Slide toggle

Witaj w Wirtualnej Akademii Szycia

Blog

Jak dbać o maszynę? Część 1.

W dzisiejszym wpisie na tapetę bierzemy porządki maszynowe w części dolnej: płytki ściegowej oraz bębenka.

W poprzednim tygodniu przeprowadzałam ankietę na stories dotyczącą żywotności igły. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, że spory odsetek z moich odbiorców nie wie, jak długo “żyje igła”. Od słowa do słowa i na piątkowym pitu pitu (odbywają się na grupie Wirtualna Akademia Szycia – szycie i biznes od podszewki) o tym opowiadałam.

Jako uzupełnienie tematu – konserwacja maszyny. To co? Jedziemy z tematem?

Do wykonania konserwacji maszyny potrzebny nam będzie olej wazelinowy oraz pędzelek/szczoteczka. Zwykle takie sprzęty załączone są do każdej maszyny. Jeżeli jednak ich nie posiadasz nie martw się, kosztują kilka zł.

Ustawiamy igłę w najwyższej pozycji, podnosimy stopkę do góry i odkręcamy płytkę ściegową. Przymocowana jest ona do maszyny najczęściej dwoma śrubami, do których klucz również znajdziesz w zestawie. Jeżeli go nie masz, poradzisz sobie czymkolwiek. Przyznam się, że zdarzało mi się odkręcać płytkę… nożem obiadowym (Łapa! BHP!)

Po odkręceniu płytki od razu bierzemy pędzelek w dłoń i usuwamy wszystkie “kićki”, które znajdziemy od spodu. Jeżeli masz tam prawdziwą masakrę, możesz pokusić się o przetarcie płytki wacikiem ze spirytusem.

Teraz odkurzamy bebeszki. Generalnie wymiatasz wszystkie zakamarki gdzie zdołasz dotrzeć pędzelkiem. Dobrze też jest “przedmuchać”. Do tego celu użyj siły swoich płuc. Wszelkie sprężone powietrza sobie odpuść. Nie mówię, że nie można. Ale nieumiejętne użycie sprężonego powietrza może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Schodzimy do bębenka. Tam zasada jest dokładnie ta sama, co przy płytce: wymiatamy pędzelkiem wszystko to co wymieść się da.

Kiedy już wymieciemy wszystkie “kićki”, potrzebna będzie kropla (nie więcej) oleju. Kropelkę wpuszczasz na tę wystającą część. Celowo nie używam fachowego nazewnictwa. Jestem blogereczką- mogę 😉 ważne żebyś zrozumiała.

Na zdjęciu widzisz jeden rodzaj chwytacza (wahadłowy). Możliwe, że Twoja maszyna ma chwytacz rotacyjny (zakładasz szpulki od góry), ale czynności są dokładnie te same.

Nie można zapomnieć o samym bębenku. Tam też robimy porządek. Zobacz czy pod płytkami nie został jakiś paproszek.

I co? Było to trudne? 🙂

Mam nadzieję, że nie. Taką konserwację (bez oliwienia) wykonuje się co tydzień. Chyba, że szyjesz bardzo dużo, wtedy nawet co kilka godzin. Maszynę oliwimy średnio raz na miesiąc, chyba że szyjesz naprawdę dużo to wtedy cześciej. Generalnie jeżeli słyszysz, że maszyna zrobiła się głośniejsza, cześciej zrywa nitkę i coś jej nie odpowiada – zacznij od czyszczenia.

W części drugiej pokażę Ci, jak czyścić szarpak i całą górną część maszyny.

Jak czytać statystyki na instagramie?

W tym roku skupiam się między innymi na rozwoju Instagrama. Długo podchodziłam do niego, jak pies do jeża , ale w końcu wymyśliłam, co chce na tym koncie zamieszczać i czym się dzielić.
Dzisiaj pokaże Ci gdzie znaleźć statystyki i jak je czytać, żeby poznać swojego odbiorcę.
zaczynamy!

Zakładam, że masz już konto biznesowe na Instagramie. Tylko takie konto posiada dostęp do statystyk.

Po otwarciu aplikacji, przejdź na swoje konto i kliknij na 3 paseczki w prawym górnym rogu ekranu.

Z menu, które się pojawi, wybierz opcję statystyki.

Do wyboru mamy 3 zakładki: Zawartość, Aktywność, Grupa odbiorców. Przeanalizujmy sobie pierwszą zakładkę: Zawartość.

W zakładce zawartość znajdziesz informacje odnośnie łącznej liczby postów, relacji i promocji utworzonych w minionym tygodniu. Czyli podsumowanie Twojej aktywności na instagramie.

W tej zakładce znajdziesz informacje na temat zasięgu i wyświetleń. Czyli zobaczysz ile unikatowych kont wyświetliło to co zamieściłaś na Instagramie.

Poniżej mamy statystykę interakcji. To działania, które użytkownicy podejmują w stosunku do Twojego konta – wyświetlenia profilu i kliknięcia linku przekierowującego do witryny.

I ostatnia już zakładka, a jednocześnie ta, która jest najważniejsza – grupa odbiorców. Dzięki analizie tego co się w niej dzieje, poznasz dokładnie swojego odbiorcę: jego wiek, miasto i zachowania.

Statystyki w tej zakładce, po przeanalizowaniu, pozwolą stworzyć profil klienta idealnego i jednocześnie schemat, wg którego możesz zacząć przygodę z reklamami. Analizując to co widzisz na obrazku, najlepiej byłoby targetować reklamę na Warszawskie kobiety w wieku 25-44.

Niżej znajdziesz podział odbiorców ze względu na płeć i bardzo ważną statystykę, która pokazuje jak zachowują się Twoi odbiorcy na Twojej stronie.

U mnie pięknie widać, że 97% to kobiety i do nich muszę kierować swój przekaz. Dlatego często zwracając się do Was, do Ciebie używam formy żeńskiej.

Na samym dole znajdziesz słupki godzinowe pokazujące, kiedy Twoi odbiorcy są najbardziej aktywni. Czyli jednym słowem Instagram podpowiada, kiedy umieszczać posty.

Wiecej na temat statystyki znajdziesz w pitupitu z dn 31.01.2020 r

Top prezenty na ostatnią chwilę

Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy… A Ty dalej nie masz prezentu?!

No to powiem Ci, że jeszcze jest szansa!

Przedstawiam Ci moje Top 5 onlajnowych prezentów świątecznych!

Ebooki od Fashionelki

Elizy nie znam osobiście, ale od niedawna bacznie ją obserwuję. Kupiłam również jej Fashbooki i jestem totalnie zachwycona! Mimo, że była to jedna ze składowych, to jej wiedza dała kopa mojemu instagramowi, a mnie pomysły na kolejne posty. Dodatkowo jej ebook o pisaniu ebooków pozwolił mi poukładać w głowie drogę, jaką muszę przejść, żeby wydać własnego ebooka.

Dlatego z całego serca polecam Ci produkty Elizy. Świetnie sprawdzą się również na prezent 😉

Kursy foto Dominiki Dzikowskiej

Ahhh! Dziku to jest Dziku! Uwielbiam jej kursy. To ona zaszczepiła we mnie fotobakcyla i sprawiła, że przestałam się spinać w kwestii zdjęć. Jednocześnie pokazała, co robić, żeby wycisnąć maksa ze swojego telefonu i ze swojego aparatu. Nauczyła szukać inspiracji, pokazała co to kompozycja itd.

Kurs Foto to naprawdę fajny prezent. I nie tylko dla instagramerki czy biznesmenki. Dla koleżanki, która chce mieć ładny rodzinny album, dla męża, który pasjonuje się motocyklami.

Dominika ma dar tłumaczenia tak, że nie sposób nie zrozumieć. Zresztą każda z kobiet w tym zestawieniu to potrafi.

Nie przedłużam (bo nie lubię): poniżej link do Kobiecej Foto Szkoły

Insta korki od Wild Rocks

Gdzieś tam słyszałam, ktoś tam polecał, coś teges. No i przyszedł czas na mnie. A właściwie na moje instagramowe konto. Zaczęłam szukać w sieci polecanych przez innych blogerów blogerów (trochę masło mi wyszło). Tak trafiłam na Wild Rocks i… nie było miłości po obejrzeniu instastory. Nie ta energia, coś nie grało.

Ale pomyślałam, że skoro wszyscy polecają to i ja spróbuję. Kupiłam ebooka Insta Korki i… moje konto dostało kopa. W ciągu tygodnia liczba wejść wzrosła 30-krotnie! Feed również zaczął wyglądać lepiej i ogólnie poczułam instaflow.

Nie przedłużając – jeżeli zależy Ci na rozwijaniu konta na instagramie – kup koniecznie ebooka lub… zażycz sobie na prezent.

Nie musze chyba pisać o tym, że osoba obdarowana takim prezentem będzie mega szczęśliwa.

Kursy od Pani Swojego Czasu

Budzyńskiej to nawet nie wypada przedstawiać. Niekwestionowana królowa zarządzania czasem. Nie lubię dżingli i tańców, ale niesamowicie cenię za wegetariańskie mięso wiedzowe i łatwość przekazu.

Z produktów PSC przerobiłam kursy: zorganizuj się w 21 dni oraz kurs na cel. Jej webinar o hejcie pomógł mi, kiedy grożono mojemu dziecku. Generalnie Ola pomogła mi trzymać w ryzach to, co wcześniej się u mnie rozjeżdżało.

Więc jeżeli chcesz sprawić komuś mega prezent to wskakuj do sklepu psc i zrób im tam elektroniczne pustki!

Interaktywna Ola Gościniak

Moja droga z Ola trwa już prawie 3 lata. Brałam udział w pierwszych edycjach jej kursów i tak naprawdę to jej wina, że jesteś na tej stronie (sama ją wyklikałam).

Kolejna kobieta, która przekazuje wiedzę praktycznie prowadząc za rękę. Skąd ta pewność? Byłam totalnym internetowym laikiem, kiedy trafiłam na Olę.

Na chwilę obecną mam dwie działające strony, 4 platformy kursowe (o niektórych jeszcze nie wiecie) i mimo, że jednym z kroków biznesowych będzie oddanie ich ogarniania, to śmiało mogę powiedzieć, że w razie mniejszego kryzysu potrafię sobie poradzić.

Więc jeżeli znasz kogoś, komu marzy się własny sklep, strona to koniecznie sprezentuj jej/jemu kursy u Oli.

DIY – Pufa sako

No kochana! Bierzemy się za porządny szyciowy tutorial. Dzisiaj na tapecie pufa sako. Pokażę Ci jak wykorzystując matematykę można stworzyć piękny i prosty szablon, a późnie w 20 minut uszyć pufę. Celowo napisałam uszyć, bo wypełnianie jej trwa trochę dłużej (szczególnie jak się ma chore dzieci a granulat wsypuje doniczką z Ikei).

To co? Jedziemy z tematem.

Do uszycia pufy będziesz potrzebować:

  • linijkę
  • kątomierz
  • 3,5 mb materiału
  • ok 300 l granulatu wypełniającego

Materiał ze zdjęć pochodzi ze sklepu Tkaniny Karoliny i możesz kupić go TUTAJ

Wypełnienie zamawiałam na Allegro.

Przed Tobą mój wysoce profesjonalny rysunek poglądowy. Jak widzisz cała pufa składa się z 3 różnych części, a w rzeczywistości będzie ich 8, ale o tym za chwilę.

Dno i górę pufy tworzą sześciokąty foremne. Sama nazwa powinna już otworzyć matematyczne wrota w Twojej głowie. Bo skoro sześciokąt jest foremny to nie dość, że wszystkie boki ma równe (tutaj w jednym 40 cm, a w drugim 20 cm) to i kąty wewnętrzne będą takie same. I tutaj mała ściąga: kąty te mają 120 stopni. Dlatego do rysowania zaopatrz się w kątomierz.

Element, który tworzy boki pufy ma 130 cm długości. Jego podstawa ma 40 cm, a górna krawędź 20 cm. W odległości 50 cm od dolnej krawędzi narysuj prostą o długości 50 cm.

Jak widzisz te elementy będą miały kształt zaokrąglony. Za chwilę pokażę Ci jak zrobić, żeby były symetryczne. W końcu będziemy je rysować od ręki.

Kiedy narysujesz jeden z boków i przyjdzie czas łączenia góry z dołem, wykonaj to łączenie tylko po jednej stronie. Rysuj tak długo, aż będziesz zadowolona z kształtu.

Następnie wytnij połowę boku i złóż go na pół wzdłuż linii środkowej i po prostu odrysuj.

Takich elementów potrzebujemy aż 6 sztuk. Jeżeli wybierzesz materiał we wzory to pamiętaj o takim ułożeniu, żeby wzór wyglądał prawidłowo.

Jeden wybrany element układasz na materiale, wycinasz i tak 5 razy 😉

Sześciokąty zaczynasz konstruować od narysowania prostej. Następnie kątomierzem odmierzasz 120 stopni i prowadzisz kolejną prostą. I tak, aż powstanie sześciokąt.

Finalnie otrzymasz : 6 boków, jeden duży sześciokąt, jeden mały sześciokąt. I trochę ścinków do wykorzystania. No to bierzemy się za szycie!

Szycie zaczynamy od połączenia dna z 6 elementami bocznymi. W tym celu układamy na sobie bok i dno tak, aby stykały się prawymi stronami. Przeszywamy.

W ten sam sposób przyszywamy każdy kolejny bok.

Na tym etapie powinna Ci powstać taka ośmiornica.

Kolejnym etapem jest przyszywanie mniejszego sześciokąta do ramion. Tutaj sprawa się trochę komplikuje, bo musisz zwracać uwagę na: kolejność ramion (boków) oraz na to, żeby nie były one pokręcone.

Jak już przyszyjesz górę, możesz zacząć zszywać boki. Pamiętaj aby na jednym z nich zostawić otwór na wywinięcie. To też miejsce, którym będziemy wsypywać wypełnienie.

Na tym etapie pufa prezentuje się jak powyżej. Wywracamy ją na prawą stronę i bierzemy się za wypełnianie.

Z racji braku odpowiednich dmuchaw i przedmuchów, granulat wsypywałam do pufy przy pomocy doniczki z niezawodnej Ikei.

Kulki były dosłownie wszędzie! Elektryzowały się, żadna szczotka nie pomagała. Żeby się ich pozbyć musiałam rozebrać się zaraz po przekroczeniu progu domu (tak, szłam cała w kulkach z pracowni do domu) i włożyć ubrania do pralki. Dopiero mokre kulki udało się usunąć z mokrego ubrania. Jak masz jakiś patent na nie to daj znać koniecznie bo trochę mi ich zostało i może coś bym zmajstrowała.

Po napełnieniu pufy, zaszyj otwór i koniec! Pufa gotowa!

DIY- Najłatwiejsza choinka ze sznurka

Dzisiejszy wpis będzie tak przyjemny i tak prosty, że jak znasz koleżankę, która chciałaby coś podziałać manualnie to koniecznie jej go podeślij.

Dzisiaj bowiem pokażę, jak zrobić najłatwiejszą choinkę ever.

Kiedy pokazałam ją mojej mamie zapytała czy można takie kupić w IKEI 😉

Także do dzieła moja droga!

Do stworzenia tej fantastycznej ozdoby potrzebne będą:

  • stożek styropianowy 19 cm
  • 10 mb sznurka z lurexem (TUTAJ)
  • klej (u mnie magic, ale może być ten na gorąco)
  • szpilka do pomocy
  • malutkie bombeczki (TUTAJ)

Przytwierdzamy sznurek do stożka za pomocą szpilki i od razu nanosimy klej wzdłuż całej podstawy stożka. Przykładamy sznurek i mocno go dociskamy.

Okręcamy stożek dookoła szurkiem. Za każdym razem pod sznurek nakładałam klej – w ten sposób wiem, że ozdoba przetrwa trochę więcej niż jeden sezon.

Oprócz podklejenia sznurka na samej górze, przytwierdziłam go również bombeczką. Możesz w tym miejscu przytwierdzić gwiazdę, szpic, aniołka czy co tam Ci przyjdzie do głowy.

Bombeczki mają dosyć długie druciki. Bez problemu skrócisz je do pożądanej długości ucinając końce nożyczkami.

Teraz wystarczy je powbijać w owiniętą choineczkę i gotowe!

Choinkę możesz wykonać w różnych wariantach kolorystycznych. Świetnie sprawdzi się również jako ozdoba last minute 😉

To kiedy pochwalisz się swoją? 😉

DIY – Igielnik

Jako krawcowa wiem, jak ważne w pracowni jest mieć wszystko pod ręką. Wyciąganie szpilek za każdym razem z pudełeczka doprowadzało mnie do szału. Dlatego, któregoś dnia złapałam igłę i nitkę w dłoń i… zrobiłam sobie igielnik.

I takim właśnie szybkim, ale fantastycznym rozwiązaniem chcę się z Tobą dzisiaj podzielić.

Czego potrzebujesz:
– Ścinka materiału, który przytniesz na kształt koła (mój to tkanina bawełniana o średnicy 18 cm)
– pudełeczka po szpilkach
– kawałka ozdobnej wstążki
– pistoletu na klej
– odrobiny kulki silikonowej
– igły i nitki

Zacznij od przygotowania poduszeczki. Wytnij koło i przygotuj igłę oraz nitkę.

Za pomocą fastrygi przeszyj koło po obwodzie

Ściągnij nitkę tak, aby pozostał niewielki otwór, a następnie wypełnij wnętrze poduszeczki kulką silikonową.

Pociągnij nitkę tak, aby otwór się zamknął i przeszyj kilka razy dla wzmocnienia.

Podłącz pistolet na klej i poczekaj aż się nagrzeje.

Nanieś klej na wnętrze pudełeczka po szpilkach.

Weź przygotowaną wcześniej poduszkę i mocno dociskając, umieść w pudełeczku. Przyciskaj przez dłuższą chwile, żeby klej złapał.

Większość już gotowa.

Przewiąż ozdobną wstążką pudełeczko i…

Gotowe!

Oczywiście w tworzeniu tutorialu pomagała nieoceniona, mała jeszcze wtedy, asystentka Zosia 😉

DIY – prosta opaska ze ścinków

Dzisiaj wpis w duchy zero waste. Specjalnie dla tych, którym zalegają dresówki lub dla tych, którzy chcą jakoś wykorzystać stare t-shirty 😉

Co będzie potrzebne:

– Stary t-shirt/ścinki dzianinowe lub jerseyowe

– nożyczki

– igła

– nitka

– agrafka do pomocy

– trochę cierpliwości 😉

  1. Rozłóż swój stary T-shirt na płasko i tnąc od boku do boku, wykrój 5 podobnej szerokości pasków. Długość jest zależna od obwodu głowy osoby, dla której będzie opaska

WAŻNE! Przy opaskach z dzianiny/jerseyu obwód opaski musi być mniejszy niż obwód głowy. O ile? To zależy od tego, jak mocno rozciąga się dzianina.

2. Każdy z pasków dla ułatwienia został oznaczony literą.

Jak widzisz, nie zaczynamy zaplatać od samego początku sznurków. Zostawiamy „ogonek”.

3. Przekładamy sznurek A nad sznurkiem B

4.Przekładamy sznurek C nad sznurkiem A

5. Przekładamy sznurek E nad sznurkiem D

6. Przekładamy sznurek A nad sznurkiem E

7. Przekładamy szurek B nad sznurkiem C

8. Przekładamy sznurek E nad sznurkiem B

9. Przekładamy sznurek D nad sznurkiem A

10. Przekładamy sznurek B nad sznurkiem D

11. Czynności powtarzamy, aż zostanie nam taka sama długość sznureczków, jaką pozostawiliśmy na początku

12. Teraz do akcji wkracza igła z nitką

Zszywamy ze sobą poszczególne sznureczki, a na koniec kilka razy przeszywamy całość. Następnie wycinamy prostokąt, który zamaskuje nam miejsce szycia.

Ta dam! Opaska gotowa 😉

To jest moja walka

Długo się zastanawiałam czy dodawać ten wpis. Ale dzisiejszy dzień tak bardzo mnie dobił, że stwierdziłam, że chyba już czas.

Rok 2019 to jeden z najcięższych w moim życiu. Wydarzyło się wiele złego, ale też wiele krzywdy wyrządziłam sama sobie.

Zaczęło się od tego, że poczułam moc. Miałam możliwość pracować całymi dniami i to wykorzystywałam. 10h, 12h, 14 i więcej… Zosia najczęściej widziała mnie przed spaniem i rano. Mama ciągle pracowała i z perspektywy czasu widzę jak ogromną krzywdę jej tym zrobiłam. Możliwe, że jej obecne problemy to wynik mojej nieobecności, zapracowania.

No, ale w oczach innych byłam superbohaterką, nie?

W pewnym momencie prowadziłam 4 firmy: Akademię, Lolę, Szycie Hurtowe i pośrednictwo w branży szyciowej. Moja skrzynka pękała w szwach, telefony dzwoniły cały czas, a przecież ogarniałam jeszcze życie na facebooku.

Potem zaczęłam się potykać.

Kolejne rzeczy zaczęły mi umykać. Ciągle o czymś zapominałam. Listy zadań nie miały końca, a ja ciągle mówiłam “jutro, za moment, za chwilę”. Zwyczajnie brakowało mi dobry. Przestałam planować efektywnie, bo nie wzięłam pod uwagę ograniczeń własnego ciała.

Kilka złych inwestycji i pojawiła się presja finansowa. Już nie było luzu i spokoju tworzenia, a przymus. Potem zbuntowało się ciało. Zawał serca w czerwcu. Przechodziłam, ale czułam się i wyglądałam fatalnie. No ale do września jakoś było. Potem już ciąża zaczęła mi bardzo doskwierać, a kłopoty ze zdrowiem sprowadziły mnie do parteru.

Do szpitala poszłam z uczuciem rezygnacji. Za chwile miałam powitać ukochaną córkę, a czułam się przegrana. Wiesz dlaczego?

Bo zawiodłam Ciebie. Dzisiaj mi to uświadomiono w dobitny sposób. Ciągle jeszcze analizuję te słowa. Obietnice, które składałam i których nie dotrzymałam – a sama w nie wierzyłam!

Wierzyłam, że uzupełnię filmy, że napiszę artykuły, dogram materiały – uwielbiam to w końcu robić. Ale się pogubiłam.

Dlatego dzisiaj chciałam Cię przeprosić. Za to, że nie odpisałam na Twoją wiadomość, że ciągle czekasz na materiały, które miałam dodać, że nie poświęciłam Ci tyle czasu ile potrzebowałaś.

Ale zdałam sobie sprawę ze swoich błędów. Na rok zawiesiłam swoją markę torebkową. Zrezygnowałam z zamówień hurtowych i nie pośredniczę już w wymianie usług krawieckich. Wszystko po to, żeby naprawić to co schrzaniłam.

Nie będę ukrywać, że jestem w kiepskiej kondycji. Psychicznej i fizycznej. I że bardzo potrzebuję teraz wsparcia (nie wiesz nawet jak cieżko przyszło mi to przyznać). Bo nie jestem robotem ani superwoman. Jestem kobietą, która miesiąc temu urodziła dziecko, a z pracy chyba nie wyszła wcale.

I w sumie nie byłoby źle. Może wystarczyłoby na chwilę zwolnić, bo tworzenie daje mi radość. Ale presja finansowa, społeczności i ta którą wywieram sama na siebie mi na to nie pozwalają.

Jestem w Dupie moja droga. Ale szukam z niej ucieczki.

Biznesowa wizytówka na Facebooku

Kto raz założył profil na Facebooku i zaczął prowadzić Fanpage własnej firmy, ten wie, jak ważna jest prawidłowa konfiguracja profilu prywatnego.

Mamy już możliwość dodawać się do grup jako firmy (pisać z poziomu Fanpage), ale administrator może wyłączyć taką możliwość w obawie przed nachalną reklamą.

Wiem, bo sama podjęłam decyzję, że do grupy Akademii mogą dołączyć tylko osoby z kont prywatnych. Nie akceptuję również osób, które zamiast FP mają założony profil firmowy jako zwykłe konto.

To co Warto robić to odpowiednio skonfigurować swój profil prywatny, aby kierował na Twój profil zawodowy. I tym się zajmiemy w dzisiejszym wpisie.

Zdjęcie profilowe

Lubisz widzieć twarz osoby, z którą rozmawiasz prawda? A teraz wyobraź sobie, że zamiast tego widzisz jej kota, dziec czy inne kwiatki. Niestety jeszcze sporo osób posiada takie zdjęcia, a jest to strzał w kolano. Dlaczego? Bo absolutnie nie chcesz być kojarzona w ten sposób. Mało tego, zdarzają się osoby, które ustawiają w tym miejscu logo firmy, co jest nie tylko łamaniem regulaminu facebooka, ale przyczynia się również do uznania nas za nachalnych.

Najlepiej w tym miejscu wstawić zdjęcie przedstawiające Twoją twarz, popiersie – bez mistrzów drugiego planu i rozpraszaczy.

Zdjęcie w tle

Ważne i często niedoceniane miejsce. Tutaj możesz trochę bardziej zaszaleć. Pokazać czym się zajmujesz, ale bez nachalnej reklamy (polityka facebooka!).

Lewa strona profilu

I kwintesencja konfiguracji profilu – to czyta 100% osób odwiedzających Twój profil. W tym wpisie pokaże Ci jak je edytować.

Wejdź na swój profil i kliknij opcję edytuj dokładnie tak, jak pokazałam na poniższej grafice.

Znajdujesz się w zakładce informacyjnej. Znajdziesz w niej takie informacje jak wykształcenie, stanowisko pracy, miejsce zamieszkania czy związki.

Pod nią znajduje się zakładka praca i wykształcenie i tam KONIECZNIE dodaj swoj profil firmowy. Pozostałe treści uzupełnij według własnych preferencji.

Czasami warto uzupełnić również zakładkę z aktualnym miejscem zamieszkania. Jeżeli działasz lokalnie to Twoi potencjalni zleceniodawcy będą w stanie zweryfikować obszar, na którym działasz.

Kolejna BARDZO WAŻNA podzakładka – witryny i linki społecznościowe. Tutaj dodaj strony internetowe swoich sklepów i wszystkie miejsca, w których można Cię znaleźć.

Ostatnia już do skonfigurowania podzakładka to : szczegółowe informacje o Tobie. To miejsce sprawiło mi strasznie dużo problemów! Dlaczego? Bo nie umiałam w kilku słowach opowiedzieć o tym co robię. W końcu usiadłam i i napisałam dokładnie dwa zdania, które w 100% oddają to czym się zajmuję. Absolutnie nie zachęcaj tutaj do odwiedzania Twojej strony – po prostu napisz kilka słów o sobie.

Teraz wróć na swój profil i zobacz jak wygląda on publicznie i dla konkretnych osób.

GOTOWE!

Prawda, że łatwe? 😉

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej, wpadaj do sklepu i wrzucaj do koszyka ebooka – Rękodzielnik na facebooku. Albo po protu kliknij TUTAJ.

DIY – Huśtawka dla dziecka

Kolejny tutorial odnaleziony na starym blogu. Dzisiaj na tapetę bierzemy huśtawkę dla dziecka.

Ta ze zdjęcia poleciała do zwyciężczyni konkursu, ale robiliśmy z mężem jeszcze jedną dla naszej Zosi i używana jest do dzisiaj.

To co? Bierzemy się do pracy?

Co jest potrzebne:

  • 5 m liny polipropylenowej o średnicy 5mm
  • 1 mb tkaniny typu home decor
  • 2 x karabińczyk nakręcany
  • 2x wałek sosnowy o dł 1 m i średnicy 2,5 cm
  • Zapałki
  • Maszyna do szycia
  • Igła
  • Nitka
  • Wiertarka
  • Wiertło do drewna o średnicy 8 mm
  • Szpilki
  • Linijka

Zacznijmy od części związanej z szyciem:

Wycinamy z zakupionej tkaniny 6 kuponów:

2 x o wymiarach 85 cm x 47 cm  (siedzisko),

2x o wymiarach 18 cm x 15 cm (przód),

2x o wymiarach 45 cm x 15 cm (tył).

Składamy prawymi stronami do siebie odpowiednio kupony: tył-tył oraz przód-przód.

Obszywamy tak, aby dolny bok był wolny od szwu

Przycinamy rogi tak jak na obrazku. Dzięki temu po wywinięciu otrzymamy piękne szpiczaste rogi.

Wywijamy na prawą stronę

Uszyte części układamy na prawej stronie kuponu tkaniny, który przeznaczony jest na siedzisko.

Tak ułożone kawałki przykrywamy drugim kuponem przeznaczonym na siedzisko, tak aby tkanina stykała się prawymi stronami i szpilkujemy.

Obszywamy pozostawiając po prawej lub lewej stronie otwór wielkości dłoni. Będzie on potrzebny do wywinięcia siedziska huśtawki na prawą stronę

Również obcinamy rogi, tak jak na obrazku. Wywijamy na prawą stronę

Otwór zaszywamy ściegiem ręcznym krytym

Zawijamy brzegi boków siedziska, przodu i tyłu na 5,5 cm.

Tak wygląda oszpilkowane:

Przeszywamy około 0,5 cm od krawędzi

Siedzisko gotowe!

Bierzemy się za kijki. Odmierzamy na każdym końcu 2 cm i zaznaczamy kropką. W tym miejscu będziemy wiercić.

Wiertarka w dłonie i działamy!

Kijki przewiercone. Możemy je umieścić w tunelach siedziska huśtawki.

Teraz czas na liny! Przecinamy linę tak, aby powstały dwa kawałki o długości 2,5 m.

Opalamy końce liny, aby się nie strzępiły

Łapiemy oba kawałki w połowie i w odległości 10 cm zawiązujemy pętle

Na pętle zakładamy karabińczyki

Przewlekamy końce lin tak, aby wałki boków siedziska były nad wałkami przodu i tyłu i zawiązujemy supeł w odległości 10 cm od końca (można dowolnie regulować)

Huśtawka gotowa!