Slide toggle

Witaj w Wirtualnej Akademii Szycia

Blog

Tutorial na kosmetyczkę – wszywanie taśmy z zamkiem

Witaj! W odpowiedzi na Waszą prośbę napisałam tutorial na prostą kosmetyczkę, w którym dowiesz się również, jak wszywać taśmę suwakową szyjąc jednocześnie obie warstwy : wewnętrzną i zewnętrzną.

 

Krok 1

Skrój IDENTYCZNE części z tkaniny zewnętrznej i podszewkowej. Długość taśmy suwakowej to długość krawędzi, na której będziesz wszywać zamek +4 cm.

 

Krok 2

Ułóż kolejno: wierzch materiału jak na zdjęciu. Na nim połóż taśmę suwakową ząbkami do dołu, a na niej podszewkę tak, aby prawa strona materiału zewnętrznego i prawa strona podszewki stykały się. Wszystko możesz połączyć szpilkami.

 

 

Krok 3

Zszyj wszystko razem. Nie zapomnij o ryglu początkowym i końcowym!

 

Krok 4

Po obróceniu na prawą stronę, wystębnuj wzdłuż taśmy suwakowej. Nie zapomnij o ryglu początkowym i końcowym!

Krok 5

Te same czynności powtórz dla drugiej strony kosmetyczki. Podszewkę umieść „od spodu” (obie części podszewki stykają się prawymi stronami), a materiał zewnętrzny „na wierzchu” (obie części zewnętrzne stykają się prawymi stronami. Wykonaj przeszycie i stębnowanie pamiętając o ryglach początkowym i końcowym.

Krok 6

Teraz zszyjemy naszą kosmetyczkę. W tym celu łączymy części podszewkowe razem i części zewnętrzne razem. Zszywając pamiętaj o zostawienie otworu na wywrócenie w spodniej części podszewki. Rogi natnij pod katem 45 st, aby po wywróceniu pięknie się układały.

Krok 7

Wywróć kosmetyczkę na prawą stronę przez otwór pozostawiony w podszewce. Dobrze wypchaj rogi! Otwór zaszyj szwem ręcznym krytym.

 

Kosmetyczka gotowa!

Wykorzystanie wizerunku postaci i osób znanych w rękodziele

Zdaję sobie sprawę, że tym wpisem wsadzam kij w mrowisko, ale uważam, że warto o tym mówić i uświadamiać. W dzisiejszym artykule przeczytasz o tym, jak i kiedy można LEGALNIE wykorzystać wizerunek postaci z bajki, a także wizerunki osób znanych.

 

Wizerunki postaci z bajek

Wielu rękodzielników zakładając swoje biznesy ma wizję szycia pięknych ubranek dziecięcych z postacią z bajki, która aktualnie jest na topie. Ochoczo kupują po kilkanaście mb tkaniny czy dzianiny zadrukowanej daną postacią i szyją na sprzedaż. Ile osób wie, że bez odpowiedniej licencji jest to nielegalne? Okazuje się, że prawie nikt. Nawet hurtownicy nie zdają sobie sprawy z tego, że drukując takie materiały bez licencji dopuszczają się kradzieży.

Wszystko to o czym napisałam reguluje ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. „o prawie autorskim i prawach pokrewnych”. Dowiemy się z niej także, że naruszenie przepisów ustawy grozi karą grzywny i karą pozbawienia wolności do lat 2.

Jak zatem szyć z tych materiałów legalnie?

Trzeba postarać się o licencje. Aby taką otrzymać należy skontaktować się z osobą lub instytucją, która takie prawa posiada. I tak odpowiednio licencję dla postaci typu Myszka Minnie, Myszka Mickey, postaci z Krainy lodu, Star Wars itd. posiada Disney. Żeby móc szyć na sprzedaż z takich tkanin, należy się do nich zwrócić i oczywiście zapłacić. Ceny niestety odstraszają. A skąd to wiem? Bo chciałam wypuścić limitowaną wersję nerek z wizerunkiem Lorda Vadera. Napisałam do Disneya. Opisałam dokładnie jak nerka będzie wyglądała i że będzie to tylko 10 sztuk. Nie ma zmiłuj. Otrzymałam cenę. Nerki nie powstały, a ja śpię spokojnie.

Jest jeszcze jeden kruczek. Jeżeli dana postać jest zarejestrowana w Urzędzie Patentowym jako znak towarowy czy wzór przemysłowy – wówczas dodatkowo trzeba będzie uzyskać licencję na korzystanie z odpowiedniego prawa własności przemysłowej (np. Kubuś Puchatek).

Jak bronią się sprzedawcy materiałów? Wystarczy przejrzeć ich ofertę. Jeżeli sprzedawca jest w porządku i spełnia obowiązek informacyjny, który ciąży na przedsiębiorcach, poinformuje o tym, że dana tkanina jest na licencji. Co to oznacza dla osoby szyjącej? A no to, że sprzedawca jest w posiadaniu takiej licencji i informuje, że trzeba takową posiadać, jeżeli chcemy szyć na sprzedaż.  Ale uwaga! Kupując tkaninę na licencji, prawo do wykorzystywania wzoru nie przechodzi automatycznie na kupującego! Wtedy otrzymujemy informację, że bez pozwolenia autora wzoru, nie możemy szyć z niego na sprzedaż.

Wizerunek osoby znanej

Tutaj również nie jest kolorowo, bo okazuje się, że aby szyć na sprzedaż z tkanin, na których nadrukowano wizerunek postaci takich jak m.in. Marilyn Monroe, Albert Einstein,  Marlon Brando czy James Dean również trzeba posiadać pozwolenie. Jak je uzyskać skoro większość kultowych gwiazd, z których wizerunkiem chcemy tworzyć torby czy plecaki nie żyje? Prawem do wizerunku osób zmarłych dysponuje – zgodnie z przepisami – małżonek zmarłego, który może udzielić zgody na wykorzystanie jego wizerunku. Jeżeli zmarła osoba powszechnie znana nie miała żony lub męża, albo jeżeli oni także już nie żyją, zgody na uzycie wizerunku mogą udzielić kolejno: dzieci, rodzice, rodzeństwo oraz zstępni rodzeństwa. Prawem do wizerunku osoby zmarłej rozporządzać może również konkretna instytucja lub grupa ludzi. I tak jest w przypadku wizerunku np. Alberta Einsteina. Abu nabyć prawo do  wykorzystania wizerunku uczonego, należy zwrócić się do Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Ale to nie koniec drogi. Bo na Uniwersytecie zostaniecie pokierowani dalej. Komercyjnym wykorzystaniem wizerunku Einsteina zajmuje się agencja Green Light, która na swojej stronie posiada oficjalny wzór pisma, które należy wystosować.

Droga trudna i wyboista, ale całkowicie do przejścia. Widzimy przecież reklamy w tv z udziałem tych postaci. I nie – duże stacje filmowe nie mają w tym względzie łatwiej 😉 Musza przejść dokładnie taką samą drogę, jaką ma do przejścia przedsiębiorca w Polsce.

 

Podsumowanie

Aby sprzedawać produkty szyte z materiałów z wizerunkiem osób znanych czy też z postaciami z bajek trzeba posiadać odpowiednią licencję. W przeciwnym razie ryzykujemy otrzymaniem kary grzywny, a nawet pójściem do więzienia.

Szczęśliwa w Biznesie – kurs “Sekrety uwagi klienta” recenzja

Jak dobrze wiesz, Akademia powstała m.in. po to, aby pokazać Ci, że można prowadzić firmę w sposób profesjonalny, a przy okazji budżetowy. Nieodłącznym elementem biznesu jest sprzedaż. Wielu z nas pewnie zadaje sobie pytania:

  • Jak się wyróżnić?
  • Jak przyciągnąć klienta?
  • Jak go przy sobie zatrzymać?

Również ja nieustannie się nad tym zastanawiam. Rynek zmienia się tak dynamicznie i czasami nieprzewidywalnie, że ciężko za nim nadążyć. Ale są pewne kwestie, które nie zmieniają się od milionów lat. I o nich właśnie uczy Dagna Banaś.

Szczęśliwa w biznesie – lekarz uczy marketingu

Na grupę Dagny, tak jak i na inne biznesowe, wpadłam zupełnym przypadkiem przeglądając któregoś dnia Facebooka. Weszłam, porozglądałam się, przywitałam i obserwowałam. Byłam raczej średnio aktywnym członkiem. Bardzo podobają mi się posty cykliczne, szczególnie prośby do złotej rybki – odpowiedzi potrafią mocno zainspirować. Ale nie o tym chciałam Ci dzisiaj opowiedzieć.

Kurs Sekrety Uwagi Klienta – 6 filmów i totalny Mind Blow!

Też pierwotnie pochodzę z branży medycznej (jestem położną), też miałam na studiach anatomię, neurologię, neurobiologię itp. Ale wprowadzić te elementy do biznesu… Przyznam, że jako mama średnio lubię kursy z głosem. Zdecydowanie wolę czytać, bo mogę to robić nie budząc Zosi.

Do kursu o Sekretach Uwagi Klienta zasiadłam któregoś popołudnia, kiedy robiłam próbniki. Włączyłam pierwszy filmik, potem drugi… i spędziłam popołudnie z Dagną, rozpływając się nad genialnością rozwiązań, które podaje!

Jak wygląda kurs w środku?

Kurs składa się z 6 filmików omawiających w wyczerpujący sposób jak zdobyć i zatrzymać przy sobie klienta. Do każdego filmiku dodana jest krótka notatka podsumowująca, a na końcu checklista, która ułatwia w późniejszym czasie tworzenie grafik i postów w social media.

Jakie kurs spowodował zmiany?

A no dzieje się. Przede wszystkim zrobiłam kilka zdjęć zgodnie z zasadami, które w kursie przedstawia Dagna. Okazało się, że ma totalną rację. Zasięgi postów były niemal dwukrotnie większe niż wcześniej, a w ciągu 3 dni na FanPage’u przybyło 42 fanów.

Zdecydowałam się również na zmianę wizytówki. Czekam właśnie na przesyłkę. Na pewno będę się nimi chwalić, bo są tak proste i tak spójne z moją marką, że chyba nigdy wcześniej bym na to nie wpadła 😀

Podsumowując

Kurs jest krótki, treściwy – czyli taki jak lubię. Zawiera dużo przykładów popartych konkretnymi wynikami i praktycznie na tacy podaje gotowe rozwiązania.

Wszystkie produkty Dagny możecie zobaczyć klikając guzik na końcu wpisu 😉

Kosmetyczka kostka- tutorial

Dzisiaj na bloga wlatuje tutorial, jak uszyć kosmetyczkę kostkę. Nauka tej prostej konstrukcji pozwoli Ci w przyszłości stworzyć również torebkę. Zapraszam do lektury.

 

KONSTRUKCJA

 

Spróbuj wyobrazić sobie kosmetyczkę i części z których się składa. Mamy przód i tył (dokładnie takie same), część z suwakiem i dno.
Pomyśl jakie wymiary ma mieć Twoja kosmetyczka.
Ja wymyśliłam sobie kosmetyczkę gigant o wymiarach 30 cm x 20 cm.
Skoro powyższe wymiary to wymiary “na gotowo” będzie mi potrzebny 1cm zapasu na szwy. Zatem wymiary do krojenia to 32 cm x 22 cm (dodajemy po jednym centymetrze zapasu z każdej strony).
Teraz czas zmierzyć obwód. Na gotowo obwód naszej kosmetyczki to 30 + 20+30+20 = 100 cm (suma wszystkich boków).
Wiemy, że jedną część obwodu będzie stanowiła listwa z suwakiem, a drugą dno. Wymysliłam, że podzielę sobie obwód dokładnie na pół. Czyli listwa z suwakiem będzie miała 50 cm “na gotowo” i spód również będzie miał 50 cm “na gotowo”. Końce tych części będziemy łączyć, więc znowu trzeba dodać zapas na szew. Zatem skroimy 2x obłożenie suwaka o długości 52 cm (po 1 cm zapasu z każdej strony) oraz 1x dno o długości 52 cm.
Szerokość mojej kosmetyczki na gotowo to 15 cm.

Dzięki kalkulatorowi, który powstał we współpracy z Piotrem z Innego Wymiaru Szycia, możecie wpisując szerokosć kosmetyczki “na gotowo” oraz szerokość taśmy suwakowej (standardowo to 3 cm) otrzymać szerokość obłożenia zamka już z zapasami na szew.

Tutaj link do kalkulatora:

 

http://kalkulatorszycia.pl/oblozenie-zamka/

 

Mamy już wymiary. Teraz czas na krojenie.

 

KROJENIE

 

Z tkaniny zewnętrznej (w moim przypadku poliester wodoodporny) kroimy:
1 x przód

1 x tył

2x obłożenie taśmy suwakowej

1 x spód

 

Z tkaniny wewnętrznej – podszewki (w moim przypadku tkanina bawełniana pościelowa) kroimy:

1 x przód

1x tył

2x obłożenie taśmy suwakowej

1x spód

 

Dodatkowo docinamy odpowiedni długą taśmę suwakową (długość taka jak obłożeń – u mnie 52 cm) oraz dodajemy 1 lub dwa suwaki.

 

SZYJEMY CZĘŚĆ ZEWNĘTRZNĄ

Zanim przystąpiłam do krojenia, nahaftowałam sobie napis i obrazek. Puszczając wodzę fantazji możesz ozdobić swoją kosmetyczkę tak, jak tylko Ci się zamarzy.

 

Krok 1

Każdą z wykrojonych części podkleiłam flizeliną o garmaturze 35 (cienka). Nada to kosmetyczce odrobinę sztywności, ale jednocześnie będzie ona nadal plastyczna. Jako usztywnienie możesz również użyć wilgofilu czy cameli. Kosmetyczka będzie wtedy sztywniejsza.

 


Części podszewkowe zostały również podklejone. Dzieki temu podszewka piękniej się układa.

 

Krok 2

 

 

Przyszywamy przygotowane wczesniej obłożenia suwaka. Na taśmie suwakowej zwróconej prawą stroną do góry układamy materiał zewnętrzny w taki sposób, aby prawa strona suwaka dotykała prawej strony materiału. Szpilkujemy. I zszywamy.

 

 

 

 

 

 

Krok 3

Tę samą czynność powtarzamy dla drugiej strony

 

 

Krok 4

Obłożenia przyszyte. Teraz pięknie wystębnujemy koło zamka. Do tego celu używam mojej ulubionej stopki z prowadnikiem krawędziowym. Tę czynność powtarzamy dla obu stron.

 

 

 

 

 

Krok 5

 Teraz połączymy dno torebki i listwę z taśmą suwakową. W tym celu składamy kawałki materiału tak, aby stykały się prawymi stronami.
Brzegi przeszywamy w odległosci 1 cm.

 

 

 

Tak wygląda gotowa szerokość naszej kosmetyczki:

 

 

Krok 6

Stębnujemy w miejscu łączenia dna i listwy z suwakiem.

 

 

 

Krok 7

Na przedniej i tylnej ściance kosmetyczki, dokładnie w połowie długości każdego boku robimy nacinek. To samo robimy na listwie z suwakiem i na dnie

 

 

 

 

Krok 8

 

Będziemy teraz łączyć przednią ścianę kosmetyczki z listwą suwakową i dnem. W tym celu odnajdujemy nacinki i odpowiednio je łączymy. Całość szpilkujemy,

 

 

 

Krok 9

Przyszywamy przód kosmetyczki. Szczególną uwagę zwracamy na rogi. Gdy zbliżymy się do krawędzi wykonujemy tzw obrót na igle (igła zostaje w materiale, podnosimy stopkę, obracamy materiał, opuszczamy stopkę i szyjemy dalej).

PS. Jeżeli kosmetyczka z rogami to dla Ciebie zbyt duże wyzwanie, możesz je zaokrąglić – będzie szyło się łatwiej.

 

 

 

 

Krok 10

Przycinamy rogi pod kątem 45 stopni. Dzięki temu będą piękne po odwróceniu kosmetyczki na prawą stronę.

 

 

 

 

Krok 11

Stębnujemy wokół krawędzi. Dzięki temu kosmetyczka będzie lepiej trzymała kształt.

 

 

 

Krok 12

Powtarzajac kroki od 8 do 11 przyszywamy tył kosmetyczki i również stębnujemy wzdłuż krawędzi.

Zewnętrzna część kosmetyczki gotowa!

 

 

 

 

SZYJEMY PODSZEWKĘ

Krok 13

 

Zaczynamy odszywanie podszewki. Obia obłożenia suwaka zaginamy na 1 cm i zaprasowujemy.

 

 

Krok 14

 

Powtarzamy kroki od 5 do 10 (nie stębnujemy krawędzi)

 

Krok 15

Wkładamy podszewkę do środka kosmetyczki tak, aby obie części (zewnętrzna i wewnętrzna) stykały się lewymi stronami.

 

Krok 16

Szpilkujemy podszewkę do części zewnętrznej.

 

Krok 17

 

Za pomocą szwu ręcznego krytego łaczymy podszewkę z częścią zewnętrzną.

 

 

 

 

Kosmetyczka gotowa!

PS. Jeżeli podoba Ci się ten wpis, koniecznie podziel się nim na facebooku!

Napownica PRYM Love – jak używać?

Napownica PRYM Love – jak używać, jakie ma końcówki?

W życiu każdego kaletnika przychodzi taki czas, że trzeba sięgnąć po narzędzia dodatkowe, które wzbogacą i pozwolą wyróżnić i udoskonalić nasze dzieła. Jednym z takich narzędzi jest napownica. Jako pierwszy tego typu sprzęt wybrałam napownicę firmy Prym w wersji Love. Dlaczego? O tym przekonasz się czytając dalej.

 

Tanie rozwiązanie domowe

Napownica Prym Love jest przede wszystkim łatwo dostępna i to pozwala cieszyć się jej popularnością. Jej design jest przyjemny dla oka, a sama napownica przyjemnie leży w dłoni. Kupując napownicę otrzymujemy również końcówki do robienia dziurek oraz  końcówki do nabijania nap plastikowych i przyrząd, który te końcówki pozwala nam rozmontować. Wszystkie te końcówki opisałam poniżej.

Koszt napownicy to około 50 zł. Ma ona również swój tańszy odpowiednik: Prym Vario. Czym się różnią? Tylko i wyłacznie kolorem rączek i zawartością zestawu (Vario nie posiada końcówek so montowania nap plastikowych).

 

Chwyt marketingowy motorem sprzedaży

Bardzo długo szukałam oferty hurtowej firmy Prym i okazało się, że… nie mogę znaleźć. Kiedy szyje się dużo niestety ceny powalają.

Kolejną praktyką, która nie przypadła mi do gustu jest brak możliwości kupienia samych końcówek do napownicy, bez konieczności kupowania produktów dedykowanych. Większość dodatków typu napy, nity kupuję hurtowo i płacenie dodatkowo za produkty, które i tak będą leżeć jest dla mnie marnowaniem pieniędzy. Natomiast jest to świetne rozwiązanie dla osób, które szyją tylko dla siebie i nie potrzebują nap czy nitów nie wiadomo ile.

I ostatnia rzecz, która chyba przedsiębiorców boli najbardziej: brak lub bardzo mała kompatybilność końcówek z produktami innych firm. Tutaj niestety męczę się strasznie, gdyż posiadam np. końcówkę do nabijania nitów, ale nity mam kupione w hurcie. Niby rozmiarowo takie same jak nity Pryma, ale jednak nie nabijają się już tak dobrze i muszę mocno kombinować.

Końcówki do napownicy

Na zdjęciu widzicie końcówkę do nabijania nap plastikowych. Jest kompatybilna z napami firmowymi Pryma. Ale tutaj miła niespodzianka: nabijemy nią nie tylko zwykłe okrągłe napy, ale także te w kształcie serca czy gwiazdki.

Końcówki wyjątkowo można kupić osobno.

Koszt to ok 10 zł.

Kolejna końcówka potrzebna jest do robienia dziurek. W ofercie prym znajdziemy końcówkę do robienia dziurek o wielkości 3mm, 4 mm, 8 mm. Jest to końcówka dodawana do zestawu z napownicą Prym Love i Prym Vario.

Można kupić taki zestaw osobno (koszt ok 16 zł).

Te dwie szaro-czarne końcówki służą do nabijania nitów. Wokół swoich głów posiadają miękką czarną gumkę, która ma za zadanie chronić nit podczas nabijania.

Tę końcówkę nabędziemy już tylko w zestawie z dedykowanymi nitami firmy Prym.

Koszt zestawu: ok 26 zł

Chcesz nabijać metalowe zapięcia? Nie ma problemu. Firma Prym w swojej ofercie posiada również takie. Rozmiary do wyboru: 12mm, 15 mm.

Sytuacja jak powyżej: końcówki dostępne są tylko w zestawie.

Koszt zestawu to ok 26 zł.

Firma Prym posiada w swojej ofercie również końcówki do nabijania:

  • springów do jerseyu (8 mm, 10 mm)
  • oczek kaletniczych (4 mm, 5mm, 7mm, 8mm)

Ponadto można dokupić oczka kaletnicze o średnicy 11mm z dedykowaną praską pod młotek oraz produkty do ręcznego przyszywania.

Jak zakładać końcówki?

Nic bardziej prostego! Wystarczy postępować zgodnie z rysunkową instrukcją załączoną do każdego zestawu i nie sposób się pomylić.

Końcówki zakładamy w miejsca czerwonych otworów (zdjęcie poniżej) i możemy działać.

Z przykrością jednak zauważam, że końcówki czasami wchodzą zbyt luźno i podczas użytkowania wypadają.

Podsumowując

Napownica Prym Love to świetne rozwiązanie dla domowych krawcowych i osób, które są na początku swojej szyciowej drogi lub też używają napownicy sporadycznie.

Zdecydowanie na plus:

  • dostępność
  • mnogość końcówek
  • łatwo dostępne produkty dedykowane

Zdecydowanie na minus:

  • ograniczenie pola manewru – przez to, że napownica jest w formie szczypcowej, mamy ograniczone pole manewru – ciężko jest nabić napę czy nit sporo oddalony od brzegu materiału
  • średnia kompatybilność lub jej brak z produktami innych firm

Artur Jabłoński – Jak pisać, żeby czytali – recenzja fiszek

Artur Jabłoński – copywriter, marketingowiec, artysta.

O Arturze usłyszałam pierwszy raz robiąc jeden z kursów. Któryś z kursantów wspomniał, że robi darmowy webinar o ustawianiu reklamy na FB. Pomyślałam “a kliknę”. I tak chciałam się nauczyć porządnie ustawiać reklamy, bo moje dotychczasowe działania na tym polu nie przynosiły rezultatów albo przynosiły marne. Na webinar ostatecznie nie trafiłam (Zośka miała swoje plany), ale zdążyłam poszperać w sieci. Rezultaty tego, na co się natknęłam, możesz podziwiać poniżej.

 

Moja ulubiona zakładka blogowa

Jest taka zakładka (a przynajmniej być powinna) na każdej stronie, którą klikam zawsze i czytam od deski do deski. To zakładka “O mnie”. Gdy trafiłam na stronę Artura (www.arturjablonski.com) tam właśnie skierowałam swoje pierwsze kroki. Od razu widać było, że wie na czym pisanie polega. Opis czytało się bardzo przyjemnie, zawierał dokładnie takie informacje, które mnie interesowały. Bez zbędnego lania wody.
Dowiedziałam się z niego, że Artur to profesjonalista, który ma za sobą współpracę z wieloma znanymi firmami. Ba! Szkoli i pisze publikacje.

Nie pozostało mi nic innego jak googlować dalej.

Tak trafiłam na książkę

Kontynując swoje poszukiwania trafiłam na książkę, którą Artur wydał 13 listopada 2017 roku. Jak się nazywa? Bardzo prosto i trafnie: Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Czy my rękodzielnicy marzymy o czymś więcej?

Najbardziej ucieszył mnie fakt, że książka jest dostępna również w wersji elektronicznej – nie to, żebym nie kochała zapachu książek, ale najczęściej czytam kiedy mała śpi, a niestety budzi ją szelest kartek.

 

Fiszki.pl – mięsko na 38 kartach

Googlując dalej trafiłam na portal www.fiszki.pl . Jak strzała pomknęłam do kategorii Kompetencje XXI wieku i tam znalazłam skondensowaną na 38 kartach wiedzę z książki Artura. Brzmi świetnie? Wygląda jeszcze lepiej.

Zamówiłam (wraz z kilkoma innymi, których recenzje również tutaj przeczytacie). Do domu przyszło zgrabne pudełeczko wypełnione po brzegi styropianowymi cyferkami. Rozpakowałam i moim oczom ukazały się zgrabne pudełeczka, nie większe niż mój telefon. Rozmiar idealny, torebkowy. Mało tego, jeżeli zapomnisz fiszek z domu nic się nie stanie. Kupując je dostajesz również wersję elektroniczną. Co to oznacza? A no tyle, że możesz się kształcić wszędzie! Nudna podróż tramwajem czy autobusem? Czekanie w kolejce po bułki? Ta dam! Wyciągasz i czytasz!

Jak pisałam wyżej, zestaw zawiera 38 kart zadrukowanych z obu stron. Karty zawierają nie tylko same informacje, ale również ćwiczenia i nazwy przydatnych aplikacji. Opisują między innymi jak ludzie czytają, na jakie elementy ludzkie oko zwraca największą uwagę itd. Jest również garść porad dotyczących formatowania tekstu : tytuły, długość akapitu, czy kolor czcionki.

Do fiszek wracam bardzo często. Szczególnie teraz, kiedy poważniej traktuję pisanie i to, aby Wam się dobrze czytało.

 

Gdzie kupić fiszki?

Poniżej zamieszczam link do fiszek. Cena jest bardzo przystępna, więc jeżeli chcesz pigułkę wiedzy o pisaniu to klikaj i kupuj 😉

http://bit.ly/2DaJyVB