Slide toggle

Witaj w Wirtualnej Akademii Szycia

Pierwsza maszyna do toreb – co wybrać?

Wiele z Was rozpoczynając swoją przygodę z szyciem szuka maszyny budżetowej, ale jednocześnie dobrej. Nie zawsze idzie to w parze ze sobą. W tym poście opowiem o własnych doświadczeniach i o tym, na co warto zwrócić uwagę przy zakupie pierwszej i kolejnej maszyny.

W markecie to kupuje się jedzenie

Pewnie się wielu osobom tym stwierdzeniem narażę, ale zaryzykuję. Lubię dobre dyskusje 😉 Kiedy na grupach szyciowych pojawia się post “Cześć! chce kupić pierwszą maszynę. Co polecacie?” pojawiają się w zasadzie 4 obozy:
Obóz pierwszy : A lupkę sprawdzałaś?
Obóz drugi: Silverka z Lidla
Obóz trzeci: Kup starego Łucznika/Singera
Obóz czwarty: Nie kupuj dziadostwa na start,bo się zniechęcisz

Zdecydowanie należę do ostatniego obozu. Dlaczego? Bo raz mnie poniosła fantazja i kupiłam maszynę tanią. Miała być super ekstra świetna, a sprzedałam ją po 2 tygodniach.
Przeanalizujmy sobie jakie maszyny dostaniemy od ręki w marketach elektronicznych ; wybrałam 3, które znajdują się w niedalekiej odległości ode mnie: media markt, media expert, rtv euro agd.
W każdym z tych sklepów wpisałam w wyszukiwarkę hasło: maszyna do szycia.

Media markt

W pierwszym wyskoczyło mi dokładnie 20 pozycji w cenach od 238 zł do 2407 zł. Króluje oczywiście marka Łucznik, ale znalazło się też kilka modeli Husqvarny i Redstara. O ile firmę Husqvarna znam tylko od strony produkcji pił motorowych (na maszynach nigdy nie szyłam, ale słyszałam o nich wiele dobrego) o tyle Redstara testowałąm i powiem tak : byłam zaskoczona mocą tej maszyny. Zdecydowanie warta obejrzenia i przeszycia.
Jeżeli chodzi o doświadczenia z Nowymi Łucznikami to również takie posiadam. Byłam właścicielką łucznika Jagody przez całe 2 tygodnie. Dawno mnie tak maszyna nie zdenerwowała. Co chwilę coś się działo: a to pętelki od dołu, pętelki od góry, zrywanie nici, blokady. Jak żyję – języka wspólnego znaleźć z nią nie umiałam.

Media expert

W media expercie otrzymałam 54 odpowiedzi na hasło maszyna do szycia. Ceny od 238 zł do 3530,99 zł. Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie to, ze oprócz Łucznika (którego chyba wypada mieć w ofercie) pojawiły się takie marki jak: Arka Radom, Redstar, Singer, Janome, Husqvarna czy Toyota. Sklep ma zdecydowanie bogatszą ofertę od poprzedniego. Oczywiście pojawiły się również modele firmy “Krzak” oraz Minerva, którą szybko mi odradzono. W chwili, w której pisze ten artykuł, jestem na etapie zakupu przemysłowej maszyny słupkowej (o maszynach przemysłowych będzie osobny wpis). I znalazłam świetną ofertę, niedaleko mnie. Postanowiłam się poradzić, w sprawie jej zakupu. Otrzymałam odpowiedź “jeśli chcesz mieć zdrowe nerwy, nie kupuj minervy” – nie wiem czy ma to odniesienie do maszyn domowych, ale lampka mi się zapaliła.

Rtv euro agd

Wpisując hasło w wyszukiwarkę, otrzymałam 40 zwrotów. Królował oczywiście Łucznik, ale na równi z Singerem. Oferta w zakresie tych modeli pokrywa się z poprzednikami

Lidl

Szał, walka o karpia, bieg po maszyny, kolejki przed 7. Nie dziwię się, bo jeżeli chodzi o jakość produktów spożywczych, czy ubraniowych nigdy się nie zawiodłam. Marka Silvercrest króluje w Lidlu jeżeli chodzi o sprzęty kuchennie czy domowe. Sama jestem szczęśliwą posiadaczką kilku i na szczęście nie było mi dane próbować korzystania z serwisu. Na silverce nigdy nie szyłam, ale wczytując się w opinie na forach stwierdzam, że też nie warto ryzykować. Są setki zadowolonych użytkowniczek. Osobiście znam jedną, która bardzo długo szyła torby na tej maszynie. Ale często czytam też o wadliwości, problematycznym serwisie itd.

Kupowanie w marketach ma kilka wad: sprzedawcy czy doradcy klienta nie zawsze mają pojęcie o tym, co sprzedają, serwis potrafi wykończyć.

Podsumowując: w markecie kupujemy przekąski i napoje do szycia. Maszynę kupujemy u sprzedawcy, który się na tym zna.

 

Stare, ale jare

Jeżeli ktoś się uprze na kupno maszyny przed zakochaniem się w tym fachu to zawsze polecam przejrzeć portale sprzedażowe i poszukać STARYCH Łuczników/Singerów. Bez pierdyliarda ściegów, proste w budowie z metalowymi sercami. To są 3 cechy, które MUSI mieć pierwsza maszyna. Koszt takiej maszyny waha się w okolicach 250 zł + spa – po zakupie koniecznie trzeba oddać maszynę na przegląd do mechanika i ewentualną regulację. Poniżej zdjęcia Łucznika mojej mamy – nie wiem ile ma lat, ale mama dalej na nim szyje (garnitury, koszule, poprawki).

 

I może nie jest to maszyna, która wygląda mega nowocześnie, ale przeszyje prawie wszystko. I taką na początek zdecydowanie polecam.

 

Maszyny na start

Od lat w moim sercu króluje firma Juki. Model HZL 27Z był maszyną, którą zdecydowałam się kupić po niemiłych przygodach z Łucznikiem Jagoda. Szyłam na niej czapki, chustki, chustki z daszkiem, dresiki, nerki, torebki i inne akcesoria. Nigdy mnie nie zawiodła. Kiedy przesiadałam się na model komputerowy, było mi żal ją sprzedawać, ale nie chciałam żeby się kurzyła. Nagrałam sobie filmik pożegnalny i puściłam w świat. Więcej o tej maszynie możesz poczytać np. TUTAJ .

Na wyróżnienie zasługuje również firma Janome – ulubienica szkół uczących szycia. Maszyny są stosunkowo nie drogie, a jakość i solidność jest na wysokim poziomie. Wśród początkujących szyjących króluje model E1015 (opis TUTAJ) lub nieco droższy E1019 (opis TUTAJ) .

Szmery bajery i komputery

Kiedy miejsca mało, a potrzeba nam czegoś szybszego, lepszego, mocniejszego, wtedy warto przyjrzeć się ofercie maszyn komputerowych. Tak właśnie było w moim przypadku. Zanim przeniosłam swoją pracownię do osobnego lokalu, szyłam w domu. Potrzebowałam czegoś mocnego, ale w dalszym ciągu mobilnego. Wybór padł na Juki Hzl f-600. Powiem tak: czołg nie maszyna. Dobrze ustawiona spokojnie szyła torby z ekoskóry tapicerskiej. Gdy natrafiła na zgrubienie, którego nie mogła przebić igła, maszyna zatrzymywała, igielnica wibrowała i… igła się nie łamała!

Do tego setki rodzajów ściegów, bogate wyposażenie i naprawdę mamy maszynę idealną – tylko cena wysoka – 4319 zł. Więcej o niej możesz przeczytać TUTAJ .

Na co zwracać uwagę przy zakupie?

Napisałam już sporo o tym, co mnie boli w danych modelach, a co będę wychwalać. Dlatego poniżej znajdziesz po prostu listę.

  • Regulowany docisk stopki
  • Płynna zmiana długości i szerokości ściegu
  • Wolne ramię
  • Oświetlenie LED
  • Pozycjonowanie igły
  • Ścieg wsteczny
  • regulacja prędkości szycia
  • Automatyczny nawlekacz nici
  • Automatyczne obcinanie nici
  • Automatyczne, nie ingerujące w szycie, nawlekanie szpulki
  • Stolik powiększający pole pracy
  • Bogate wyposażenie

Pierwszych 7 punktów jest dla mnie absolutnym minimum. Kolejne to miły dodatek, który ułatwia pracę i szycie. Kolejnym ważnym elementem przy zakupie jest sprzedawca i serwis. Nie bez powodu linki w tym artykule prowadzą do jednego sklepu. Nie jest to absolutnie artykuł sponsorowany, po prostu miałam do czynienia kilkukrotnie z obsługą przedsprzedażową i posprzedażową i zawsze byłam zadowolona. Nigdy nie proszono o zdjęcia, filmiki. Miałam wrażenie, że obsługa zna niemal każdą śrubkę w maszynie. Także na to również zwracaj uwagę!

Przed zakupem maszyny warto również udać się do sklepu i spróbować przeszyć elementy, którym ma ona podołać.

A jakie są Twoje doświadczenia związane z maszynami?

3 thoughts on “Pierwsza maszyna do toreb – co wybrać?

  • Magda16 września 2018 at 14:41

    Bardzo dobre podsumowanie👌
    Zgadzam się co do wielu twierdzeń, dla przestrogi dla innych potwierdzam opinię o maszynach marki Minerva – to czeska firma, od lat słynąca z… wadliwosci 😉 oraz nowych Łuczniów lepiej nie kupować, bo na pewno zakończy się ta przygoda zwrotem. Łucznik był świetną marką kiedyś, teraz produkują tanie AGD 😢
    Dobre firmy, którym warto się na pewno przyjrzeć, to tak jak napisałaś: Juki, Singer i kilka innych japońskich lub niemieckich.
    A takiego starego Łucznika, jak pokazalaś na zdjęciach, ma też mój tata i dość regularnie z niego korzysta do tej pory 🙂

    Odpowiedz
  • Edyta P.16 września 2018 at 18:17

    Super podsumowanie dla początkujących 😊 Ja jestem posiadaczką 3 stębnowek i jednego coverlocka Janome 😁 Pierwszą maszyną była Silverka z Lidla na ktorej szyję torby, również te z ekoskóry. Mam ją 6 rok 8 nigdy mnie nie zawiodła 😊 potem kupiłam maszyno-hafciarkę Brother. Do toreb nadaje sie ale już ze zgrubieniami sobie nie radzi. Natomist fajnie szyje sie noa dresówki 😊 Ostatnia stębnówka to dobry stary Łucznik starszy ode mnie. Przeszyje wszystko ile zmiesci sie pod stopką. Kupiłam ją właśnie z myślą o grubych kanapkach 😊 Czekam z niecierpliwością na wpis o maszynach przemysłowych bo bede chciała taką zakupić 😊 pozdrowionka 😘

    Odpowiedz
  • Justyna1 października 2018 at 19:52

    Zaczynałam od łucznika 466 i właściwie nie wiem czemu przesiadłam się na husqwarne e10, chyba tylko dlatego że jest cicha. Dalej wspomagam się łucznikiem ale powoli rozglądam się za czymś mocniejszym, taką maszyną na lata i chyba zainwestuję w komputerową 😊

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *