Slide toggle

Witaj w Wirtualnej Akademii Szycia

Kategoria: Recenzje

Szczęśliwa w Biznesie – kurs “Sekrety uwagi klienta” recenzja

Jak dobrze wiesz, Akademia powstała m.in. po to, aby pokazać Ci, że można prowadzić firmę w sposób profesjonalny, a przy okazji budżetowy. Nieodłącznym elementem biznesu jest sprzedaż. Wielu z nas pewnie zadaje sobie pytania:

  • Jak się wyróżnić?
  • Jak przyciągnąć klienta?
  • Jak go przy sobie zatrzymać?

Również ja nieustannie się nad tym zastanawiam. Rynek zmienia się tak dynamicznie i czasami nieprzewidywalnie, że ciężko za nim nadążyć. Ale są pewne kwestie, które nie zmieniają się od milionów lat. I o nich właśnie uczy Dagna Banaś.

Szczęśliwa w biznesie – lekarz uczy marketingu

Na grupę Dagny, tak jak i na inne biznesowe, wpadłam zupełnym przypadkiem przeglądając któregoś dnia Facebooka. Weszłam, porozglądałam się, przywitałam i obserwowałam. Byłam raczej średnio aktywnym członkiem. Bardzo podobają mi się posty cykliczne, szczególnie prośby do złotej rybki – odpowiedzi potrafią mocno zainspirować. Ale nie o tym chciałam Ci dzisiaj opowiedzieć.

Kurs Sekrety Uwagi Klienta – 6 filmów i totalny Mind Blow!

Też pierwotnie pochodzę z branży medycznej (jestem położną), też miałam na studiach anatomię, neurologię, neurobiologię itp. Ale wprowadzić te elementy do biznesu… Przyznam, że jako mama średnio lubię kursy z głosem. Zdecydowanie wolę czytać, bo mogę to robić nie budząc Zosi.

Do kursu o Sekretach Uwagi Klienta zasiadłam któregoś popołudnia, kiedy robiłam próbniki. Włączyłam pierwszy filmik, potem drugi… i spędziłam popołudnie z Dagną, rozpływając się nad genialnością rozwiązań, które podaje!

Jak wygląda kurs w środku?

Kurs składa się z 6 filmików omawiających w wyczerpujący sposób jak zdobyć i zatrzymać przy sobie klienta. Do każdego filmiku dodana jest krótka notatka podsumowująca, a na końcu checklista, która ułatwia w późniejszym czasie tworzenie grafik i postów w social media.

Jakie kurs spowodował zmiany?

A no dzieje się. Przede wszystkim zrobiłam kilka zdjęć zgodnie z zasadami, które w kursie przedstawia Dagna. Okazało się, że ma totalną rację. Zasięgi postów były niemal dwukrotnie większe niż wcześniej, a w ciągu 3 dni na FanPage’u przybyło 42 fanów.

Zdecydowałam się również na zmianę wizytówki. Czekam właśnie na przesyłkę. Na pewno będę się nimi chwalić, bo są tak proste i tak spójne z moją marką, że chyba nigdy wcześniej bym na to nie wpadła 😀

Podsumowując

Kurs jest krótki, treściwy – czyli taki jak lubię. Zawiera dużo przykładów popartych konkretnymi wynikami i praktycznie na tacy podaje gotowe rozwiązania.

Wszystkie produkty Dagny możecie zobaczyć klikając guzik na końcu wpisu 😉

Napownica PRYM Love – jak używać?

Napownica PRYM Love – jak używać, jakie ma końcówki?

W życiu każdego kaletnika przychodzi taki czas, że trzeba sięgnąć po narzędzia dodatkowe, które wzbogacą i pozwolą wyróżnić i udoskonalić nasze dzieła. Jednym z takich narzędzi jest napownica. Jako pierwszy tego typu sprzęt wybrałam napownicę firmy Prym w wersji Love. Dlaczego? O tym przekonasz się czytając dalej.

 

Tanie rozwiązanie domowe

Napownica Prym Love jest przede wszystkim łatwo dostępna i to pozwala cieszyć się jej popularnością. Jej design jest przyjemny dla oka, a sama napownica przyjemnie leży w dłoni. Kupując napownicę otrzymujemy również końcówki do robienia dziurek oraz  końcówki do nabijania nap plastikowych i przyrząd, który te końcówki pozwala nam rozmontować. Wszystkie te końcówki opisałam poniżej.

Koszt napownicy to około 50 zł. Ma ona również swój tańszy odpowiednik: Prym Vario. Czym się różnią? Tylko i wyłacznie kolorem rączek i zawartością zestawu (Vario nie posiada końcówek so montowania nap plastikowych).

 

Chwyt marketingowy motorem sprzedaży

Bardzo długo szukałam oferty hurtowej firmy Prym i okazało się, że… nie mogę znaleźć. Kiedy szyje się dużo niestety ceny powalają.

Kolejną praktyką, która nie przypadła mi do gustu jest brak możliwości kupienia samych końcówek do napownicy, bez konieczności kupowania produktów dedykowanych. Większość dodatków typu napy, nity kupuję hurtowo i płacenie dodatkowo za produkty, które i tak będą leżeć jest dla mnie marnowaniem pieniędzy. Natomiast jest to świetne rozwiązanie dla osób, które szyją tylko dla siebie i nie potrzebują nap czy nitów nie wiadomo ile.

I ostatnia rzecz, która chyba przedsiębiorców boli najbardziej: brak lub bardzo mała kompatybilność końcówek z produktami innych firm. Tutaj niestety męczę się strasznie, gdyż posiadam np. końcówkę do nabijania nitów, ale nity mam kupione w hurcie. Niby rozmiarowo takie same jak nity Pryma, ale jednak nie nabijają się już tak dobrze i muszę mocno kombinować.

Końcówki do napownicy

Na zdjęciu widzicie końcówkę do nabijania nap plastikowych. Jest kompatybilna z napami firmowymi Pryma. Ale tutaj miła niespodzianka: nabijemy nią nie tylko zwykłe okrągłe napy, ale także te w kształcie serca czy gwiazdki.

Końcówki wyjątkowo można kupić osobno.

Koszt to ok 10 zł.

Kolejna końcówka potrzebna jest do robienia dziurek. W ofercie prym znajdziemy końcówkę do robienia dziurek o wielkości 3mm, 4 mm, 8 mm. Jest to końcówka dodawana do zestawu z napownicą Prym Love i Prym Vario.

Można kupić taki zestaw osobno (koszt ok 16 zł).

Te dwie szaro-czarne końcówki służą do nabijania nitów. Wokół swoich głów posiadają miękką czarną gumkę, która ma za zadanie chronić nit podczas nabijania.

Tę końcówkę nabędziemy już tylko w zestawie z dedykowanymi nitami firmy Prym.

Koszt zestawu: ok 26 zł

Chcesz nabijać metalowe zapięcia? Nie ma problemu. Firma Prym w swojej ofercie posiada również takie. Rozmiary do wyboru: 12mm, 15 mm.

Sytuacja jak powyżej: końcówki dostępne są tylko w zestawie.

Koszt zestawu to ok 26 zł.

Firma Prym posiada w swojej ofercie również końcówki do nabijania:

  • springów do jerseyu (8 mm, 10 mm)
  • oczek kaletniczych (4 mm, 5mm, 7mm, 8mm)

Ponadto można dokupić oczka kaletnicze o średnicy 11mm z dedykowaną praską pod młotek oraz produkty do ręcznego przyszywania.

Jak zakładać końcówki?

Nic bardziej prostego! Wystarczy postępować zgodnie z rysunkową instrukcją załączoną do każdego zestawu i nie sposób się pomylić.

Końcówki zakładamy w miejsca czerwonych otworów (zdjęcie poniżej) i możemy działać.

Z przykrością jednak zauważam, że końcówki czasami wchodzą zbyt luźno i podczas użytkowania wypadają.

Podsumowując

Napownica Prym Love to świetne rozwiązanie dla domowych krawcowych i osób, które są na początku swojej szyciowej drogi lub też używają napownicy sporadycznie.

Zdecydowanie na plus:

  • dostępność
  • mnogość końcówek
  • łatwo dostępne produkty dedykowane

Zdecydowanie na minus:

  • ograniczenie pola manewru – przez to, że napownica jest w formie szczypcowej, mamy ograniczone pole manewru – ciężko jest nabić napę czy nit sporo oddalony od brzegu materiału
  • średnia kompatybilność lub jej brak z produktami innych firm

Artur Jabłoński – Jak pisać, żeby czytali – recenzja fiszek

Artur Jabłoński – copywriter, marketingowiec, artysta.

O Arturze usłyszałam pierwszy raz robiąc jeden z kursów. Któryś z kursantów wspomniał, że robi darmowy webinar o ustawianiu reklamy na FB. Pomyślałam “a kliknę”. I tak chciałam się nauczyć porządnie ustawiać reklamy, bo moje dotychczasowe działania na tym polu nie przynosiły rezultatów albo przynosiły marne. Na webinar ostatecznie nie trafiłam (Zośka miała swoje plany), ale zdążyłam poszperać w sieci. Rezultaty tego, na co się natknęłam, możesz podziwiać poniżej.

 

Moja ulubiona zakładka blogowa

Jest taka zakładka (a przynajmniej być powinna) na każdej stronie, którą klikam zawsze i czytam od deski do deski. To zakładka “O mnie”. Gdy trafiłam na stronę Artura (www.arturjablonski.com) tam właśnie skierowałam swoje pierwsze kroki. Od razu widać było, że wie na czym pisanie polega. Opis czytało się bardzo przyjemnie, zawierał dokładnie takie informacje, które mnie interesowały. Bez zbędnego lania wody.
Dowiedziałam się z niego, że Artur to profesjonalista, który ma za sobą współpracę z wieloma znanymi firmami. Ba! Szkoli i pisze publikacje.

Nie pozostało mi nic innego jak googlować dalej.

Tak trafiłam na książkę

Kontynując swoje poszukiwania trafiłam na książkę, którą Artur wydał 13 listopada 2017 roku. Jak się nazywa? Bardzo prosto i trafnie: Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Czy my rękodzielnicy marzymy o czymś więcej?

Najbardziej ucieszył mnie fakt, że książka jest dostępna również w wersji elektronicznej – nie to, żebym nie kochała zapachu książek, ale najczęściej czytam kiedy mała śpi, a niestety budzi ją szelest kartek.

 

Fiszki.pl – mięsko na 38 kartach

Googlując dalej trafiłam na portal www.fiszki.pl . Jak strzała pomknęłam do kategorii Kompetencje XXI wieku i tam znalazłam skondensowaną na 38 kartach wiedzę z książki Artura. Brzmi świetnie? Wygląda jeszcze lepiej.

Zamówiłam (wraz z kilkoma innymi, których recenzje również tutaj przeczytacie). Do domu przyszło zgrabne pudełeczko wypełnione po brzegi styropianowymi cyferkami. Rozpakowałam i moim oczom ukazały się zgrabne pudełeczka, nie większe niż mój telefon. Rozmiar idealny, torebkowy. Mało tego, jeżeli zapomnisz fiszek z domu nic się nie stanie. Kupując je dostajesz również wersję elektroniczną. Co to oznacza? A no tyle, że możesz się kształcić wszędzie! Nudna podróż tramwajem czy autobusem? Czekanie w kolejce po bułki? Ta dam! Wyciągasz i czytasz!

Jak pisałam wyżej, zestaw zawiera 38 kart zadrukowanych z obu stron. Karty zawierają nie tylko same informacje, ale również ćwiczenia i nazwy przydatnych aplikacji. Opisują między innymi jak ludzie czytają, na jakie elementy ludzkie oko zwraca największą uwagę itd. Jest również garść porad dotyczących formatowania tekstu : tytuły, długość akapitu, czy kolor czcionki.

Do fiszek wracam bardzo często. Szczególnie teraz, kiedy poważniej traktuję pisanie i to, aby Wam się dobrze czytało.

 

Gdzie kupić fiszki?

Poniżej zamieszczam link do fiszek. Cena jest bardzo przystępna, więc jeżeli chcesz pigułkę wiedzy o pisaniu to klikaj i kupuj 😉

http://bit.ly/2DaJyVB