Slide toggle

Witaj w Wirtualnej Akademii Szycia

Długo się zastanawiałam czy dodawać ten wpis. Ale dzisiejszy dzień tak bardzo mnie dobił, że stwierdziłam, że chyba już czas.

Rok 2019 to jeden z najcięższych w moim życiu. Wydarzyło się wiele złego, ale też wiele krzywdy wyrządziłam sama sobie.

Zaczęło się od tego, że poczułam moc. Miałam możliwość pracować całymi dniami i to wykorzystywałam. 10h, 12h, 14 i więcej… Zosia najczęściej widziała mnie przed spaniem i rano. Mama ciągle pracowała i z perspektywy czasu widzę jak ogromną krzywdę jej tym zrobiłam. Możliwe, że jej obecne problemy to wynik mojej nieobecności, zapracowania.

No, ale w oczach innych byłam superbohaterką, nie?

W pewnym momencie prowadziłam 4 firmy: Akademię, Lolę, Szycie Hurtowe i pośrednictwo w branży szyciowej. Moja skrzynka pękała w szwach, telefony dzwoniły cały czas, a przecież ogarniałam jeszcze życie na facebooku.

Potem zaczęłam się potykać.

Kolejne rzeczy zaczęły mi umykać. Ciągle o czymś zapominałam. Listy zadań nie miały końca, a ja ciągle mówiłam “jutro, za moment, za chwilę”. Zwyczajnie brakowało mi dobry. Przestałam planować efektywnie, bo nie wzięłam pod uwagę ograniczeń własnego ciała.

Kilka złych inwestycji i pojawiła się presja finansowa. Już nie było luzu i spokoju tworzenia, a przymus. Potem zbuntowało się ciało. Zawał serca w czerwcu. Przechodziłam, ale czułam się i wyglądałam fatalnie. No ale do września jakoś było. Potem już ciąża zaczęła mi bardzo doskwierać, a kłopoty ze zdrowiem sprowadziły mnie do parteru.

Do szpitala poszłam z uczuciem rezygnacji. Za chwile miałam powitać ukochaną córkę, a czułam się przegrana. Wiesz dlaczego?

Bo zawiodłam Ciebie. Dzisiaj mi to uświadomiono w dobitny sposób. Ciągle jeszcze analizuję te słowa. Obietnice, które składałam i których nie dotrzymałam – a sama w nie wierzyłam!

Wierzyłam, że uzupełnię filmy, że napiszę artykuły, dogram materiały – uwielbiam to w końcu robić. Ale się pogubiłam.

Dlatego dzisiaj chciałam Cię przeprosić. Za to, że nie odpisałam na Twoją wiadomość, że ciągle czekasz na materiały, które miałam dodać, że nie poświęciłam Ci tyle czasu ile potrzebowałaś.

Ale zdałam sobie sprawę ze swoich błędów. Na rok zawiesiłam swoją markę torebkową. Zrezygnowałam z zamówień hurtowych i nie pośredniczę już w wymianie usług krawieckich. Wszystko po to, żeby naprawić to co schrzaniłam.

Nie będę ukrywać, że jestem w kiepskiej kondycji. Psychicznej i fizycznej. I że bardzo potrzebuję teraz wsparcia (nie wiesz nawet jak cieżko przyszło mi to przyznać). Bo nie jestem robotem ani superwoman. Jestem kobietą, która miesiąc temu urodziła dziecko, a z pracy chyba nie wyszła wcale.

I w sumie nie byłoby źle. Może wystarczyłoby na chwilę zwolnić, bo tworzenie daje mi radość. Ale presja finansowa, społeczności i ta którą wywieram sama na siebie mi na to nie pozwalają.

Jestem w Dupie moja droga. Ale szukam z niej ucieczki.

5 thoughts on “To jest moja walka

  • Fanaberia8 listopada 2019 at 20:36

    Ja się na to nie zgadzam. Na te Twoje przeprosiny. Jedynymi osobami, którym się one należą, jesteś Ty sama i Zośka. Wiwm, co się dzieje, kiedy bierze się za dużo naraz na siebie. Nie jesteśmy z tytanu. Dlatego moja maleńka firma funkcjonuje bardziej marketingowo niż zarobkowo, zwracają się koszty. Jest moją odskocznią. Na pełną parę przyjdzie czas, kiedy zwolnię zawodowo, posprzątam sprawy domowe… dbaj o siebie. O bliskich. Miesięczny cud to już są pełne ręce pracy na 24h. Nie da się zrobić wszystkiego na raz. Za duże koszty, które już niestety znasz. Przytulam Cię mocno, nic nie obiecuj, nie przepraszaj. Nie ma niczego ważniejszego od ciebie i twoich bliskich :*

    Odpowiedz
  • mejenny808 listopada 2019 at 21:11

    Żaden internetowy klient/fan/ktośtam nie jest ważniejszy od Ciebie i bliskich. Mam nadzieję, że sama będę o tym pamiętać gdyby fala popularności mnie dosięgnęła 😉 Ale teraz tak czuję. To, co chcę napisać, to że zdrowie upomniało się o Ciebie i dobrze, ale może ww. fala też była Tobie do czegoś potrzebna. Ja np. potrzebuję takiej fali żeby mieć w czasie kryzysu wiarę, że mogę/umiem/że ktoś docenia. Nie żyjemy na nieskalanej zmarszczką tafli, lecz na sztormowym morzu. Keep the faith. I nie wiem czy bardziej piszę do Ciebie, czy do siebie. Jesteśmy wszyscy bardzo podobni, wbrew pozorom.

    Odpowiedz
  • Kasia8 listopada 2019 at 21:11

    Klaudia wszyscy co Cię znają choć trochę wiedzą że nie zawiodłas. Jesteś matka żona kochanka jak i my wszystkie. Nie wiem jak inne dziewczyny ja nie czuje się zawiedziona poprostu czekam bo wiem że warto. U mnie ostatnie trzy lata również były ciężkie bo przegrałam walke z moją matka o teraz już dorosłego syna. Wybrał ją jej pieniadze i brak obowiązków. Ale żyje dalej bo mam jeszcze swoje dzieci i pasje do szycia. I muszę Ci powiedzieć że nie zawiodłas a co więcej dzięki Tobie spełni się moje marzenie

    Odpowiedz
  • Małgorzata8 listopada 2019 at 21:37

    Trzymam kciuki. Podniesiesz się i znów będziesz torpedą,budzącą podziw wśród innych.Za kilka lat spojrzysz na ten czas w swoim życiu i zrozumiesz ze postąpiłaś słusznie.Nasze życie składa się ze wzlotów i potknięć.Zawsze musimy coś wybierać.Ja obserwuję Cię od dawna i szczerze podziwiam .Jesteś niesamowita. 99 procent osób dawno by się poddało. Ale Ty się nie poddałaś. Musiałaś po prostu wybrać. i moim skromnym zdaniem to dobry wybór. Dzieci podrosną, już Cię nie będą tak potrzebowały.I stopniowo Wrócisz do wszystkich zajęć .Zaufaj starszej koleżance.Klaudia TORPEDA niedługo wróci.Ja będę czekać.

    Odpowiedz
  • iwona18 listopada 2019 at 11:28

    Życie to podróż, to droga która potrzebuje przystanków. One są konieczne, by choć trochę się zatrzymać, rozejrzeć się by potem ruszyć dalej. Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *