie dżingli i nie do końca nadajemy z Olą na tych samych internetowych falach, to lubię jej słuchać. Bo w swoim temacie jest ekspertką, a w temacie prowadzenia biznesu ma znacznie większe doświadczenie niż ja. A cenię sobie rady praktyków.

Kochanie, jedziemy kupić słoik

Tak powiedziałam do mojego męża, jak zadzwonił po pracy czy mam ochotę wyskoczyć coś zjeść. Ola niejednokrotnie mówiła o swoim słoiku. U mnie to będzie słoik na doła. Pierwsze karteczki z małymi sukcesami już w nim siedzą.

Po co mi to? Bo jestem taka jak my wszystkie. Czasami wątpię czy dam radę, czasami rzuciłabym wszystkim i uciekła do lasu, a słoik ma mnie sprowadzić na ziemię.

Przekaz jest taki : Łapa, ogarnij tyłek, robisz dużo dobrego! Potykasz się, ale wstajesz i zasuwasz dalej!

Kartkomotywator

No dobra. Ale co na tych kartkach pisać.

Ano małe i duże sukcesy. A to, że przestałam objadać się przed snem słodyczami. A to, że zmniejszyłam ilość spożywanej pepsi do litra tygodniowo (tak tak, dalej walczę z nałogiem), to, że mój Kursz Szycia Toreb kupiło w I edycji aż 146 osób (a Akademia miała wtedy dokładnie 5 miesięcy!), to że coraz więcej osób chce współpracować i razem robimy zajebiste rzeczy!

Wszystko to składa się na sukces. Na radość. Na dobro. I zmienia się w paliwo do petardy, którą mam wiadomo gdzie 😉

Wszystko to sprawia, że czuje flooooow i robie to co robię.

Także Budzyńska : podpisz umowę z kimś od słoików. Byle ładnych.

 

No i na sam już koniec: jak nie wiesz jak radzić sobie z hejtem – nie tylko tym od innych, ale też z tym wrednym głosem w głowie, który mówisz, że nie dasz rady, to kupuj webinar Pani Swojego Czasu. Słuchawki w uszy i zacznij działać.

 

PS. To nie jest post sponsorowany. Kupiłam. Posłuchałam i polecam 😉

PS2. Podziel się koniecznie swoimi sposobami na radzenie sobie z hejtem. Może kupię więcej słoików 🙂

Pierwsza maszyna do toreb – co wybrać?

Wiele z Was rozpoczynając swoją przygodę z szyciem szuka maszyny budżetowej, ale jednocześnie dobrej. Nie zawsze idzie to w parze ze sobą. W tym poście opowiem o własnych doświadczeniach i o tym, na co warto zwrócić uwagę przy zakupie pierwszej i kolejnej maszyny.

W markecie to kupuje się jedzenie

Pewnie się wielu osobom tym stwierdzeniem narażę, ale zaryzykuję. Lubię dobre dyskusje 😉 Kiedy na grupach szyciowych pojawia się post “Cześć! chce kupić pierwszą maszynę. Co polecacie?” pojawiają się w zasadzie 4 obozy:
Obóz pierwszy : A lupkę sprawdzałaś?
Obóz drugi: Silverka z Lidla
Obóz trzeci: Kup starego Łucznika/Singera
Obóz czwarty: Nie kupuj dziadostwa na start,bo się zniechęcisz

Zdecydowanie należę do ostatniego obozu. Dlaczego? Bo raz mnie poniosła fantazja i kupiłam maszynę tanią. Miała być super ekstra świetna, a sprzedałam ją po 2 tygodniach.
Przeanalizujmy sobie jakie maszyny dostaniemy od ręki w marketach elektronicznych ; wybrałam 3, które znajdują się w niedalekiej odległości ode mnie: media markt, media expert, rtv euro agd.
W każdym z tych sklepów wpisałam w wyszukiwarkę hasło: maszyna do szycia.

Media markt

W pierwszym wyskoczyło mi dokładnie 20 pozycji w cenach od 238 zł do 2407 zł. Króluje oczywiście marka Łucznik, ale znalazło się też kilka modeli Husqvarny i Redstara. O ile firmę Husqvarna znam tylko od strony produkcji pił motorowych (na maszynach nigdy nie szyłam, ale słyszałam o nich wiele dobrego) o tyle Redstara testowałąm i powiem tak : byłam zaskoczona mocą tej maszyny. Zdecydowanie warta obejrzenia i przeszycia.
Jeżeli chodzi o doświadczenia z Nowymi Łucznikami to również takie posiadam. Byłam właścicielką łucznika Jagody przez całe 2 tygodnie. Dawno mnie tak maszyna nie zdenerwowała. Co chwilę coś się działo: a to pętelki od dołu, pętelki od góry, zrywanie nici, blokady. Jak żyję – języka wspólnego znaleźć z nią nie umiałam.

Media expert

W media expercie otrzymałam 54 odpowiedzi na hasło maszyna do szycia. Ceny od 238 zł do 3530,99 zł. Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie to, ze oprócz Łucznika (którego chyba wypada mieć w ofercie) pojawiły się takie marki jak: Arka Radom, Redstar, Singer, Janome, Husqvarna czy Toyota. Sklep ma zdecydowanie bogatszą ofertę od poprzedniego. Oczywiście pojawiły się również modele firmy “Krzak” oraz Minerva, którą szybko mi odradzono. W chwili, w której pisze ten artykuł, jestem na etapie zakupu przemysłowej maszyny słupkowej (o maszynach przemysłowych będzie osobny wpis). I znalazłam świetną ofertę, niedaleko mnie. Postanowiłam się poradzić, w sprawie jej zakupu. Otrzymałam odpowiedź “jeśli chcesz mieć zdrowe nerwy, nie kupuj minervy” – nie wiem czy ma to odniesienie do maszyn domowych, ale lampka mi się zapaliła.

Rtv euro agd

Wpisując hasło w wyszukiwarkę, otrzymałam 40 zwrotów. Królował oczywiście Łucznik, ale na równi z Singerem. Oferta w zakresie tych modeli pokrywa się z poprzednikami

Lidl

Szał, walka o karpia, bieg po maszyny, kolejki przed 7. Nie dziwię się, bo jeżeli chodzi o jakość produktów spożywczych, czy ubraniowych nigdy się nie zawiodłam. Marka Silvercrest króluje w Lidlu jeżeli chodzi o sprzęty kuchennie czy domowe. Sama jestem szczęśliwą posiadaczką kilku i na szczęście nie było mi dane próbować korzystania z serwisu. Na silverce nigdy nie szyłam, ale wczytując się w opinie na forach stwierdzam, że też nie warto ryzykować. Są setki zadowolonych użytkowniczek. Osobiście znam jedną, która bardzo długo szyła torby na tej maszynie. Ale często czytam też o wadliwości, problematycznym serwisie itd.

Kupowanie w marketach ma kilka wad: sprzedawcy czy doradcy klienta nie zawsze mają pojęcie o tym, co sprzedają, serwis potrafi wykończyć.

Podsumowując: w markecie kupujemy przekąski i napoje do szycia. Maszynę kupujemy u sprzedawcy, który się na tym zna.

 

Stare, ale jare

Jeżeli ktoś się uprze na kupno maszyny przed zakochaniem się w tym fachu to zawsze polecam przejrzeć portale sprzedażowe i poszukać STARYCH Łuczników/Singerów. Bez pierdyliarda ściegów, proste w budowie z metalowymi sercami. To są 3 cechy, które MUSI mieć pierwsza maszyna. Koszt takiej maszyny waha się w okolicach 250 zł + spa – po zakupie koniecznie trzeba oddać maszynę na przegląd do mechanika i ewentualną regulację. Poniżej zdjęcia Łucznika mojej mamy – nie wiem ile ma lat, ale mama dalej na nim szyje (garnitury, koszule, poprawki).

 

I może nie jest to maszyna, która wygląda mega nowocześnie, ale przeszyje prawie wszystko. I taką na początek zdecydowanie polecam.

 

Maszyny na start

Od lat w moim sercu króluje firma Juki. Model HZL 27Z był maszyną, którą zdecydowałam się kupić po niemiłych przygodach z Łucznikiem Jagoda. Szyłam na niej czapki, chustki, chustki z daszkiem, dresiki, nerki, torebki i inne akcesoria. Nigdy mnie nie zawiodła. Kiedy przesiadałam się na model komputerowy, było mi żal ją sprzedawać, ale nie chciałam żeby się kurzyła. Nagrałam sobie filmik pożegnalny i puściłam w świat. Więcej o tej maszynie możesz poczytać np. TUTAJ .

Na wyróżnienie zasługuje również firma Janome – ulubienica szkół uczących szycia. Maszyny są stosunkowo nie drogie, a jakość i solidność jest na wysokim poziomie. Wśród początkujących szyjących króluje model E1015 (opis TUTAJ) lub nieco droższy E1019 (opis TUTAJ) .

Szmery bajery i komputery

Kiedy miejsca mało, a potrzeba nam czegoś szybszego, lepszego, mocniejszego, wtedy warto przyjrzeć się ofercie maszyn komputerowych. Tak właśnie było w moim przypadku. Zanim przeniosłam swoją pracownię do osobnego lokalu, szyłam w domu. Potrzebowałam czegoś mocnego, ale w dalszym ciągu mobilnego. Wybór padł na Juki Hzl f-600. Powiem tak: czołg nie maszyna. Dobrze ustawiona spokojnie szyła torby z ekoskóry tapicerskiej. Gdy natrafiła na zgrubienie, którego nie mogła przebić igła, maszyna zatrzymywała, igielnica wibrowała i… igła się nie łamała!

Do tego setki rodzajów ściegów, bogate wyposażenie i naprawdę mamy maszynę idealną – tylko cena wysoka – 4319 zł. Więcej o niej możesz przeczytać TUTAJ .

Na co zwracać uwagę przy zakupie?

Napisałam już sporo o tym, co mnie boli w danych modelach, a co będę wychwalać. Dlatego poniżej znajdziesz po prostu listę.

  • Regulowany docisk stopki
  • Płynna zmiana długości i szerokości ściegu
  • Wolne ramię
  • Oświetlenie LED
  • Pozycjonowanie igły
  • Ścieg wsteczny
  • regulacja prędkości szycia
  • Automatyczny nawlekacz nici
  • Automatyczne obcinanie nici
  • Automatyczne, nie ingerujące w szycie, nawlekanie szpulki
  • Stolik powiększający pole pracy
  • Bogate wyposażenie

Pierwszych 7 punktów jest dla mnie absolutnym minimum. Kolejne to miły dodatek, który ułatwia pracę i szycie. Kolejnym ważnym elementem przy zakupie jest sprzedawca i serwis. Nie bez powodu linki w tym artykule prowadzą do jednego sklepu. Nie jest to absolutnie artykuł sponsorowany, po prostu miałam do czynienia kilkukrotnie z obsługą przedsprzedażową i posprzedażową i zawsze byłam zadowolona. Nigdy nie proszono o zdjęcia, filmiki. Miałam wrażenie, że obsługa zna niemal każdą śrubkę w maszynie. Także na to również zwracaj uwagę!

Przed zakupem maszyny warto również udać się do sklepu i spróbować przeszyć elementy, którym ma ona podołać.

A jakie są Twoje doświadczenia związane z maszynami?

Stacja parowa czy żelazko? Co wybrać?

Wiele krawcowych, decydując się na zainwestowanie w sprzęt, staje przed wyborem : lepsza stacja parowa czy żelazko?
Odpowiadam : zależy.

Na warsztat wzięłam dwa cudowne sprzęty : generator pary Philips GC7015/20 i żelazko Philips GC3925/30.

Wybór padł na tę firmę zupełnie przypadkowo. Generalnie od zawsze byłam wierna firmie Tefal, ale około roku wstecz kupiłam mega wypasiony model ich żelazka i bardzo się zawiodłam.

Później postawiłam na stację parową i wybór całkiem przypadkiem padł na Philipsa.

Poniżej znajdziesz filmik, w którym krótko o nich mówię:

Poniżej znajdziesz porównanie parametrów obu sprzętów:

  Generator pary Żelazko
Ciśnienie pary (bar) 4,5
Czas nagrzewania (min) 2
Dodatkowe uderzenie pary (g/min) 170 180
Pionowy wyrzut pary Nie Tak
Pojemność zbiornika (ml) 1700 300
Regulacja strumienia pary Tak Automatyczna
Wytwarzanie pary (g/min) 110 45
Wytwornica pary Tak
Blokada kapania Tak
Spryskiwacz Tak
Długość węża parowego 1,6
Moc (W) 2400 2500
Rodzaj stopy SteamGlide SteamGlide Plus
Zabezpieczenia Przed osadzaniem się kamienia Przed osadzaniem się kamienia
Rodzaj żelazka Parowe
Wyświetlacz LCD Nie
Długość przewodu sieciowego 1,8
Przełącznik zmiany napięcia Nie
Automatyczne wyłączenie Nie Tak
Automatyczny dobór temperatury Tak Tak
Funkcja samoczyszczenia Tak Tak
Funkcje dodatkowe Przypomnienie o usuwaniu kamienia, możliwość używania wody kranowej Lampka kontrolna, schowek na przewód, antypoślizgowy uchwyt, wskaźnik automatycznego wyłącznika, zamykany otwór wlewowy zbiornika, wskaźnik gotowości pary
System antywapienny Tak Tak

Tabelkę pobrałam ze strony sklepu Media Expert. Tam też kupowałam swoje sprzęty.

Według mnie oba sprzęty są równie dobre. Generator pary wygrywa tylko w teście rozprasowywania zagnieceń. Za to np przy prasowaniu tkanin z włókien lnianych poręczniejsze jest żelazko (materiały, które zawierają włókna lniane powinno prasować się na mokro).

Ciekawa jestem Twojej opinii. Używasz żelazka czy stacji parowej?

Podziel się opinią TUTAJ.

Lady Planer – Planer skrojony na twoją miarę

O planerach pisałam na blogu całkiem niedawno (TUTAJ) i zapowiadałam, że będę testować jeszcze jeden. Dojechał, wymęczyłam go okropnie i spieszę z recenzją.
Mowa o Kalendarzu od Lady Planer.
Firma od razu zwróciła moją uwagę, ponieważ stawia na całkowitą personalizację, a ja to uwielbiam. Uwielbiam przedmioty skrojone na miarę potrzeb i otwartość w stosunku do klienta. A tej otwartości nie brakło podczas zamawiania mojego kalendarza, gdyż oczywiście w trakcie koncepcja mi się zmieniła. Na szczęście tylko co do rozmiaru.

 

Rozmiar

Składając zamówienie na stronie, zaczynamy od decyzji odnośnie rozmiaru. Do wyboru mamy rozmiar B6, A5 i B5. Ja zdecydowałam się na A5 i muszę powiedzieć, że jest dzięki temu sporo miejsca na notatki, a notuję sporo. Z racji tego, że za chwile zobaczysz piękne zdjęcie mojego planera, opiszę tutaj też krok 5 przy zamawianiu: wybór okładki. Do wyboru jest 15 różnych okładek. Ale jeżeli masz życzenie podesłać swój plik, to też nie ma problemu. Ja zdecydowałam się na wzór z kolekcji Rose Marble z własnym cytatem. Dodałam również srebrne narożniki (to z kroku 6).

 

Orientacja i kombinacja

W kroku drugim decydujesz jaki układ w środku ma mieć Twój kalendarz. Do wyboru masz dwa rodzaje układów miesiąca : tabela lub lista i 6 wzorów układu tygodnia: każdy dzień na osobnej stronie, każdy dzień osobno + skrócony tydzień, każdy dzień osobno + weekendy na jednej stronie, tydzień na dwóch stronach, dwa dni na stronie, dwa dni na stronie + skrócony tydzień.
Ja zdecydowałam się na tabelaryczny układ miesiąca i wersję środka: każdy dzień na osobnej stronie + weekendy na jednej stronie.


Jak widzisz każda strona kalendarza ma opisany dzień, miesiąc, dzień tygodnia. Znajduje się na niej również miejsce na harmonogram, cele i notatki. Podział idealny.

 

Dowolna data rozpoczęcia

Wypełniając formularz po zakupie podajesz datę rozpoczęcia kalendarza. Świetna opcja jeżeli chcesz zamówić go np na prezent lub jeżeli wiesz, kiedy skończy się Twój poprzedni kalendarz.

 

Strona tytułowa

Do wyboru masz 3 wersje strony tytułowej : gładką, z tabelką z informacjami i tabelka już wypełniona Twoimi danymi. Z racji tego, że lubię bazgrać wybrałam opcję środkową. Jako gratis do kalendarza otrzymałam m.in. zakładki indeksujące, które na tej stronie się znajdują.

 

Jak widzisz wyżej wewnętrzną wklejkę wybrałam w kropeczki. W kroku 7 przy personalizacji wybierasz jeden wzór spośród 10 propozycji. W kolejnym (czyli 8) kroku wybierasz kolor kieszonki i jej rozmieszczenie. Możesz umieścić ją na przedniej lub tylnej okładce. Do wyboru jest 7 kolorów.

 

Ważne daty

Mega opcja, która totalnie mnie zaskoczyła. W formularzu po zakupie Kalendarza można poprosić o wydrukowanie ważnych dla nas dat. Warto przygotować wcześniej taką listę. Wtedy jest gwarancja, że na czas zadzwonisz do cioci Heli z Pcimia dolnego z życzeniami na urodziny. Ja wpisałam m.in. moje urodziny. Kiedyś nie do pomyślenia było dla mnie o nich zapomnieć. Teraz mi się to zdarza. Mało tego nigdy nie pamiętam ile mam lat i zawsze liczę od daty urodzenia 😀

 

Moduły dodatkowe

No a tutaj dopiero można poszaleć. Krok 10 to opcje dodatkowe, które można umieścić w swoim kalendarzu. Wybrac można spośród 16 propozycji: Postanowienia na rok 2019, Postanowienia na rok 2020, Planer budżetu rocznego, Miesięczna check-lista, Roczny kalendarzyk menstruacji, Książki do przeczytania, Filmy do obejrzenia, Miejsca do odwiedzenia, Marzenia do spełnienia, Planer podróży z mini-mapką, Pomysły na prezenty dla bliskich, Planer organizacji przyjęcia, Lista zakupów krótko- i długoterminowych, Lista rzeczy pożyczonych komuś i od kogoś, Check-lista samochodowa, Gotowe oświadczenie o stłuczce drogowej do wyrwania i uzupełnienia.
Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ostatnia propozycja – takie banalne rozwiązanie, a ile ułatwia przy stłuczce.

KONKURS

Lady Planer najbardziej przypadł mi do gustu ze względu na możliwość zmian jakie mogę wprowadzić. Myślę, że Wam również się spodoba. Dlatego ogłaszam konkurs! Nagrodą jest 15% zniżki na zakup swojego wymarzonego planera lub notesu. 
Co trzeba zrobić?
Wystarczy pod postem na Facebooku napisać odpowiedź na pytanie : jaki format i jakie karty powinien zawierać idealny planer krawcowej? 
Odpowiedź, która najbardziej nam się spodoba, wygra zniżkę!
Konkurs trwa od 4.09.2018 do 11.09.2018 roku. Zwycięzcę podamy 12.09.2018 na Fp Akademii!
Do dzieła!