Slide toggle

Witaj w Wirtualnej Akademii Szycia

Kategoria: Pitu pitu

Bufory czasowe – dostosowanie ilości pracy do swojego rytmu

Kiedy piszę ten tekst, mam około 1,5 tygodniowe opóźnienie w szyciu i około 3 tygodniowe jeżeli chodzi o materiały na Akademię.

Czy się tym przejmuje? Tak, przeplanowuję, dostosowuję ilość pracy do swojego tempa, planuję coraz więcej przerw.

Dlaczego? Bo zmienia się pora roku, biologia mojego organizmu, sytuacja życiowa. Bo zmieniam się ja.

Dostosowuję swój biznes i firmę do siebie.

Jak? Zapraszam do lektury 🙂

Aktualnie używam kilku planerów. Swojego, jako głównego i spinającego wszystkie i dwóch osobnych – planer szycia hurtowego oraz planer szycia na Lolę.

Kiedy planuję, uznaję opcję optymistyczną, czyli “jestem zdrowa i mogę pracować 8h dziennie”. Jednak życie tak nie wygląda.

Ostatnie miesiące ostro skopały mi tyłek, a zaawansowana już ciąża też zmusza do zmiany planów.

System planowania, który Ci tutaj opiszę to mój ulubiony system.

1. Na szycie detaliczne zostawiam tygodniowy bufor

Kiedy rozplanowuję szycie detaliczne (i nie ważne czy jest to szycie nerki, plecaka, czy torby na zamówienie) ZAWSZE zostawiam sobie zapas czasu. Na początku były to dwa dni, ale szybko zrozumiałam, że to za mało przy ilości obowiązków, które wykonuję. Dlatego teraz dokładam aż tydzień.

Pewnie sobie myślisz: tydzień na workoplecak? no bez jaj!

Tak kochana, ale w tym samym tygodniu napiszę stronę internetową, przygotuję newsletter, dogram materiały do kursu i odszyje 500 worków dla odbiorcy hurtowego. Mało tego, będę miała czas na zrobienie kursu czy przeczytanie książki, a także na odpoczynek z rodziną.

Jak to zrobię? Śledź akademię, bo wkrótce zaproszę Cię do darmowego MiniKursu produktywności.

2. Na szycie hurtowe zostawiam 2-4 tygodni

Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana, bo bufor jest zależny nie tylko od rodzaju skomplikowania zlecenia, ale również od terminarza zleceniodawcy. Jedna zasada nie podlega dyskusji: BUFOR DAJĘ ZAWSZE.

Nie ważne czy szyje ja, czy krawcowe i szwalnie, z którymi współpracuję. ZAWSZE mówię  tym, że mogę mieć poślizg. Wystarczy opóźnienie w dostawie materiałów, opóźnienie drukarni i wszystko się przesuwa.

Planując zlecenia hurtowe rozpisuję je na bardzo szczegółowe zadania – o tym opowiem Ci na darmowym webinarze w lipcu 😉

3. Choćbym miała mega słaby dzień, zawsze robię przynajmniej jedną rzecz, która pozwala mi zrobić krok do przodu.

Nigdy, naprawdę NIGDY nie jest tak, że mam dzień totalnie wolny. Na obecnym etapie rozwoju mojej firmy, nie mogę sobie pozwolić na całkowite wyłączenie i odcięcie się od pracy, gdyż jeszcze nie znalazłam osoby, która sprawnie by mnie zastąpiła. I nie dlatego, że nie szukam. A dlatego, że w każdym z tych 3 biznesów, które prowadzę, trzeba myśleć inaczej, a nie jestem jeszcze na takim etapie, żeby móc zatrudnić 3 odrębne osoby.

Dlatego mając nawet najgorszy dzień, staram się robić kroczek do przodu. Czasami jest to napisanie postu. Czasami obrobienie zdjęć, zrobienie grafik, zaplanowanie, przygotowanie do webinaru. Cokolwiek, co popchnie moją prace do przodu.

Oprócz planerów, a właściwie jednego planera i dwóch zeszytów, wspomagam się też aplikacją trello i listami zadań , które wkrótce będą miały swoją premierę na Akademii, a które znajdą się w mysteryboxie, który otrzymaja kursanci nowego kursu na Akademii. Ale o tym jeszcze za wcześnie 😉

 

A Ty? Zostawiasz bufory czasowe planując swoją pracę?

Wszystkie Kursy Łapy

W jednej z wiadomości, które od Was dostaje, otrzymałam zapytanie o listę kursów, które robiłam. Pomyślałam sobie – czemu nie. Może przy okazji odświeżę sobie wiadomości z tych, które robiłam na samym początku.

Joanna Glogaza – Jak założyć własną markę odzieżową?

To pierwszy kurs, który robiłam. Brałam udział w pierwszej edycji i byłam nastawiona bardzo pozytywnie. Kurs jest bardzo obszerny, ale niestety skierowany głównie do projektantów. Pomaga zweryfikować pomysł, omawia postawy planowania kolekcji, komunikację w social mediach, budowanie listy mailingowej – jednym słowem takie vademecum na start.

Uczestnicy wymieniają się doświadczeniami, kontaktami itd. Jedyne co mnie zraziło to totalne lekceważenie procesów produkcji przez prowadzącą – np. świadome pomijanie procesu dekatyzacji, co jak wiecie ma spore znaczenie szczególnie przy produkcji odzieży.

Kurs znajdziecie tutaj: Jak założyć własną markę odzieżową? 

Ola Gościniak – Jestem Interaktywna

Na Ole trafiłam zupełnie przypadkiem, nie pamiętam już nawet jak. Nie wiedziałam wtedy absolutnie nic o pisaniu stron internetowych, hostingach i wszystkich tych informatycznych terminach. Nic, zero totalne.
Śmiało mogę powiedzieć, że przeprowadziła mnie za rękę przez większość wordpressowych zawiłości. W dalszym ciągu nie jestem informatykiem, ale sprawnie obsługuję swoje strony i potrafię je napisać od podstaw.

Na chwilę obecna nad stronami czuwa Sylwia Stain z 13 design.

Poniżej lista kursów, które kupiłam u Oli:

Kamil Bełz

To jeden z tych gości, którzy irytują niesamowicie jeżeli masz zamknięty umysł. Jeżeli nie umiesz wyjść ze strefy komfortu, postawić przed sobą wyzwania zmiany myślenia – nie kupuj jego szkoleń.

Generalnie nie lubię social mediów Kamila, jego reklam, nawet chyba sposobu bycia. Ale szkolenia robi dobre. Dające do myślenia. Zarówno te biznesowe jak i te prowadzące do rozwoju osobistego.

Lista Kursów, które przerobiłam:
– Fundamenty sukcesu
– Psychologia pieniądza
– Social Media GO!
– Szczęście mimo wszystko
– Skuteczne osiąganie celu
– Sztuka zarządzania czasem
– Wiara czyli pewność siebie
– Jak poradzić sobie z hejtem
– Środowisko sukcesu
– Zarabiaj na pasji
– Związek idealny

Akademy.pl

Czasami robię również kursy, które autorzy umieszczają na ogólnych platformach kursowych.

Na Akademy.pl zrobiłam kurs Mirosława Skwarka – FB Marketing – najsilniejsze strategie.

Mega obszerny kurs zawierający 42 filmy wideo. Mega skondensowana dawka wiedzy.

strefakursow.pl

Kolejna platforma, z której korzystałam. Tym razem w zakresie szkoleń z obsługi programów do tworzenia grafiki i obróbki zdjęć.

Kursy, które zrobiłam:
– Kurs Fotografii Produktowej
– Kurs Photoshop dla Fotografa
– Kurs Lightroom – rewolucja w fotografii

udemy.com

Na tę platformę trafiłam chyba z reklamy z facebooka. Pamiętam, że byłam już tak zmęczona odpowiadaniem na te same pytania (a wszystkie odpowiedzi na stronie!), że pomyślałam o bocie!

oczywiście na jednym szkoleniu się nie skończyło 😉

Kursy, które kupiłam:
– Facebook Bot Expert
– Sprzedaż w social mediach
– Neurolingwistyczne programowanie
– Asertywność: jak radzić sobie z krytyką

Dagna Banaś – Szczęśliwa w biznesie

Uwielbiałam energię Dagny i to w jaki sposób prowadziła swoje webinary i kursy. Kiedy dostałam newsletter, że jeden z biznesowych etapów w jej życiu dobiegł końca, byłam zaskoczona i zasmucona.

Dzięki Dagnie pokochałam neuromarketing i przepadłam. U Dagny zrobiłam kursy: Sekrety uwagi klienta, Sprytny kobiecy marketing oraz mam dostęp do dwóch webinarów Jak wybrać zdjęcie do reklamy i Jak zdobywać klientów.

Zawsze rzeczowe, zawsze konkretne i bez wodolejstwa. Bardzo żałuję, że zakończyła działalność.

Dominika Dzikowska – Kobieca fotoszkoła

Dzikowska sprawiła, że zaczęłam lubić tę część biznesu. Zdjęcia sprawiały mi wiele kłopotu. Pierwszy kurs jaki zrobiłam u Dominiki to Kurs Fotografii Online, w którym Dominika pokazała, jak robić piękne zdjęcia telefonem. Wtedy sprzedałam lustrzankę i zaczęłam robić zdjęcia telefonem. Szukałam własnego stylu, pracowałam nad kompozycją, nauczyłam się szukać światła.

Kolejny kurs zrobiłam już typowo na aparaty – Techniczne podstawy fotografii. Wtedy idąc za radą dziewczyn z grupy Kobiecej Fotoszkoły kupiłam bezlusterkowca Olympusa. I to był strzał w dziesiątkę.

Joanna Ceplin

Zrobiłam u Joanny jeden kurs – Turbolista mailingowa. Robiłam go zaraz na początku swojej działalności. Pamiętam, że mi się nie podobał, bo były tam sztywne reguły, które nie koniecznie były zgodne z tym co wyznaję. W końcu swoją listę stworzyłam na swój własny sposób – mega autentyczny i bez ukrytych zamiarów.

Marta Krasnodębska

U Marty robiłam jeden kurs dotyczący reklamy, na który składało się kilka mniejszych kursów: Strony lądowania, blog i strona DIVI, Strategia cen, Elementy i styl marki, Układ strony lądowania, Jak rozhulać reklamę na FB w 7 dni, Success Funnels.

Marta ma niesamowitą energię, ale nie przepadam za jej webinarami i materiałami. Może dlatego, że bardzo lubię skondensowaną dawkę wiedzy, bez opowieści, konkrety. Marta ma ogromną wiedzę, ale nie przemawia do mnie sposób w jaki ją przekazuje. A szkoda, bo jest dobra 😉

Artur Jabłoński

Artura obserwowałam jakiś czas zanim zdecydowałam się na zakup jego kursu Skuteczna Reklama na Facebooku. Kurs bardo merytoryczny, informacje zwięzłe, konkretne i podane w bardzo przystępny sposób.

Nie miałam pojęcia o ustawianiu reklam, ale po kursie u Artura byłam w stanie sama ustawić swoje reklamy. Polecam.

Alicja Rudnicka – Szpilki po godzinach

U Alicji robiłam 6-miesięczny kurs biznesowy. Kurs zawiera podstawy biznesowe takie jak weryfikacja pomysłu, marketing społeczny, social media itp. Na samym początku drogi byłabym nim zachwycona bo daje solidne podstawy biznesu. Jednak robiłam go już prowadząc firmę i mając spore pojęcie o biznesie i w zasadzie pomógł mi tylko ugruntować wiedzę.

Więcej kursów nie pamiętam, ale przeliczając powyższą ilość… Zrobiłam 34 kursy w 2 lata! Szalona liczba i zabójcza ilość pracy!
Ale potrzebowałam ich, żeby nie tylko się nauczyć, ale zrozumieć czego i jakich kursów mogę potrzebować w przyszłości.

Czym wysyłać swoje paczki?

Kiedy zaczynamy działać w sieci, sprzedajemy swoje produkty, tworzymy markę, szukamy jak najtańszej możliwości wysyłki swoich paczek do klientów.

W tym artykule przedstawię Ci i porównam możliwości.

Na sam początek – pośrednik.

Kiedy zaczynałam prowadzić firmę w 2017 roku, szukałam firm kurierskich, które wg rankingów były ulubionymi klientów.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się o ilościach minimalnych, opłacie paliwowej itp opłatach.

Oczywiście nie była to żadna nowość, po prostu byłam zielona.

Dzięki wujkowi wyszukiwarce szybko wpadłam na tzw pośredników. To firmy, które świadczą usługi zamawiania przewozu paczek bez żadnej umowy czy deklarowania ilości wysyłanych miesięcznie paczek.

Idealne rozwiązanie na początek.

Którego pośrednika wybrać?

Odpowiedź nie będzie jednoznaczna. Wszystko zależy między innymi od tego, z ilu firm kurierskich chcesz korzystać oraz jakie integracje są Ci potrzebne (np kompatybilnosć z woocommerce).

Ja od prawie dwóch lat jestem wierna Furgonetce. Lubię ich panel bo jest przejrzysty i intuicyjny, a na dodatek mogę system furgonetki zintegrować z własną stroną internetową. Mało tego mam również aplikację na telefon, w której mogę podejrzeć gdzie aktualnie znajdują się paczki, które nadałam. Płatność za paczki mogę uiścić przelewem lub doładować konto (mega wygodna opcja, kiedy paczki ma nadawać ktoś inny niż ja).

Ostatnio również napisałam do supportu. Paczek wysyłam sporo i zapytałam czy w związku z tym mogę negocjować ceny. Oczywiście nie było problemu i dzięki temu mogę zaproponować niższe ceny przesyłek dla swoich klientów.

Przez jakiś czas korzystałam również z Sendit. Panel bardzo podobny do tego z furgonetki. Długo nie wiedziałam dlaczego nie bardzo chce z niego korzystać (takie uczucie, że nie bo nie). Teraz wiem, że chodziło o… kolor. Jakby głupio to nie brzmiało, po prostu czułam dyskomfort. A skoro ceny porównywalne to zmieniłam sendit na furgonetkę.

Całkiem inaczej sprawa ma się przy wysyłaniu paczek za granicę. Tutaj nie wysyłam przez furgonetkę, bo zwyczajnie ceny są zbyt wysokie.

Jakiś czas temu odkryłam portal : taniejniebedzie.pl i w 90% przez niego wysyłam paczki zagraniczne.

Są jednak destynacje (jak np. USA, Australia) gdzie nie tylko koszt paczki ma znaczenie, ale również jej bezpieczeństwo. Tutaj korzystam z latajacepaczki.pl
Nie są to tanie wysyłki, ale docierają w ciągu kilku dni.

A Ty jak wysyłasz swoje paczki?

Galeria Chwały – Edycja II

Kurs Konstrukcji i Szycia Toreb online to ogromnie obszerny moduł teoretyczny, 19 konstrukcji w module praktycznym i wiedza biznesowa w module biznesowym.

To setki godzin, które dziewczyny spędziły przy maszynach, przy telefonach/komputerach konsultując swoje wątpliwości w grupie wsparcia.

To ogrom pracy, który trzeba nagrodzić oklaskami!

Zapraszam Was do obejrzenia fenomenalnych prac kursantek II edycji Kursu Konstrukcji i Szycia Toreb online!

Basia Drost – BD Drost Bag

Agnieszka Borzym – Made by BB

Karolina Gan – Natalie – Handmade

Maria Garda – Garda Bag 4U

Ela Turek – Te projekty – torebki tworzone z pasją

Monika Trzebińska – Pracownia Monite

Agnieszka Gawin

Kasia Pelc – KaTaszka – Twoja nowa ulubiona torebka

Monika Kadłubowska – ZOYA Bags

Masz ochotę na przygodę z konstrukcją i szyciem toreb?
Kliknij i zobacz, co zawierają poszczególne warianty:

Inwentaryzacja w zakładzie krawieckim

Mamy 6:00 29.12.2018 kiedy tworzę ten wpis.
Dzień wcześniej do 23:00 podpowiadałam koleżankom, jak zrobić inwentaryzację, jak liczyć, co liczyć itd. Faktem jest, że wszyscy wiedzą, że trzeba inwentaryzację zrobić, ale nie do końca można znaleźć informacje jak i po co.
W tym artykule podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami.

Po co robić inwentaryzację?

Odpowiedzi są dwie : dla siebie i dla urzędu. Zobowiązuje nas bowiem do tego ustawa. Ale pocieszam od razu – bardziej przekichane mają zakłady będące na pełnej księgowości (zobacz, już jest jakiś plus :)).

Remanent robimy po to, aby wykazać ewentualne rozbieżności pomiędzy stanem faktycznym (tym co masz w pracowni), a stanem fakturowym (tym co w papierach). Jest on też niezbędny do prawidłowego zamknięcia roku obrotowego i daje Ci jasną informację o tym, w jakiej kondycji jest Twoja firma.

Spis przedmiotów

Od tego zaczynamy inwentaryzację i to jest najważniejsze. Stan ilościowy musimy podać na dzień 31.12. Wyceny dokonujemy w ciągu 14 dni od podania tego staniu, ale o tym za chwilkę.

Materiały

Chyba największa nasza bolączka, bo jak to wszystko liczyć?

Kiedy pierwszy raz robiłam inwentaryzację liczyłam wszystko co do centymetra. Nie znałam wtedy pojęć “ścinki użytkowe” i “ścinki nieużytkowe”. Zamknęłam sklep na 2 tygodnie i w efekcie byłam stratna.

Mierzymy każdy kawałek materiału, który ma pełne pół metra na szerokość belki i więcej. Jeżeli coś ma mniej to jest to ścinek użytkowy (lub nie, w zależności od tego, co szyjesz).

Przykład: Kupiłam 5 mb ekoskóry czerwonej. Wycięłam na brzegu koło o średnicy 23 cm. Do spisu wpiszę, że mam na stanie 4,5 mb ekoskóry czerwonej. A pozostałe 27 cm z resztkami po kole to ścinek użytkowy.

Teraz rozumiesz?

Mało tego nie musisz tworzyć pozycji : ekoskóra czerwona, ekoskóra, czarna, ekoskóra zielona itd (ja tak właśnie zrobiłam rok temu :D). Jeżeli te ekoskóry są z jednej półki cenowej (czyli każda jest w cenie np. 30 zł/mb) to wpisujesz zbiorczą pozycję : Ekoskóry gładkie i sumujesz liczbę metrów wszystkich.

Co powinien zawierać taki zapis?

Nazwę przedmiotu (ekoskóra gładka), ilość (4,5), jednostka (mb), cena jednostkowa(30 zł),  Razem – ilość * cena

Ważną informacją jest to, że ilość ścinków użytkowych liczymy i podajemy w kilogramach. Warto zatem sprawdzić sobie ile waż np. 1 mb ekoskóry gładkiej i potem korzystając z matematycznych proporcji policzyć cenę kilograma.

Przykład:

1 mb ekoskóry gładkiej waży 250 g

z tej proporcji wiemy, że na 1 kg przypada 4mb ekoskóry

cena 1 mb ekoskóry to 42 zł.

cena 1 kg ekoskóry to 4*42 = 168 zł

Przyszedł czas na ścinki nieużytkowe. To takie ścinki,które nie pozwolą nam na wykrojenie ani jednego elementu z asortymentu, który szyjemy. Je również podaje się w kilogramach.

Wszystko rozwijalne

Mam tutaj na myśli taśmy suwakowe, nośne, nici itp.

Wyobrażasz sobie mieć 19 kolorów taśmy nośnej w rolkach po 50 mb i z każdej coś jest odcięte? A potem to wszystko rozwijać, mierzyć i zwijać?

Ja też nie. Tutaj z pomocą przychodzi nam waga. Warto odciąć np. 10 mb taśmy i ją zważyć. Potem kładziemy wszystkie rolki i wiemy ile metrów mamy na stanie.

Przykład:
10 mb taśmy nośnej waży 125 g

Wszystkie nasze rolki ważą razem 5 kg – 5000 g

Na podstawie proporcji wiemy, że mamy na stanie 400 mb taśmy.

Cena za 1 mb taśmy to średnio 1 zł. Czyli wartość naszych taśm to 400 zł.

W analogiczny sposób liczymy taśmy suwakowe.

Co do nici sprawa może mieć się podobnie, ale napoczętej szpulki nici nie musimy wykazywać. Jeżeli jednak chcesz to uczynić, zobacz ile waży cała szpulka.

Przykład:

Duża szpulka nici waży 100g. W nawoju mamy 1000 m .

Wszystkie moje nici ważą razem 15 kg (co w moim przypadku jest bardzo prawdopodobne :D)

Zatem korzystając z proporcji wiemy, że mamy na stanie 15000 metrów nici.

Cena za szpulę 1000 m to 3 zł.

I znowu korzystamy z proporcji. Robiąc obliczenia dowiemy się, że nasze nici są warte 45 zł.

Okucia itp

Jeżeli chodzi o nity, napy, guziki, ćwieki, pukle itp asortyment, który potocznie nazywam drobnicą to wszystko również jest ważone. Sprawdzamy ile waży 10 sztuk nitów i potem na podstawie proporcji wyliczamy ile faktycznie ich jest.

Karabińczyki, okucia, zapięcia, chwosty, ramki itp. liczymy już ręcznie.

Produkty fizyczne, z komisu, w trakcie szycia

Jeżeli na stanie masz produkty, które Ci nie zeszły, a dodatkowo jesteś w trakcie szycia czegoś, a jeszcze wysyłasz swoje produkty do sklepu na zasadzie komisu – to wszystko również musisz wykazać.

A żeby sprawa nie była za łatwa to cena takiego produktu to cena materiałów, które zostały użyte do jego wytworzenia. Nie liczysz swojej stawki godzinowej, swojej marży, podatków itd. To ma być cena “gołych” materiałów.

Porównanie z fakturami

Na samym końcu robi się porównanie z fakturami zakupowymi. Dzięki temu wiesz czy masz jakieś braki na magazynie lub czy są gdzieś jakieś nadwyżki.

Jak już przebrniesz przez ten punkt wystarczy podpisać i cieszyć się wolnością! 😀

Spisu możesz dokonać w zwykłym arkuszu Excela. Powinien on zawierać datę sporządzenia spisu, wszystkie pozycje zgodnie z opisem, jaki podałam powyżej, łączną wartość inwentaryzacji , a na samym końcu podpisy osób sporządzających inwentaryzację oraz pieczątkę firmy.

 

Mam nadzieję, że tym wpisem trochę rozjaśniłam Ci kwestię spisu. Nie taki diabeł straszny jak go malują.

Lista 5 rzeczy, które robię w grudniu

Grudzień jest miesiącem podsumowań, postanowień i generalnie czujemy, że pewne rzeczy należy uporządkować. Nie inaczej jest w moim przypadku. W tym wpisie opowiem Ci o tym, co robię w grudniu w swoim biznesie, aby wejść w Nowy Rok ze spokojną głową.

1. Pierdyliard newsletterów – czyli sprzątanie na poczcie

Aktualnie mam 6 skrzynek mailowych, z czego dwie są biznesowe. Dziennie na te dwie (plus wiadomości na FB) spływa ponad 400 wiadomości, na które odpisuje. Do tego dołóż newslettery i mamy katastrofę. Zawsze w grudniu siadam i robię porządek w listach newsletterowych. Zostawiam i wpisuję do planera (O takiego) tylko te, które mają dla mnie wartość. Newslettery czytam raz w tygodniu – to dla mnie taka gazeta. Nie poranna, ale tygodnik. Bardzo nie lubię newsletterów, które przysyłane są kilka razy dziennie i jedyna treść jaka z nich bije to KUP KUP KUP! Dlatego z takich od razu się wypisuję.

Lubię za to takie, które informują mnie o webinarach, nowych kursach, nowych artykułach na blogach, które śledzę.

2. Wiadomości na poczcie i Fanpage’ach

Pod koniec roku robię również przegląd wiadomości w skrzynkach i na Fanpage’ach. Usuwam te, które uważam za załatwione, przedawnione, a resztę grupuję w foldery. Dzięki temu mam czyste skrzynki i poczucie, że wszystko jest jak należy.

Nie robię tego na bieżąco, gdyż niektóre projekty opracowujemy nawet 9-10 miesięcy. Dopiero jak są zakończone lądują w odpowiednim folderze. Kontakty, które nawiązałam przy ich realizacji wpisuję do plannera i sprawę zamykam.

Na Fanpage’ach wiadomości oznaczam jako gotowe i automatycznie przenoszę do innego folderu.

Metody czystej poczty nauczyłam się od Jasona Hunta, ale o tym będzie w innym wpisie.

3. Zdjęcia na komputerze i w telefonie

Kolejne miejsce,gdzie panuje absolutny chaos to zdjęcia. Jakby ktoś ukradł mój telefon to załamałby się ilością zdjęć, a przede wszystkim rodzajami zdjęć. Otóż są w nim tylko ich 3 rodzaje : dziecko, koty, torebki. W ilości 3 tys. Do tego zrzuty ekranu, zapisane zdjęcia i jest katastrofa. Zatem przeglądam zdjęcia i przenoszę do folderu : do wywołania lub usuwam. Mój telefon to lubi!

Na komputerze za to mam tylko i wyłącznie zdjęcia produktowe. Usuwam te, które są nie obrobione. Resztę segreguję w odpowiednie foldery i zmieniam nazwy (SEO, SEO i jeszcze raz SEO!).

4. Treści na prywatnym profilu na Facebooku

Jakiś czas temu byłam zmuszona się pogodzić z faktem, że mój prywatny profil na FB stał się publiczny. Dlatego raz w roku robię wielkie sprzątanie – przeglądam posty, zdjęcia i oznaczenia i usuwam te, które mi nie pasują.

5. Posty i przynależność do grup na FB

W rekordowym czasie byłam członkiem 900! grup! Szaleństwo! Możesz sobie wyobrazić, jak wyglądał mój wall. Jeden wielki śmietnik. Od jakiegoś czasu korzystam aktywnie z opcji nie wyświetlania treści na bieżąco dodawanych do grup, a zaglądam wtedy, kiedy chcę się czymś podzielić lub czegoś szukam. Nie mniej jednak zawsze pod koniec roku robię przegląd grup, do których należę i z niektórych się usuwam. Tak samo sprawa wygląda ze stronami, które lubię.

Wszystkie wartościowe treści wpisuję w formie list do plannera.

A Ty jakie porządki biznesowe robisz w grudniu?